Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 20:49
Sad
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-06, 12:20   Sad



Sad znajduje się już poza miastowymi murami, ale bardzo blisko Dolnego Miasta.
 
 
Cocatrice Słodka Trzpiotka.




obywatel

Wróżbitka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97. A może 5? Czy raczej 9?

STAN POSTACI:  Alternatywny, dziękuję.
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Naszyjnik z ostatnimi srebrnikami, strzępki wstążek i.. któż wie, co jeszcze skrywa w swym przepastnym futerku. (Pewnie błoto.) Na grzbiecie nosi obszerny płaszcz, który zasłania ją niemal w całości.

NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - NIEZWYKŁY SŁUCH - NIEZWYKŁY WĘCH - OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 14:28   
   MULTIKONTA: Elektra.


Ruda nimfa przechadzała się pomiędzy niskimi drzewkami, uparcie zadzierając głowę i wypatrując czegoś na firmamencie. Fakt, że powoli oddalała się od miejskich zabudowań zdawał się jej nie przeszkadzać. Wręcz przeciwnie; w jej ślepkach błyszczała bezgraniczna fascynacja, a nozdrza drgały intensywnie, łowiąc z powietrza ciekawe zapachy. Tutaj było tak spokojnie, tak sielsko! Gdyby nie śmieci zaścielające trawniki i unosząca się gdzieniegdzie ostra woń wilczej uryny (no tak, w końcu mieszkańcy dolnego miasta muszą się gdzieś załatwiać..), Coco mogłaby przysiąc, że jest pierwszym stworzeniem, które postawiło tu swą łapę. No, może i do wysnucia takiej tezy trzeba było sporo wyobraźni - ale ona miała jej aż w nadmiarze.
Co jakiś czas potykając się, a raz omal nie wpadając na drzewo, płomienna waderka krążyła po okolicy, zadzierając głowę aż pod chmury. Poza cieszeniem się życiem, miała bowiem pewną misję do wykonania.
Cocatrice szukała jabłek.
_________________
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 19:42   

Było nudno, tak przeraźliwie nudno... Przypominało to pole bitwy, na którym nie było już nikogo do zabicia/zgwałcenia/porozmawiania. Niekoniecznie w tej kolejności. Z niewolnikami zabawa była kiepska, poza tym te dumne bydlęta zawsze mogły się zbuntować, dlatego też Echnaton wolał sobie zbytnio nie bruździć. Duży napływ taniej siły... roboczej, jeśli tak ją można nazwać, mógł doprowadzić do przykrych następstw. Taak, stara szlachta nie miała lekkiego życia, wręcz przeciwnie - była wystawiona na odstrzał niczym cnota początkującej prostytutki. Tylko czekać, aż ktoś dopnie swego. Zatopiony w swych myślach podążał sadem
 
 
Cocatrice Słodka Trzpiotka.




obywatel

Wróżbitka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97. A może 5? Czy raczej 9?

STAN POSTACI:  Alternatywny, dziękuję.
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Naszyjnik z ostatnimi srebrnikami, strzępki wstążek i.. któż wie, co jeszcze skrywa w swym przepastnym futerku. (Pewnie błoto.) Na grzbiecie nosi obszerny płaszcz, który zasłania ją niemal w całości.

NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - NIEZWYKŁY SŁUCH - NIEZWYKŁY WĘCH - OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 20:02   
   MULTIKONTA: Elektra.


Wędrując z ryjkiem w chmurach, Coco ścinała wydeptane ścieżki i kluczyła między pniami drzewek. Chyba za bardzo nie interesowało jej, dokąd właściwie idzie; liczyła po prostu, że na końcu swej drogi napotka coś ciekawego. Lub upragnione jabuszko. Lecz to nie szatański owoc zmącił teraz jej zmysły..
Silny zapach basiora wyczuła już z daleka. Dziewoja mniej mężnego ducha być może speszyłaby się w takiej sytuacji; jakby nie patrzeć, była sama poza miastem, a nieopodal znajdował się samiec na tyle pewny siebie, by nie tłumić swej woni.. Cocatrice do lękliwych jednak nie należała, więc raźnym krokiem kontynuowała przechadzkę. Przymknęła nawet ślepka, by delektować się nieznanym zapachem. Zdumiewająco wiele potrafiła się dowiedzieć o drugim wilku, korzystając jedynie ze zmysłu powonienia. Zanim Echnaton ukazał się jej oczom, Grzywiasta wiedziała już więc, że jest starszy od niej, dosyć zadbany, w niezłym stanie, a na śniadanie spożył wysokiej jakości.. salami? Waderka aż zapowietrzyła się z wrażenia. Oj, ktoś, kto jada tak wykwintnie, musi być osobą, którą warto bliżej poznać..
Zadowolona, odemknęła powieki, ukazując światu czarne oczyska, w których migotały już wesołe błyski. Uczyniła to w samą porę, aby ujrzeć, jak majestatyczny basior wychyla się zza zakrętu ścieżki. Oczywiście, uprzednio tak pokierowała swymi krokami, aby ich drogi musiały się przeciąć.. Gdy znalazła się już na tyle blisko, aby mieć pewność, że nieznajomy dostrzegł jej obecność, przystanęła i dygnęła dystyngowanie (choć bez wielkiej przesady; czołobitność nie była w jej stylu. Poza pewnymi wyjątkowymi sytuacjami).
- Dobry wieczór. - rzekła swym energicznym, choć niepozbawionym słodyczy głosikiem. W ostatniej chwili ugryzła się w język, aby nie dodać: "A cóż to za piękny pan spaceruje po tak niegodnej okolicy?".
Prostując się, rzuciła wilkowi jeszcze jedno spojrzenie spod gęstych rzęs. Cesarski! - zakrzyknął głosik w jej głowie. Jak nic cesarski!
_________________
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 20:57   

Arystokracja lubi Grę. Polega ona na bycie nieodgadnionym, a raczej - źle odgadniętym. Bo może nie wiecie tego drogie dzieci, ale warstwy wyższe zupełnie inaczej patrzą na układ drabiny społecznej. Patrzenie z góry mocno spłaszcza dół, jeśli wiecie, co mam na myśli. Echnaton też wpisywał się w taką kompozycję, w dodatku robił to z pasją i zamiłowaniem godnym lepszej sprawy. Tak, nie chciał być poznany, dlatego postanowił podawać dziwne sygnały. Niech się zastanawia.
- Kim ty, k*rwa, jesteś? - zapytał spokojnie, starannie akcentując każde słowo. Jego arystokratyczne ślepia dokładnie obejrzały sobie rude coś. Nawet kilka razy. Raczej nie wywodziła się ze szlachty (ruda!), więc pewnie nie przeholował. W dodatku nie było w tej wypowiedzi złości, a raczej głęboka obojętność. Wręcz mistrzowskie niezainteresowanie. Po prostu niech ona się odsłoni, bo tu on zadaje tu pytania.
 
 
Cocatrice Słodka Trzpiotka.




obywatel

Wróżbitka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97. A może 5? Czy raczej 9?

STAN POSTACI:  Alternatywny, dziękuję.
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Naszyjnik z ostatnimi srebrnikami, strzępki wstążek i.. któż wie, co jeszcze skrywa w swym przepastnym futerku. (Pewnie błoto.) Na grzbiecie nosi obszerny płaszcz, który zasłania ją niemal w całości.

NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - NIEZWYKŁY SŁUCH - NIEZWYKŁY WĘCH - OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 21:26   
   MULTIKONTA: Elektra.


Smukłe ciałko zadrżało w odpowiedzi na szorstkie powitanie. Jednak czy faktycznie ze strachu lub oburzenia? Wyraźnie przeczyły temu figlarne błyski, nieustannie rozświetlające czarne jak noc ślepia. Poza tym drobnym szczegółem, który zdradzał prawdziwy stan jej ducha, Coco pięknie odegrała uniżone zakłopotanie, w jakie rzekomo wprawił ją basior. Zwiesiła smukły łeb nieco niżej (aby nie zerkać na wilka z góry; a nuż potraktowałby to jako obelgę), mały ogonek przycisnęła do zadu i skromnie spuściła oczęta.
Za tymi oczętami pomykała w podskokach barwna gonitwa myśli. Nieznajomy nie obawiał się potraktować chamsko - "zdecydowanie", poprawiła się zawsze uprzejma część Cocatrice - dopiero co napotkanej, dobrze wyglądającej wadery. To jedynie utwierdzało Rudą w przekonaniu, że ma do czynienia z Grubą Rybą. Co prawda, cała tutejsza szlachta zadzierała nosa.. Lecz wiadomo: im wyższy stołek, tym łatwiej przywyknąć do wąchania chmur.
- Jedynie skromną sługą, Panie. - odpowiedziała Coco, nadając swej wypowiedzi zachrypnięty ton, który uznała za "ubogi w brzmieniu". O tak, Corazon Carmelita także lubiła gry. Nie była pewna, czy nieznajomy da wiarę jej wypowiedzi, sugerującej przynależność do najniższego stanu. Wszystkie te monety, które miała na szyi, mogły zapewne wzbudzić jego podejrzenia. Lecz z drugiej strony.. wyglądały tak kiczowato, że równie dobrze można je było wziąć za podróbki, z jakimi zwykli się niekiedy obnosić niewolnicy.
Zresztą, w ścisłym znaczeniu tego słowa, Trzpiotka wcale nie kłamała. Nie sprecyzowała przecież, czyją jest sługą, a co drugi z napotykanych duchów żądał, aby mu się podporządkowała (nigdy nie pojęła, co właściwie miały przez to na myśli). Poza tym, maskarada nie musiała się udać; nie miała celu. Była zabawą samą w sobie. Nie minął zresztą moment, gdy wilczyca zdekonspirowała się, dodając z uśmieszkiem i pomrukiem:
- I najgorętszą kurtyzaną w mieście.
Wystarczył jeden, subtelny ruch, i nagle jej pozornie uległa pozycja nie miała już w sobie nic ze skromności. Coco zmyślała kolejne wyssane z ogona historyjki i odgrywała je bez skrępowania, bawiąc się przy tym przednio. Ciekawa była reakcji wilka. Miała nadzieję, że nie przesadzi, bo w uciekaniu nie była najlepsza, o walkach nie wspominając. Ale przecież było jeszcze dość niewinnie.. Zresztą, wcale nie chciała obrazić rozmówcy; jedynie jakoś do niego trafić.
_________________
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 21:39   

Poczynała sobie śmiało, a nawet trochę przesadzała. W dodatku kłamała niezbyt przekonująco, co mógł dostrzec po jej stanie posiadania i mało "ulicznej" prezencji. Rude to jednak wredną są, chociaż nie pozbawione pewnego uroku. Legat był przyzwyczajony do innego typu urody, w dodatku lubił przebierać w towarze. Może jednak ma inne zalety.
- Przydasz mi się do czegoś? - zapytał już bardziej konkretnie. Lubił przechodzić do rzeczy, taka wojskowa maniera.
 
 
Cocatrice Słodka Trzpiotka.




obywatel

Wróżbitka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97. A może 5? Czy raczej 9?

STAN POSTACI:  Alternatywny, dziękuję.
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Naszyjnik z ostatnimi srebrnikami, strzępki wstążek i.. któż wie, co jeszcze skrywa w swym przepastnym futerku. (Pewnie błoto.) Na grzbiecie nosi obszerny płaszcz, który zasłania ją niemal w całości.

NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - NIEZWYKŁY SŁUCH - NIEZWYKŁY WĘCH - OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-07, 22:07   
   MULTIKONTA: Elektra.


Jejciu, dobry był.. A nie wyglądał na zbyt spostrzegawczego. Chociaż kto wie, a nuż jednak kupił jej bajeczki? Ruda poruszyła swymi wielkimi uszami, spoglądając na rozmówcę węgielkami ślepiów. Zdążyła już zauważyć, że basior raczej nie szuka przyjaciół - i z pewnością nie wyglądał na takiego, z którym można by pójść się napić. Jednym słowem - gbur. Ale jednak szycha. Poza tym, Cocatrice zaintrygowała chłodna powierzchowność wilka oraz jego szorstkie, rzeczowe podejście. Coś w nim wzbudziło sympatię Rudej.. A może ona po prostu we wszystkich widziała coś dobrego?
Przekrzywiła głowę, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, choć w rzeczywistości miała ją już na języku. Coco rzadko musiała myśleć o tym, co mówiła; słowa same przez nią płynęły.
- Zawsze szuka pan w innych jedynie tego, co mogą panu oferować? Jedyną motywacją do zawierania kontaktów są własne korzyści? - och, brzmiało znajomo? Istotnie, Coco była hipokrytką. Zadawała pytania z pełną świadomością tego, że sama prawdopodobnie odpowiedziałaby twierdząco.
Sama nie ustosunkowała się w żaden sposób do słów Legata, choć była świadoma, że ma do zaoferowania całkiem sporo. O wiele więcej, niż kości i karty. Uznała jednak, że samo salami nie jest tego warte.
Nie spodziewała się, że wilk raczy cokolwiek odrzec, więc powoli podjęła przerwaną wędrówkę.
- Jeśli szuka pan kogoś, z kim można napić się cydru, to służę uprzejmie. - rzuciła jeszcze na odchodnym swym najbardziej kurtuazyjnym tonem, znów unosząc łeb na normalną wysokość i opuszczając luźno ogon. Po czym oddaliła się niespiesznie.

[z/t]
_________________
 
 
Irilieth



arystokracja - Gammahr

Emisariuszka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  4 lata i 8 miesięcy (16.07.16)

STAN POSTACI:  stóweczka|wyłuskana|pachnie lawendą|brak jakichkolwiek schorzeń
EKWIPUNEK:  czarny płaszcz z rubinową klamrą, przykrywający większość jej ciała

GŁOS | ETYKIETA | CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-09-09, 18:52   
   MULTIKONTA: Thalvaar


Głupia klamra, zawsze się rozpina.
Irilieth przez dłuższą chwilę siłowała się z klamrą od swego smolnego płaszcza, która barwą przypominała jej specyficzne oczęta. Mała ozdoba roztaczała wokół siebie z lekka zabarwioną na czerwono poświatę, która gubiła się gdzieś w odmętach czarnej peleryny. Kiedy zapięcie było już na swym pierwotnym miejscu, czarna ruszyła dalej przed siebie. Od dłuższego czasu nie wychodziła z pałacu, jednakże w końcu nadszedł taki dzień, w którym postanowiła rozprostować nóżęta. Z gracją przemierzała kolejne odcinki sadu, rozkoszując się panującą tutaj aurą spokoju. Do tego woń dojrzewających jabłek mieszała w jej głowie.
W końcu postanowiła przysiąść pod jednym z zawiłych konarów, rozsuwając swój płaszcz, który falistą wstęgą ułożył się na ciele Iry, odkrywając pierś, nogi oraz sporą długość ogona, którą czarna podwinęła pod swe łapy.
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-09, 19:02   

Po spotkaniu rudej dziwności pozostał sam. Gra się udała, bo chyba zasiał w jej głowie brak poznania samego siebie. Echnaton potrafił rozgrywać figury na szachownicy - na wojnie i w czasie pokoju. Owszem, urodzenie znacznie podniosło jego pozycję społeczną, ale zawsze wierzył, że bez własnego zaangażowania i talentu byłby nikim. No, może taką małą pchełką. On celował dużo wyżej. Teraz jednak z zamyślenia wyrwała go sylwetka samicy. Jej strój i swobodne zachowanie sugerowały przynależność do tej porządnej grupy wilków. Czyli sami swoi. Legat odział się w swoją obojętność i ruszył ku niej.
 
 
Irilieth



arystokracja - Gammahr

Emisariuszka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  4 lata i 8 miesięcy (16.07.16)

STAN POSTACI:  stóweczka|wyłuskana|pachnie lawendą|brak jakichkolwiek schorzeń
EKWIPUNEK:  czarny płaszcz z rubinową klamrą, przykrywający większość jej ciała

GŁOS | ETYKIETA | CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-09-09, 19:16   
   MULTIKONTA: Thalvaar


Zwiedzona przez myśli ku granicy, gdzie rzeczywistość zanikała na rzecz narastających marzeń, Ira kompletnie odleciała. Dopiero, gdy do jej uszów dobiegł cichy dźwięk stawianych kroków, odwróciła się gwałtownie, tyły omiatając karmazynowym spojrzeniem spod wachlarza długich rzęs. Wtem spostrzegła zbliżającego się doń wilka, który swe powolne kroki stawiał wprost ku niej. Na krucze lico wstąpiło zaciekawienie, jednakże zgrabne ciało w każdej chwili gotowe było do odskoku.
I po coś się z komnaty ruszała!
W czasie obserwowania jegomościa, łapką przygarnęła do siebie płachtę peleryny, przykrywając do momentu odkryte miejsca. Oczywiście, że nie czuła się naga. Jakim cudem wilk mógł czuć się nagi?! Ale samopoczucie o tym, że jej ciało nie jest ot tak wystawione na pożądliwe samcze ślepia sprawiało, że czuła się o wiele lepiej.
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-09, 19:32   

Już wcześniej zdążył wyobrazić ją sobie w różnych sytuacjach, dlatego też zakrycie przez nią ciała mu nie przeszkadzało. Spokojnie krokiem arystokraty zbliżył się do tajemniczej panny.
- Ave! Czyżby sad był aż tak chłodny? - wbrew etykiecie odezwał się pierwszy. Wilczyca mogła się zdziwić, chyba że go nie znała... Chociaż akurat rozpoznawanie po zapachu powinno dać jej pełen obraz sytuacji. Nie, Echnaton nie popisywał się stanowiskiem - po prostu rodzina Cesarza to nie było jakieś zwykłe szlachciątko z przydrożnego domu schadzek, o nie! W dodatku walczył dzielnie i zasłużył sobie na trochę szacunku. Najlepiej na trochę więcej. Niektórzy bardziej popędliwi władcy potrafili rozwalić komuś łeb za dyg na złą łapę. Teraz to też się zdarzało, w końcu więzy dyscypliny trzeba odnawiać raz za razem. Szlachta raczej to rozumiała, ponieważ też miała kogoś pod sobą i domagała się szacunku jak pozostałe, stojące wyżej od niej grupy społecznej. Swój pozna swego.
 
 
Irilieth



arystokracja - Gammahr

Emisariuszka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  4 lata i 8 miesięcy (16.07.16)

STAN POSTACI:  stóweczka|wyłuskana|pachnie lawendą|brak jakichkolwiek schorzeń
EKWIPUNEK:  czarny płaszcz z rubinową klamrą, przykrywający większość jej ciała

GŁOS | ETYKIETA | CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-09-09, 19:51   
   MULTIKONTA: Thalvaar


Ave? Czyżby miała do czynienia z jakimś wojakiem? Albo kimś innym z cesarskiego legionu? Zainteresowanie militariami nie leżało w jej naturze, jednakże etyka Gammahr nakazywała być obytym w każdej dziedzinie. Na słowa basiora, lico wadery rozświetlił subtelny uśmiech.
- Witam - odparła swym od niechcenia czarującym uwodzącym głosem - Oczywiście, że nie. Jednakże według mojego mniemania noszenie trenczu dodaje dostojności, po której od razu można rozpoznać prawo urodzonego lub też urodzoną, mówiąc o mojej personie - dodała, przybierając dystyngowany ton, wymawiając każde słowo płynnie i z jak najbardziej poprawną dykcją. Lata spędzone pod łapą Alledara Scypiusa, za swego życia słynnego i najlepszego prelegenta w pałacu, pozwoliły jej dogłębnie zbadać tajniki właściwego wyrażania swoich myśli w słowach.
- Czy nasze spotkanie nie miało już wcześniej bytu? Skądś kojarzę wasze oblicze, jednakże mam i też pełne prawo się mylić, co do tego - zapytała, przyglądając się wilkowi badawczo, szczególnie błądząc w jego ślepiach, chcący jakby zbadać jego duszę. Oczywiście wszystko w przelocie, nie chciała, aby nieznajomy wziął ją za jakąś ciekawską waderę, co to wszędzie i zawsze musi wszystko dogłębnie poznać i zbadać.
 
 
Echnaton



ród cesarski

Zaginiony / martwy

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100

PONADPRZECIĘTNA SIŁA, PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ, ZDOLNOŚCI BOJOWE, CZYTANIE I PISANIE, UWODZENIE, OSZUSTWO


Wysłany: 2015-09-11, 17:28   

Wilk jakoś przełknął kiepski początek, najwyraźniej był w dobrym humorze i mógł jej wybaczyć "drobne" potknięcia protokolarne. Legatowi wystarczał szacunek podwładnych i posiadana władza. Partnerki również były niczego sobie, nawet jeśli aktualnie nie posiadał żadnej. Wojna to sztuka godzenia się ze stratami, również osobistymi.
- Nie miało, chyba że brałaś Pani udział w naszej wyprawie wojennej, jednak bardzo w to wątpię. - odparł spokojnie, nie chcąc zbytnio zagłębiać się w ten temat - Jestem Echnaton, Legat Jej Wysokości... Przynajmniej do czasu koronacji. - przedstawił się skromnie, jako że obnoszenie się tytułami nie leżało w jego naturze. Owszem, pokreślił swoją wysoką pozycję, ale wymienianie całego korowodu urzędów, godności i włości było zwyczajnie nudne i na nikim nie robiło wrażenia.
 
 
Irilieth



arystokracja - Gammahr

Emisariuszka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  4 lata i 8 miesięcy (16.07.16)

STAN POSTACI:  stóweczka|wyłuskana|pachnie lawendą|brak jakichkolwiek schorzeń
EKWIPUNEK:  czarny płaszcz z rubinową klamrą, przykrywający większość jej ciała

GŁOS | ETYKIETA | CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-09-11, 20:01   
   MULTIKONTA: Thalvaar


Legat... Lekko drgnęła na jego słowa, gdyż do tej pory nie wiedziała, że ma do czynienia z kimś z cesarskiej rodziny. A to był dla niej zaszczyt sam w sobie. Szybko więc spuściła wzrok, zatrzymując go na zielonej trawie.
- Wybacz, Legacie... Wcześniej nie rzucił mi się w oko ton twego wysokiego stanowiska... Oczywiście, zważając na to, że samym obliczem budzisz szacunek jakim powinien obdarzany być wilk krwi błękitnej - powiedziała pośpiesznie, kłaniając się leciutko, jednakże nie aż tak bardzo. Korzyć to ona się może dopiero przed samym cesarzem, nikim innym. Chociaż i względem tego miała pewne obiekcje, ale to już sprawa bardziej osobista.
- Moja godność to Irilieth Gammahr, od dłuższego czasu pełnię rolę emisariuszki Jej Ekscelencji - odparła, króciutko mówiąc o swej osobie. Skoro już się przedstawiać, to z należytym porządkiem, a nie na odczep.
- Zapytam wprost- oczekuje Pan wyrażania o sobie per Legat czy możemy bez zbędnych ceremonii przejść od razu na przysłowiowe ty... - zapytała, spoglądając swymi ślepiami w oblicze stojącego przed nią wilka. Skoro już dzielą pochodzenie to i więc z normalnością mogą się wobec siebie obchodzić.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight