Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 20:12
Sala Tronowa
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-05, 17:29   Sala Tronowa



W sali tronowej zawsze przebywa czterech strażników.
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-10-18, 13:37   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Nikt nie mógł zarzucić Lebredhel, że nie wypełniała swoich obowiązków. Kolejny dzień siedziała w sali tronowej, sztywna jak posąg. Strażnicy łypali na nią spode łba, kiedy nie patrzyła - och, wiedziała o tym doskonale. Mogła się założyć, że nawet wśród nich ma wrogów.
- Pani... Może jednak powinniśmy ich wpuszczać? - zapytał kiedyś jeden z nich. Odważny się znalazł, pewnie założył się z kolegami. Lebredhel skrzywiła się wtedy.
- Mam na głowie inne sprawy, niż błahe kłótnie mieszczan - odparła chłodno. - Macie wpuszczać tylko tych, którzy mają naprawdę ważne sprawy.
Od wielu dni więc nie wpuszczano nikogo, ponieważ żaden z kłopotów, z jakimi przychodzili do Regentki mieszkańcy Ignisdae, nie był w jej mniemaniu na tyle istotny, by się nim zająć.
Lebredhel już od miesiąca czekała na powrót szpiegów, których wysłała, żeby dowiedzieli się więcej o Barierze. Irytowało ją, że nie może po prostu przewrócić całego Captivity do góry nogami w poszukiwaniu mordercy Celiadora. Irytowało ją, że poświęciła tyle, by zdobyć to królestwo, a potem te trzy szalone staruchy odgrodziły ją od nowych ziem jakimś magicznym płotkiem, którego jej wojsko nie mogło przeskoczyć. Nie mogła już dłużej czekać.
Wezwała swego doradcę, starszego wilka bez zębów.
Przynajmniej nie może mnie pogryźć, pomyślała ponuro, obdarzając starca nieprzyjaznym spojrzeniem złotych oczu.
- Przyślij do mnie Legata - zażądała. - Nie obchodzi mnie, kogo teraz posuwa, ma tu natychmiast przyjść. I napiszesz ogłoszenie...
Doradca skłonił się uniżenie i wyszedł z sali bocznymi drzwiami.
_________________
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-10-19, 12:22   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Od wyjścia ze swej komnaty minęło trochę czasu. Dark zdążył się przejść pod tablicę ogłoszeń i przeczytać to, co tam się pojawiło. Samiec wrócił do pałacu by się odświeżyć i zapachnieć salonami, choć musiał pozostawić nieco z tego, co osiągnął biegając za Hazzaru. Gdyby nie ten uciekinier, Aeciesor nie przybyłby tu teraz z informacją dotyczącą bariery.
- Darkness Aeciesor II w sprawie bariery - rzekł, gdy znalazł się przed wejściem. Sprawdził jeszcze dyskretnie czy jego zapach wciąż oczarowuje. Następnie wkroczył dumnie do sali ze swoim cwaniackim uśmieszkiem na pysku. Jego krew wystarczyła, by mógł mieć o sobie wysokie mniemanie, zwłaszcza gdy znajdował się w murach tego miejsca. Poza miastem jego pochodzenie się nie liczyło. Krwawej Kier też nie i o to chodzi, właśnie o to chodzi.
- Witaj Lebredhel - skłonił się jej, choć ongiś nie miał tego zwyczaju. Kłaniać się tym, którzy siedzą na tronie - owszem. Ale kobiecie? Poza tym nie tak dawno składał jej kondolencje z powodu utraty partnera. Dark wiedział, że taka właśnie jest trudnym przeciwnikiem.
- Dawnośmy się nie widzieli. Moja droga, dostrzegłem ogłoszenie. W tej sprawie przybyłem - znajdował się już przed schodkami prowadzącymi na siedzisko. Już niebawem będzie jego.
_________________
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-10-19, 12:33   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


- Aeciasohr - odparła chłodno na jego powitanie, spojrzeniem powstrzymując strażnika, który z groźnym błyskiem w oku drgnąl w kierunku arystokraty. Zwracanie się do Regentki po imieniu i per "ty" było wysoce niestosowne w sali tronowej. - W istocie, widzieliśmy się na tyle dawno, że zdążyłeś chyba zapomnieć, że jestem twoją "drogą" Cesarzową - powiedziała, kładąc nacisk na ostatnie słowo. W prywatnych rozmowach często przymykała oko na bezpośredniość, ale tutaj była osobą publiczną i nie mogła zostawić tego obojętnie.
- Powiedziano mi, że masz informacje na temat bariery. Mów zatem.
_________________
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-10-19, 12:44   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Słuchanie żmij nie było jego ulubionym zajęciem. Kobieta nie powinna nigdy dzierżyć władzy, kobieta jest od rodzenia i wychowywania dzieci, jest delikatną istotą, która posiada dobre serce zdolne ujarzmić każdą dziką bestię. Skoro regentka jest swego rodzaju królem, to jaką pierdołą musiał był władca? Marny, dał się otruć. Zabawne w całej swej istocie.
- Droga, którą obrałem skierowała się ostatnio ku barierze. Ale uważam, że nie powinniśmy mówić o tym..przy niepowołanych uszach - mówiąc to zerknął na strażników, a potem skierował wzrok na boczne drzwi. Podsłuchiwacz mógł się przyczaić tam.
- Zechciałabyś się ze mną udać w bardziej ustronne miejsce, Pani? - mówił z takim przekonaniem, ale...Ale zmusił się do wymówienia tego słowa i czół jak z nienawiści jego wnętrzności wywracają kozły. Żeby tylko nie puścił pawia, boć się skompromituje i całą swoją rodzinę.
_________________
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-10-19, 12:57   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Lebredhel umiała wyczuć kłamstwo, zwłaszcza, że Darkness nienajlepiej potrafił ukryć przed nią swą nienawiść. Negatywne emocje, które od niego biły, wzbudziły podejrzliwość Regentki.
- Nie - odparła krótko. - Czas audiencji jeszcze nie minął, zresztą nie masz czego się tu obawiać. Moi strażnicy są teraz głusi na nasze słowa - rozkazała i znajdujące się w sali wilki posłusznie opuściły łby, nie patrząc w ich stronę.
Lebredhel popatrzyła Darknessowi w oczy. W życiu nie poszłaby z nim nigdzie sama. Nie była głupia i wiedziała, że ma wrogów wśród arystokracji... Ten Aeciasohr mógł być jednym z nich.
_________________
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-10-19, 13:18   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Bla bla bla, tak jak jej imię. Głupia trzpiotka.
Skoro ona mu nie ufa, to trzeba zdobyć jej zaufanie.
- No dobrze. Ostatnio z braku zajęcia wybrałem się do tablicy w mieście. Znalazłem ogłoszenie o zbiegłym niewolniku. Podjąłem się poszukiwań i długo to trwało. Dotarłem aż na wrzosowisko. Już miałem zbiega, ale wbił on się w barierę. Uszedłem z życiem, ale jego ciało pozostało w czymś jakby pomiędzy światem zewnętrznym, a naszym. Doszedłem do wniosku, że bariera nie może być milimetrową osłonką, odgradzającą nas od reszty świata. Istnieje pole pomiędzy. Śmierć poniosą ci, którzy się w niej znajdą. Wszystko co żywe, tam staje się martwe. A co martwe pozostaje martwe. Niespotykana jest siła, która odpiera jednak każdą próbę przebicia się przez zasłonę. Wyglądało jak porażenie pioruna. Niewolnik leżał w międzyświecie, a jego ciało ulegało rozpłynięciu się w powietrzu. Kolejne kawałki unosiły się jak dym i znikały jak płomień zgaszonej świecy - z początku jego słowa były spokojne, wyniosłe. Ale potem przeistoczyły się w mroczną opowieść rodem z tragedii. Ostatnie zdania wypowiadał już dużo ciszej niż przedtem. Mógłby zostać filozofem, znanym mówcą, ale wolał zostać wojem. W niektórych chwilach doznawał uniesienia, którego brakowało jego pijackiej, codziennej osobowości.
- Myślę, że byłbym w stanie podjąć się poszukiwań wiedźm. To pozwoliłoby dowiedzieć się czegoś więcej na temat bariery.
Naturalnie nie wspomniał nic o nagrodzie. Owszem, miał coś z materialisty, ale można by się pokusić o określenie go mianem idealisty.
_________________
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-10-19, 13:35   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Lebredhel zmrużyła oczy z namysłem. Jeśli siła bariery była rzeczywiście tak potężna, to jak wielka musiała być moc wiedźm? Będzie musiała przedstawić relację Aeciasohra na następnym posiedzeniu Rady... A jeśli ten głupi basior faktycznie chciał narażać życie w poszukiwaniu kryjówki tych trzech staruch, Lebredhel nie miała nic przeciwko. Darknessa znała słabo z widzenia, teraz jawił się jej jako potencjalny wróg. Nie byłoby jej szkoda, gdyby po drodze zdarzył mu się jakiś wypadek.
- Zgoda - powiedziała i głośno klepnęła łapą w oparcie tronu, przywołując jednego ze służących. - Naszemu śmiałkowi należy się nagroda.
Wilk skłonił się i opuścił na chwilę salę. Wrócił, niosąc dwie srebrne monety na ozdobnej, drewnianej tacy i stanął obok Regentki.
- Za swoją odwagę otrzymujesz obiecaną nagrodę, Darknessie Aeciasohrze Drugi - powiedziała, ale nie podniosła się z tronu. Noga dziś wyjątkowo jej dokuczała. - Odbierz swoje srebro. I wróć po więcej, gdy uda ci się odnaleźć wiedźmy.
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-10-19, 13:48   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Widząc srebro, jego oczy nie zapłonęły. Dziwne, ale on wolał zdobywać je raczej w niegodziwy sposób. Skąd się to u niego brało? Pewnie po ojcu. Uczciwość - cecha, której nie można było mu przypisać.
- Z całym szacunkiem, ale odmawiam przyjęcia zapłaty. Robię to dla dobra naszego państwa, nie dla srebrników - rzucił spoglądając na tackę. - Nastały czasy, w których każdego można kupić, a lojalność jest towarem bezcennym i rzadkim. Lebredhel - skinął jej na pożegnanie. - Niebawem znów się spotkamy, madame - odwrócił się i wyszedł z sali. Bez żadnego "do zobaczenia". Ale przynajmniej tak mógł sobie odbić tę uprzejmość i szacunek jaki musiał jej okazać. Samica, ale i samiec, musi sobie zasłużyć na szacunek ze strony innych. Krwawa Kier nie dokonała niczego, czym mogłaby sobie zasłużyć na jego szacunek. Darkness miał szacunek do Bragi, mimo, że była niewolnicą. Ale przeszła tyle, dokonała zemsty, własną pracą doszła na szczyt. Co godne podziwu.
z.t.
_________________
 
 
Rasaere ave Cesar, ave Rasaere




ród cesarski

Następca tronu

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Dwa lata.

STAN POSTACI:  100 | blizna na korpusie; brak schorzeń | zapach drogich perfum i wina
NIEWOLNIK/PAN:  całe Cesarstwo~
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Szkarłatna peleryna przywdziana przez prawą łapę, sztylet Celadiora

CZYTANIE I PISANIE | ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY | PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZDOLNOŚCI BOJOWE | NIEZWYKŁY SŁUCH


Wysłany: 2015-10-19, 17:33   
   TYTUŁY: Miedzian 50 WP
   MULTIKONTA: Thalvaar


Szedł długim korytarzem, słysząc tylko dudnienie własnego serca. Kto normalny stresuje się wobec spotkania z własną matką? Prawdopodobnie tylko on jedyny. Była dla niego obcą osobą, a dałby tyle, żeby to wszystko zmienić. Potrzebował jej miłości, ale ona nie potrafiła podzielić jej wobec ich obu - wszystko należało się ojcu. Był o to okropnie gniewny, jednakże nad tym wszystkim górowało poczucie odrzucenia, osamotnienia.
Kiedy zbliżał się do drzwi, jeden ze strażników wyszedł na przód.
- Cesarzowa nie przyj...
- Zejdź mi z drogi, platfusie - rzucił oschle i hardo w stronę basiora, co jeszcze ukoronował wywyższonym spojrzeniem. Ruszył przed siebie, nie zatrzymywany przez nikogo. No bo kto mógł mu dyktować warunki? Nikt.
Zatrzymał się tuż przed mosiężnymi podwojami, biorąc głęboki oddech. Nie widział się z nią od dobrych parunastu dni. Te spotkania zawsze przychodziły mu z trudem. I to zawsze on musiał je inicjować. Skinął łbem czarnym żołnierzom, a ci posłusznie otworzyli przed nim wrota. Jego oczom w ukazała się siedząca w blasku dziennego światła wadera, ze stalowym diadem na łbie.
Matko... Chciał pobiec w jej stronę, przytulić się syn do swej ukochanej matki. Ale nie mógł. Wszedł się bezceremonialnie, wlepiając swe beznamiętne ślepia w jej postać. Kiedy w końcu zbliżył się na dogodną odległość, zniżył swój łeb w geście szacunku i pokory.
- Bądź pozdrowiona... Cesarzowo... - wstrzymał się ze słowem matka, gdyż to wszystko i tak już wydawało się mu mocno niezręczne. Podniósł swe oblicze, zawieszając na nowo swój wzrok na jej podeszłym pysku. Ale jednak nadal pięknym.
- Chciałbym dowiedzieć się czy wyznaczyłaś kogoś nowego na mojego wychowawcę - rzekł, jednakże przez jej podbudowany obojętnością ton wyraźnie zaczął przebijać się żal. Żal za te wszystkie miesiące, przez które to ona w większości powinna o niego zadbać, a nie jacyś tam gubernatorowie, nie wiadomo skąd. Stał wyprostowany, wyczekując chwili, gdy salę zetnie głos jego rodzicielki.
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-10-19, 21:50   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Lebredhel westchnęła, widząc, jak jej syn wparowuje do sali. Miała mu za złe, że przynosi wstyd rodzinie cesarskiej, zachowując się jak dzikus... Myślała, że może odpowiedni nauczyciel utemperuje nieco jej pierworodnego - żaden wilk jednak nie zagrzewał tego stanowiska zbyt długo. Rasaere jak na złość albo wymślał powody, dla których nie mógł się u kogoś uczyć, albo zachowywał się tak koszmarnie, że guwernanci rezygnowali po kilku tygodniach. Regentka zgrzytała zębami, mając ochotę wrzucić ich wszystkich do lochów. Z własnym synem na czele.
Kiedy jednak stanął przed nią, by oficjalnie ją powitać, poczuła ukłucie dumy. Wyglądał już tak dorośle... Dawno się nie widzieli i teraz Lebredhel miała jedną z rzadkich okazji, by przyjrzeć się swemu dziecku.
Budową szczeniak zaczynał już przypominać swego ojca - i choć kolor sierści miał po matce, większość cech odziedziczył jednak po mieczu, nie po kądzieli. Kształt pyska i kolor oczu były jakby zdjęte z Celiadora...
Lebredhel skrzywiła się.
- Swoim zachowaniem zraziłeś do siebie kolejnego nauczyciela - zaczęła chłodnym, karcącym tonem. Uderzyła ją jednak dziwna emocja, która wkradła się w ton głosu Rasaere. Czy w całym Cesarstwie był jeszcze ktoś, kto nie miał jej niczego za złe? Skoro nawet własne dziecko zdawało się jej nienawidzić... Być może faktycznie poświęcała mu ostatnio za mało czasu.
Poranna wizyta Aeciasohra wzbudziła jej niepokój. Czuła czasem, że na jej barkach spoczywa zbyt wielki ciężar, który przygniata ją do ziemi. Celiador z pewnością lepiej dałby sobie radę z tym wszystkim, z barierą, rozwydrzoną szlachtą, wychowaniem syna... Lebredhel nie była pewna, czy wśród arystokracji znajduje się ktokolwiek, komu powierzyłaby teraz naukę Rasaere. W każdym widziała wroga, myśl o tym, że mieszkają z nią w jednym pałacu, napawała ją przerażeniem i nie pozwalała spać w nocy... Jednak mały Lord potrzebował nauczyciela. Kogoś, kto przekaże mu wiedzę o obyczajach, kulturze i świecie, kto powie mu, jak rządzić państwem.
- Dopóki nie znajdziemy kogoś innego, sama zajmę się twoimi lekcjami - powiedziała w końcu, o wiele łagodniejszym tonem, niż pierwotnie chciała. Choć bała się, że dłuższy kontakt z synem otworzy na nowo ranę po śmierci Celiadora, Lebredhel zdała sobie nagle sprawę z tego, że musi go chronić. Miał w końcu za ponad rok zasiąść na tronie, a do tego czasu musiał jeszcze wiele się nauczyć... i przeżyć.
Zbliżało się popołudnie, a więc koniec czasu audiencji. Regentka wstała niezgrabnie z tronu, czując mrowienie w nogach. Starość dopadła ją zbyt szybko, zbyt nieoczekiwanie, Lebredhel jednak nie miała zamiaru się jej poddać. Odtrąciwszy pomoc służącego, który rzucił się, by ją podtrzymać, wyprostowała się dumnie i spojrzała na Rasaere, który wyglądał na zszokowanego jej decyzją.
- Zaczniemy po obiedzie - powiedziała, zbyt zajęta myślami o spiskach i Barierze, by posłać synowi choć cień uśmiechu. Zaraz jednak otrząsnęła się i uniosła nieco kąciki ust. - Masz ochotę towarzyszyć mi w drodze do jadalni czy wstydzisz się pokazywać ze starą matką?
 
 
Rasaere ave Cesar, ave Rasaere




ród cesarski

Następca tronu

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Dwa lata.

STAN POSTACI:  100 | blizna na korpusie; brak schorzeń | zapach drogich perfum i wina
NIEWOLNIK/PAN:  całe Cesarstwo~
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Szkarłatna peleryna przywdziana przez prawą łapę, sztylet Celadiora

CZYTANIE I PISANIE | ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY | PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZDOLNOŚCI BOJOWE | NIEZWYKŁY SŁUCH


Wysłany: 2015-10-19, 22:41   
   TYTUŁY: Miedzian 50 WP
   MULTIKONTA: Thalvaar


I bardzo dobrze, że zraziłem. O to w tym wszystkim chodzi. Czyżbyś do tej pory nie zrozumiała? Miał ochotę wykrzyczeć jej te słowa prosto w niewzruszone jak zawsze oblicze, jednakże stłumił w sobie buntowniczy odzew. Musiał zachować się dystyngowanie, a w tejże sytuacji nawet chciał. Nimże z jego pyska padły jakiekolwiek słowa usprawiedliwienia, matka wyprzedziła go w wypowiedzi. Po jej słowach wpadł w osłupienie. Mimowolnie na jego przyodzianym jeszcze w szczenięcy rysy pysku pojawiło się zdziwienie, pod którym kryła się również skrywana kapka radości. Czyżby w końcu jego rodzicielka przejrzała na oczy.
- Ja... - wyszeptał wręcz, gdyż nie było go stać na nic więcej. Sam nie wiedział, czemu się właśnie odezwał. Może właśnie przez ten gest dał upust narastających w nim emocji?
Nim jeszcze cesarzowa postawiła się na nogi, jeden ze służby od razu pojawił się przy jej boku. Salę przeszył swoisty warkot, po czym wadera stała już o własnych siłach, może z lekka niezgrabnie, jednakże to wszystko przysłaniała duma, która biła od jej osoby. Tego zawsze Rasaere zazdrościł swojej matce. Roztaczanego wokół majestatu. Autorytetu. Sam, mimo tego że jeszcze nie rozpoczął typowych przygotowań do przejęcia władzy, zaczynał szczerze wątpić czy się do tego nadaje. Był pierworodnym, zrodzonym z łona poślubionej samemu cesarzowi wilczycy. I bardzo dobrze o tym wiedział, a wręcz czuł, że to dodaje mu sił. Jednakże niekiedy napadały go momenty kompletnego zwątpienia. Nawet długie posiedzenia w zamknięciu i rozmowy z Ojcem nic nie dawały. A może to tylko ułuda, którą przy pierwszym spotkaniu rozwieje swą matczyną łapą cesarzowa? Miał szczerą nadzieję.
Jego zaskoczenie nasiliło się jeszcze bardziej przy propozycji rzuconej przez Lebredhel. Przy pierwszym napadzie szczęścia rzucił się wprzód z uśmiechem, jednakże po chwili opamiętania na nowo wyprostował się i wyniosłym krokiem podszedł do swej matki, ustawiając się przy jej boku. Oczywiście nie wspierał jej, gdyż dobrze wiedział, że jego matka tego nie potrzebuje. A przynajmniej chce sprawiać takie wrażenie.
- Z wielką chęcią... matko - wydukał, a jego serce waliło tak samo jak jeszcze przed spotkaniem się z obliczem dawno niewidzianej matki. Widząc, jak jej postarzały pysk wykrzywia się w geście subtelnego uśmiechu, młody odwzajemnił go, jednakże nie mógł powstrzymać się przed wyszczerzeniem kłów. Cieszył się aż nad to, że w końcu spędzi z rodzicielką trochę czasu. Może jeszcze nie jest za późno, aby ją odzyskać... Na stałe?
Tuż po tym wybyli, kierując swe kroki w stronę jadalni... chyba.

zt. Łeble i Rysiek
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2016-01-01, 19:04   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Od kilku dni - odkąd skończyli obrady - Lebredhel nie mogła spać spokojnie. Niefortunne wydarzenia zdawały się na siebie nakładać, formując coraz większy stos, na którym zdawało się, że spłonie Regentka. Wilk, którego miał przyprowadzić do niej Hati, jeszcze się nie zjawił i władczyni była już na skraju ciepliwości. Pozwoliła prefektowi osobiście uprzedzić siostrzeńca o sytuacji, ale ich czas już się kończył i Lebredhel miała ochotę posłać po Adonisa posłańca.
Ponadto jeden ze strażników pałacowych przyniósł jej kolejną złą wiadomość - tuż pod nosem Regentki ktoś ośmielił się użycia magii. Samozwańczy prorok został wtrącony do lochów i Lebredhel nawet widziała się z nim, lecz zdawało się, że jest na wpół oszalały. To, co mówił o Pustce i demonach, nie mogło przecież być prawdą... Ale na wszelki wypadek wilczyca kazała znaleźć Darknessa i powierzyć mu przesłuchanie więźnia. Kat znał wiele sposobów, by zdobyć od kogoś informacje i chociaż Regentka nie przepadała za używaniem tego rodzaju perswazji, w kwestii magii mogła uczynić wyjątek.
To jednak musiało poczekać, bo Aeciasohr gdzieś zniknął i nie można było go odnaleźć. Lebredhel siedziała na swym tronie, krzywiąc się z niesmakiem. Jak zwykle kiedy było trzeba, to wszyscy się rozłazili i nic nie można było zrobić... Wilczyca zastanawiała się, w jaki sposób pokazać, że należy się z nią liczyć. Odebrać wszystkim funkcje i powołać na ich miejsce nowe osoby? To wydawało się logiczne, ale Lebredhel pomyślała, że lepsze stare, znane zło, niż takie, po którym nie wiedziałaby, czego się spodziewać. Niech więc zostaną... Na razie.

Czas audiencji mijał dziś wyjątkowo powoli i poza kilkoma oburzonymi brakiem reniferów na Weresaliach szlachciców, Lebredhel nie miała żadnych gości. Wyrwało jej sie nawet parę pełnych znudzenia westchnień, na które momentalnie reagowała służba, proponując jej jedzenie i napoje, a także błazen, siedzący w kącie sali i stamtąd sypiący nieśmiesznymi żartami. Nie tego jednak potrzebowała Regentka.
- Gdzie jest Rasaere? - spytała nagle z zainteresowaniem. Nie widziała syna od Weresaliów.
Służąca podkuliła ogon pod siebie.
- Zapewne w swoich komnatach, pani - bąknęła nieśmiało. Lebredhel najwyraźniej wywierała na niej ogromne wrażenie. Domyśliwszy się tego, cesarzowa uśmiechnęła się do wadery dobrotliwie.
- Dowiedz się, co robi - rozkazała. Była dziś naprawdę znudzona.
_________________
 
 
Rasaere ave Cesar, ave Rasaere




ród cesarski

Następca tronu

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Dwa lata.

STAN POSTACI:  100 | blizna na korpusie; brak schorzeń | zapach drogich perfum i wina
NIEWOLNIK/PAN:  całe Cesarstwo~
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Szkarłatna peleryna przywdziana przez prawą łapę, sztylet Celadiora

CZYTANIE I PISANIE | ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY | PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZDOLNOŚCI BOJOWE | NIEZWYKŁY SŁUCH


Wysłany: 2016-01-01, 20:33   
   TYTUŁY: Miedzian 50 WP
   MULTIKONTA: Thalvaar


Nie minęło wiele czasu, kiedy droga przez wystrojone korytarze przywiodła grupkę z miedzianem na czele przed otwarte drzwi sali tronowej. Najwyraźniej jeszcze trwała pora audiencji, jednakże zerkając na chwilę przez wielką okiennicę Rasaere stwierdził, że nie potrwa już zbyt długo. Bez oscylacji wszedł do pomieszczenia, wcześniej nakazując żołnierzom ustawić się koło wejścia. Ruszył czerwonym kobiercem przed oblicze swej rodzicielki.
- Matko - rzekł z powagą, kłaniając się jej przy tym z należytym szacunkiem - Nie wyglądasz zbyt dobrze, czy coś cię trapi? - zapytał z wyczuwalną troską w głosie. Przez cały czas patrzył w jej przemęczone, złote oczy, próbując wczuć się w jej sytuację. Ta cholerna wojna oraz pojawiające się ostatnimi czasy w państwie problemy nikomu nie służyły, a już w szczególności cesarzowej. Stał przed nią, wpatrując się w jej oświetloną przez dość jasne światło żyrandoli postać.
_________________


zaklepane
 
 
Rilla
[Usunięty]
Wysłany: 2016-01-02, 08:34   

Powiedziano jej, że zostanie wezwana na przesłuchanie w sprawie Al'Maira jako świadek, więc wolała jak najszybciej mieć to za sobą. Przybyła do sali tronowej, gdzie od razu spostrzegła regentkę i jej syna, nigdy dotąd nie widziała ich osobiście, więc była onieśmielona. Nie zapomniała jednak o stosownym zachowaniu i ukłoniła się im z wielkim szacunkiem, dodatkowo pochylając nisko pyszczek.
- Pani. - zwróciła się najpierw do Lebredhel. - Panie. - rzekła do Rasaere. W następnym momencie zamilkła i w ciszy czekała na dalsze wydarzenia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight