Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 20:09
Ogrody
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-05, 18:40   Ogrody

 
 
Cirrael



arystokracja - Gammahr

nieaktywny

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  6 lat 4 miesiące (21.02.16)

STAN POSTACI:  100/100. Pachnie lasem oraz wilgotną ziemią. Sierść zdrowa i błyszcząca, aczkolwiek w pewnych miejscach została przyozdobiona pamiątkowym błotem, czy zaschniętą krwią z polowań.

CZYTANIE I PISANIE, MYŚLISTWO, GŁOS, ETYKIETA


Wysłany: 2015-09-06, 17:47   

To był dobry dzień, choć niczym nie różnił się od pozostałych. Cirrael jak zwykle wybierał się na poranny obchód terenów cesarskich, coby rozprostować zastane przez noc kości. Na jego pysku widniał delikatny uśmiech, którym obdarowywał wszystkie piękne (i te mniej piękne) istoty, jakie tylko spotkał na swojej drodze. Z nonszalancją kłaniał się księżniczkom, królewnom, damom dworu oraz... Służącym. Tak, właśnie tak. Służące według niego były na tym samym poziomie co i reszta arystokracji, żeby nie powiedzieć, iż... Nawet może nieco wyżej? Większość szlachty miała pstro w głowie tak naprawdę.
Wreszcie wyszedł na świeże powietrze- zaciągnął się słodkim zapachem poranku i ruszył truchtem w stronę ogrodów.
-Witam, szanowne Panie. Jak się Paniom tutaj sterczało przez całą noc? Podejrzewam, iż owa czynność jest wyjątkowo wyczerpująca.- Zagadał do pomników, śmiejąc się przy tym dźwięcznie i ruszył dalej, przed siebie, stąpając delikatnie po alejkach.
 
 
Evilatrix
[Usunięty]
Wysłany: 2015-09-06, 18:27   

Jak do tego wszystkiego doszło? Czemu w ogóle do tego doszło? Ech, gdyby nie zechciała nagle wrócić do rodzinnych stron, to by ją ominęła ta udręka, może by trafiła do tej krainy jako wolna obywatelka. No trudno, przeszłości już nie zmieni. Teraz musi uważać, co mówi i jak się zachowuje, żeby komuś się nie narazić. Ach! Chodzenie ze wzrokiem skierowanym w dół nie było najlepszym pomysłem, bo właśnie wpadła prosto swym pustym łbem w kogoś.
- J-ja przepraszam... - odskoczyła od razu w tył i spojrzała szybko w górę. Ofiarą jej zamyślenia był jakiś basior. Oj, nie ma szczęścia dzisiaj. Błagała w duchu, żeby tylko był łaskawy.
 
 
Cirrael



arystokracja - Gammahr

nieaktywny

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  6 lat 4 miesiące (21.02.16)

STAN POSTACI:  100/100. Pachnie lasem oraz wilgotną ziemią. Sierść zdrowa i błyszcząca, aczkolwiek w pewnych miejscach została przyozdobiona pamiątkowym błotem, czy zaschniętą krwią z polowań.

CZYTANIE I PISANIE, MYŚLISTWO, GŁOS, ETYKIETA


Wysłany: 2015-09-06, 18:38   

Truchtał sobie beztrosko, gdy nagle, zupełnie niespodziewanie... Łup! Ktoś uderzył w jego przód. Cirrael zatrzymał się automatycznie, robiąc jeden niepewny krok w tył i lustrując sylwetkę nieznajomej wadery, która na niego wpadła. Musiał upewnić się, czy przypadkiem nic jej się nie stało, by dopiero potem przejść do jakże kulturalnego przywitania.
-Dzień dobry, Śnieżynko!- Nie mógł się powstrzymać. Sierść samicy była na tyle biała, że przypominała mu o zimie. Tęsknił za chłodem. O wiele bardziej wolał niższe temperatury, aniżeli upały. -Rozmyślenia musiała mieć Pani wyjątkowo intrygujące, skoro nie zauważyła nadchodzącego wilka.- Zaśmiał się wdzięcznie.
 
 
Evilatrix
[Usunięty]
Wysłany: 2015-09-06, 19:12   

Na sekundę zawitał na jej pysku uśmiech, gdy usłyszała zwrot "Śnieżynko" skierowany do niej. Nikt tak jej nigdy nie nazwał, a było naprawdę miłe. Kojarzyło jej się z zimową wędrówką z rodzicami, gdy odeszli z Captivity. Ach, jak świat wtedy pięknie wyglądał, a jak się łatwo można było zakopać w śniegu, gdy się zapatrzyło na krajobraz.
- Dzień dobry panu - odpowiedziała uprzejmie. -Swojego zamyślenia intrygującym bym nie nazwała, bardziej mnie te myśli trapiły jednak. Dużo zmian tak nagle się pojawiło, także nic dziwnego, że w końcu na kogoś wpadłam... Naprawdę przepraszam pana, powinnam bardziej uważać.
Była lekko zmieszana tym wypadkiem, tym bardziej, że nie spodziewała się, że trafi na kogoś miłego. Aż dziw, że nie zaczął na nią od razu krzyczeć, albo coś w tym stylu.
 
 
Cirrael



arystokracja - Gammahr

nieaktywny

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  6 lat 4 miesiące (21.02.16)

STAN POSTACI:  100/100. Pachnie lasem oraz wilgotną ziemią. Sierść zdrowa i błyszcząca, aczkolwiek w pewnych miejscach została przyozdobiona pamiątkowym błotem, czy zaschniętą krwią z polowań.

CZYTANIE I PISANIE, MYŚLISTWO, GŁOS, ETYKIETA


Wysłany: 2015-09-06, 21:01   

Również się uśmiechnął, a w zasadzie wyszczerzył, gdy zobaczył pozytywny grymas na jej pysku. Wadera miała rzeczywiście szczęście, że trafiła tylko na Cirraela. On nie był groźny. Można było powiedzieć, iż muchy by nie skrzywdził, co dopiero taką piękną wilczycę, którą miał przed sobą!
Różnił się od reszty szlachty. Nikt ze służby nigdy go nie nazwał tyranem, raczej większość podopiecznych go lubiła za otwartość umysłu, serca i serdeczność.
-A co Panią konkretnego trapi? Może mógłbym jakoś Pani pomóc?- Zainteresował się, posyłając jej jeden ze swoich firmowych uśmieszków, od których łapy stają się niczym z waty. -W porządku. Naprawdę nic się nie stało. Radziłbym jedynie na przyszłość trochę bardziej uważać, gdyż po pałacu... Kręcą się naprawdę nieprzyjemne osobistości.- Stwierdził, nadal się szeroko uśmiechając.
Ponownie zlustrował jej sylwetkę od pazurów aż po same uszyska i usiadł na ziemi, majtając przy tym ogonem.
-Jestem Cirrael.- Przedstawił się, obniżając nieco pysk.
 
 
Evilatrix
[Usunięty]
Wysłany: 2015-09-07, 18:52   

Powiedzieć, czy nie powiedzieć? O to jest pytanie. No cóż, i tak nie ma nic do stracenia, yolo.
- Słyszał pan o tym, że niedawno sprowadzono nowych niewolników? To jest sprawa, która mnie trapi, - odparła melancholicznie i zrobiła krótką przerwę na wdech -bo należę do tej grupy.
Siadła o owinęła ogon wokół łap, a uśmiech spełzł z jej lica. Nie powinna chyba o tym wspominać pierwszej lepszej osobie, którą napotkała, nie ważne jak bardzo była miła. Zabawne, jeszcze tak niedawno sama była szlachcianką, a teraz nagle stanęła po drugiej stronie barykady i musiała uważać na tych "wyżej urodzonych". Heh.
- Evilatrix - mruknęła w odpowiedzi.
 
 
Margot Grehrain



arystokracja - Gammahr

MARTWA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  dwa lata.

STAN POSTACI:  martwa.

CZYTANIE I PISANIE | ZIELARSTWO | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | GŁOS


Wysłany: 2015-09-15, 20:53   

Cała nasza podróż od targu niewolników do okolic pałacu odbyła się w całkowitej ciszy. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że nie miał jak ze mną porozmawiać, ale i tak wiedziałam, że nie zrobiłby tego. Pewnie było mu wstyd (właściwie to za co?). Mogłam się jedynie domyślać, jak Zachariel mógł się teraz czuć. Upadek ze szczytu aż na sam dół hierarchii na pewno nie należał do najprzyjemniejszych. Tym bardziej, że znałam jego ego.
Zeszłam po schodkach i stanęłam pod pomnikiem, najpierw oswobadzając pysk czarnego ze sznura, a następnie ściągnęłam z jego ciała również łańcuchy. Usiadłam, wbijając wzrok w ziemię. Właściwie to nie wiedziałam, co powinnam w takiej sytuacji powiedzieć.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-15, 23:40   

On również nic nie mówił. Bo cóż miał do powiedzenia? Zastanawiał się nad słowami... Wypadałoby jej podziękować, prawda? W końcu wykupiła go z targu... Dojdą jeszcze do tego momentu, na spokojnie...
Weszli do pięknego ogrodu, jednak ten nie dorównywał nawet Captivitowskim lochom. A on jakby szedł do tych lochów, zakneblowany, w ciężkich okowach, których ciężar ciążył mu na każdym kroku. Jednak nie narzekał, nie stęknął, nie marszczył się. Znosił cierpliwie męki, żeby zatrzymać chociaż część honoru... A będąc niewolnikiem było to niewyobrażalnie trudne.
Widząc, jak ona się zatrzymała, przystanął obok, mrużąc ślepia i patrząc na jej pysk z nieodgadnioną miną. Przy tym, jak z niego wszystko zdejmowała pomagał jej, jednak najpierw zaczęła zdejmować mu prowizoryczny kaganiec. W pierwszy odruchu podniósł nieco łeb, w lekkim zdenerwowaniu patrząc na nią. Za blisko była. Zdecydowanie za blisko. Wiedział jednak, że musi dać jej to sobie zdjąć, inaczej będzie się męczyć niepotrzebnie. Także przy drugiej próbie zdjęcia sznura stał posłusznie, a Margot mogła zauważyć, że mięśnie jego są nadal napięte. Gotowe do ewentualnej obrony lub ataku, w skrajnym przypadku ucieczki.
Po tym, jak ostatni łańcuch upadł na ziemię, nastała wokół nich krępująca cisza, a Zachariel przez chwilę błądził wzrokiem po ogrodzie. Czas jej powiedzieć. Spojrzał więc na nią, nadal tym samym, nieodgadnionym spojrzeniem, jednocześnie jakby świdrując ją fioletowymi oczami. Mogła być pewna, że uciec od niego nie zdoła. I że on widzi każdy, nawet najmniejszy ruch, W jego ślepiach pojawiło się jednak jeszcze jedno, tym razem nowe uczucie - wdzięczność. Za to, że wykupiła go jako pierwsza. Za to, że nie musiał nocować w klatce albo za to, że nie został wykupiony przez jakiegoś tyrana... Chociaż nie wiedział, co po Margot może się teraz spodziewać. W ich wieku, jak się spotkali, nie miała swojego niewolnika, nie wiedział, jak ich traktuje. Ale... Trzeba to jedno słowo powiedzieć. Po prostu z serca.
- Dziękuję - powiedział, a słowa tak lekko przeszły mu przez gardło. Sądził, że to jedynie zależy od osoby. Jakiemuś obcemu nigdy by nie powiedział tego słowa. Dla innych "dziękuję", "przepraszam" i "proszę" w ogóle nie istniały... A do ostatniego wyrazu będzie musiał się długo przyzwyczajać.
 
 
Margot Grehrain



arystokracja - Gammahr

MARTWA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  dwa lata.

STAN POSTACI:  martwa.

CZYTANIE I PISANIE | ZIELARSTWO | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | GŁOS


Wysłany: 2015-09-16, 15:40   

Jak już wcześniej wspomniałam — postawa Zachariela była w pełni przeze mnie rozumiana. Cisza, którą mnie uraczył była wymowna. Czarny, będąc jeszcze kilkumiesięcznym szczenięciem, wyglądał na kogoś, dla kogo duma i honor były czymś najważniejszym... jednakże życie na cesarskim dworze nauczyło mnie tego, że czasami obydwie z tych rzeczy należy zdusić głęboko w sobie i przystosować się do panujących warunków. Trzeba się dopasować, nie wzbudzać żadnych podejrzeń, za których wywołanie nagradzane jest u nas ścięciem łba. Czarny powinien więc odpowiedzieć sobie na jedno, naprawdę ważne pytanie — czy chce żyć? Jeżeli tak, to powinien zacząć od zmiany swojego zachowania, które w żaden sposób nie odstraszało od niego "tyranów", a jedynie zachęcało do tego, aby któryś z nich go sobie przygarnął. Co innego, jak nie złamanie kogoś i sprawienie, aby poczuł się niczym najgorszy śmieć jest dla takich potworów najważniejsze? Zachowanie wilka głośno mówiło "weź mnie, nie będziesz się nudził".
Z jednej strony Zachariel był mi zupełnie... obcy. Widziałam się z nim naprawdę dawno temu (przeszło ponad rok!), a przecież czas sprawia, że każda żyjąca istota ulega pewnym... zmianom. On również nie mógł wiedzieć, czego powinien się po mnie spodziewać. Z drugiej strony zaś... coś nie pozwalało mi wykorzystać jego upadku — uczynić go zwykłym, nic niewartym służącym, który byłby na każde moje skinienie. Tego zapewne oczekiwaliby ode mnie moi rodzice, na natomiast nie chciałam tego zrobić. Nie potrafiłabym. Czarny nie był towarem, rzeczą.
Nawet na chwilę nie umknęło mi jego zdenerwowane spojrzenie, które poskutkowało tym, że jak najszybciej (dosyć nerwowo) chciałam ściągnąć sznur z jego pyska. Chciałam mieć to wszystko już za sobą — o ile wcześniej po prostu nic nie mówił i był spokojny, tak teraz stawał się... agresywny. Trochę mnie to przeraziło — Zachariel był ode mnie większy, był samcem... więc na pewno był ode mnie również i silniejszy. Może to głupie, ale przez to wszystko unikałam jego wzroku... przynajmniej do czasu, kiedy ten postanowił przerwać tę niezręczną ciszę.
Lekko się uśmiechnęłam, przytakując łbem, co miało znaczyć tyle, co "nie ma za co" czy "proszę". Wypadałoby jednak kilka rzeczy powiedzieć otwarcie i coś ustalić, prawda? Naturalnie.
Nie chcę Cię skrzywdzić, Zach. Jeżeli chcesz czuć się choć trochę bezpiecznie, inni szlachcice muszą wiedzieć, że do mnie należysz... czysto teoretycznie, oczywiście. Myślę, że bransoletka z moim imieniem powinna być wystarczająca — powiedziałam, patrząc na niego znacząco. Nie wiem jak było w Captivity... w Deireadh niewolników oznaczało się całkiem inaczej — poprzez wypalenie swojego imienia na ich ciele, aczkolwiek... nie chciałam ryzykować, bo nie wiedziałam, jak teraz czarny mógłby się zachować, słysząc coś takiego.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-16, 20:09   

Przysłuchiwał się jej słowom, na które przytaknął łbem. Któż by chciał wydać kasę na towar, który po pewnym czasie ktoś by sobie przywłaszczył albo, co gorsza, zepsuł? Ot, takie mroczne myśli nawiedziły jego umysł. Nie chciał byś dla niej tylko zabawką. To byłoby upokarzające.
- Rozumiem... I sądzę, że bransoletka byłaby dobrym rozwiązaniem... Lepsza ona niż obroża - odpowiedział, uśmiechając się półgębkiem, chcąc jej przekazać, że właśnie rzucił żartem. Obawy wadery o jego agresję były bezpodstawne. Nic mu złego nie zrobiła, jedyne co to się zbliżyła za bardzo, za co dostała ostrzeżenie.
- W podobny sposób oznaczało się swoich poddanych w Captivity - dodał jeszcze, a wciąż żywe wspomnienia o domu ponownie się w nim przebudziło, przez to zasępił się. Brakowało mu tej sielanki i beztroskich dni... Chciał do nich wrócić.
 
 
Margot Grehrain



arystokracja - Gammahr

MARTWA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  dwa lata.

STAN POSTACI:  martwa.

CZYTANIE I PISANIE | ZIELARSTWO | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | GŁOS


Wysłany: 2015-09-16, 20:57   

Och, Zachariel rzucił żartem — najwidoczniej zaczyna powracać do żywych. Zaśmiałam się cicho, ale to chyba bardziej z grzeczności, niżeli prawdziwego rozbawienia. Przez ostatnie trzy tygodnie mojego życia ciężko było mi wrócić do stanu z przed śmierci rodziców.
Jutro będzie gotowa — odparłam, wstając. Niestety w tym momencie nie byłam w posiadaniu żadnej bransoletki z moim imieniem, toteż będę musiała samodzielnie taką wykonać i dopiero wtedy wręczę ją wilkowi. Rzuciłam okiem na rany, które ozdabiały jego szyję.
Kto Ci to zrobił... ? — spytałam, patrząc czarnemu prosto w ślepia. Jakiś szlachcic, prawda? Na pewno, w końcu tylko ta grupa społeczna czerpała przyjemność z cierpienia innych. To naprawdę smutne, że wkładano mnie do tej samej szufladki, co ich — Zdecydowanie ktoś powinien to opatrzyć... — stwierdziłam zaraz. O ile dobrze pamiętałam, dwór nie posiadał w chwili obecnej żadnego medyka, ale...
Nie, Margot! Nie możesz eksperymentować na czyimś zdrowiu!
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-16, 22:34   

Wiedział, że żart rzucił raczej nieśmieszny, jednak lepszy taki, niż jakby ciągle miał siedzieć przygnębiony. Na wiadomość o czasie gotowości bransoletki, przytaknął głową.
- Raczej nie będę się za bardzo oddalał do tego czasu. Ktoś mnie może zechcieć... Przygarnąć - odpowiedział, jednak jego głos był neutralny, a sam myślami gdzieś był daleko od wypowiadanych słów. Jego spotkanie z ojcem się przesunie... Za bardzo. Za mało czasu ma. Chciałby już go zobaczyć... Upewnić się, że żyje. Życie w tej chorej niepewności doprowadzało go do obłędu.
Słysząc pytanie, skierował na nią pytający wzrok, a dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że na jego szyi widnieją wciąż świeże rany wymagające oczyszczenia.
- To... Spotkanie ze starym wrogiem - stwierdził zdawkowo, nie chcąc udzielać szczegółowych informacji o jego spotkaniu z Thalvaarem. Po prostu... Jeszcze nie pora. Kiedyś nadejdzie? Kto wie?
 
 
Margot Grehrain



arystokracja - Gammahr

MARTWA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  dwa lata.

STAN POSTACI:  martwa.

CZYTANIE I PISANIE | ZIELARSTWO | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | GŁOS


Wysłany: 2015-09-17, 13:59   

Przytaknęłam łbem. Oczywiście! Dopiero by się narobiło, gdyby jakiś inny szlachcic wziął go sobie na służącego — to na pewno nie należałoby do najprzyjemniejszych rzeczy w jego życiu. Ze mną miał przynajmniej pewność, że nic złego mu się nie stanie.
A więc "stary wróg" jest przyczyną jego ran? Najwyraźniej Zachariel — będąc jeszcze szlachcicem w Captivity — musiał zadrzeć z jakimś poddanym, co jednocześnie dało mi nieco do myślenia. Jeżeli przed niewolą był kimś, kto czerpał przyjemność z poniżania innych to nie wiem, czy chciałam mieć z nim jakąkolwiek styczność...
No dobrze — czułam jakąś dziwną potrzebę udzielenia mu pomocy nawet, jeżeli moje przypuszczenia odzwierciedlały rzeczywistość.
Twoje rany... mogłabym je oczyścić, znaleźć coś łagodzącego ból, zabandażować... jeżeli oczywiście chcesz — powiedziałam, patrząc gdzieś w bok.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-17, 16:46   

Czy poniżał innych? Tak... Jednak to stare dzieje. Wtedy był... Zupełnie kimś innych. Obecnie to nie jest ten sam beztroski dupek Zachariel. Właściwie... Kim on się stał? Sam nie wiedział. Buntownik? A może jeden z wielu niewolników, których da sie prędko złamać?
Przytaknął łbem na jej niepewną wypowiedź, siadając.
- To propozycja nie do odrzucenia - uśmiechnął się przy tych słowach półgębkiem i czekał na rozkazy. Tak w ogóle, to nie wiedział, że Margot zna podstawy ziołolecznictwa. Sam nigdy się tego nie nauczył... Ojciec wolał mu wpajać inne rzeczy. Nie było czasu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight