Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Jeśli ktoś kiedykolwiek chce popisać, to DIALB prosi o kontakt przez GG/PW :):)))):)))))))

Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 20:10
Sala Tortur
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-05, 17:17   Sala Tortur

 
 
Dimitrij



szlachta - Lordaar

Nieaktywny

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  4 lata.

STAN POSTACI:  Kuleje na lewą, tylną kończynę, aczkolwiek nie sprawia mu to bólu.
NIEWOLNIK/PAN:  Bies.
Wysłany: 2015-09-09, 19:39   

By dopełnić wszystkich formalności i przypieczętować swój nowy nabytek udał się tutaj. Sala tortur mogła się kojarzyć naprawdę fatalnie. Jednak nie zamierzał używać narzędzi znajdujących się tutaj do wyrządzania krzywdy samcowi. Chciał jedynie wypalić swoje imię na jego ciele, aby pamiętał do kogo należy. Choć jeśli napotka opór - spróbuje również i innych, mniej ciekawych rozrywek.
- Masz prawo do godności. Masz też możliwość, aby sam sobie ją odebrać.
Zabrał pręt ze swoim imieniem i włożył go do paleniska, aby rozgrzał się do odpowiedniej temperatury. Płomienie bijące z owego miejsca oświetlały ciało Dimitrija, który z uwagą przyglądał się słudze. Próbował w jakiś sposób przeanalizować tok jego myślenia, emocje, zamiary, nawet historię. Jednego był pewny - nie miał łatwo w życiu. Prawdopodobnie nie będzie miał również teraz jeśli zdecyduje się buntować.
- Zamierzasz stać, czy mam zakuć się w żelastwo. Nie chciałbyś tego ponownie, prawda Bies? - mruknął cicho, mrużąc ciemne ślepia. Był gotowy na każdy ewentualny ruch niewolnika. Służba nauczyła go szybkiej i skutecznej reakcji na niepożądne zachowania.
 
 
Bies



niewolnik

DOROSŁY

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Pięć lat i dwa miesiące.

STAN POSTACI:  100% wilka w wilku.
NIEWOLNIK/PAN:  Sagan Bristol
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  średnia mikstura lecznicza (+30hp), mikstura milczenia (3 posty), szczęśliwa moneta

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ, MYŚLISTWO, ZDOLNOŚCI BOJOWE, ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY, PONADPRZECIĘTNA SIŁA


Wysłany: 2015-09-09, 20:33   
   MULTIKONTA: Tan Dalan, Bloede


Pełen nienawiści i rosnącego niepokoju, jednak podążał za białym szlachcicem. Wbrew temu, co zdawała się krzyczeć każda cząstka jego skatowanego umysłu, zszedł do podziemi i pokonał próg pomieszczenia spowitego delikatnym i chybotliwym, pomarańczowym blaskiem. Dobrze znał ten blask. Za dobrze. Zatrzymałby się w przejściu, gdyby nie dwaj strażnicy. Wepchnęliby go, gdyby się zatrzymał. Wszedł więc do komnaty. Ulokował się jak najdalej od płomieni... I z rosnącym zdenerwowaniem przyglądał się czynnościom swojego pana. Jedno ucho drgało, ilekroć Lordaar zdecydował suę użyć języka. Do Biesa zaczęła docierać rzeczywistość, którą tak bardzo starał się ignorować. Odseparować od nadziei. Ale nie było nadziei w powoli nagrzewającej się pieczęci. Przeniósł przerażone i pełne wściekłości spojrzenie wprost na ślepia Dymitrija. Nie było w nim ni krzty pokory. Niema groźba biła z niego zbyt mocno, by uległość znalazła sobie choć trochę miejsca.
Kto bardziej kpił sobie z poparzeńca: los, sprawdzający jak wiele może jeszcze wytrzymać, czy biały łupur, zadający tak absurdalne pytania? Nikt, kto przeszedł piekło, nie da się jeszcze raz do niego zaciągnąć... Nawet, jeśli mowa zaledwie o przedsionku. Nikt zdrowy nie pozwoliłby sobie po prostu przycisnąć do skóry rozpalonego kawałka metalu.
Rozciągnął zdeformowane wargi, ukazując białe zębiska. Położył przy tym uszy i zjeżył czarne futro na całej długości grzbietu. Zrób to, a obiecuję ci, że nawet gdybyś mi łeb odrąbał, i tak cię zagryzę.
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2016-01-12, 21:25   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Tych dwóch już tu nie ma.

Dark zszedł do podziemi. Nie były to prawdziwe podziemia, w jakie on wierzył. Te tutaj cuchnęły, w celach były trupy, wszędzie walały się kości, ale na całe szczęście panował tu zapach krwi i aura bólu, niźli odór zgnilizny. Na ścianach były specjalne mocowania, a w nich pochodnie. Żadnego okna, prawie zerowy dopływ powietrza, a jednak kat dbał, aby martwe ciała nie zaległy tu co krok i psuły powietrze.
Doszedł do sali tortur, jego osobistego królestwa, którego kontynuacją był plac egzekucyjny. Tak na prawdę Aeciasoh'r wątpił, by Lebredhel kiedykolwiek tu była. I to było dla niego satysfakcjonujące. Była zbyt słaba, żeby jej łapy skaziły tę przeklętą ziemię. To ja zawsze wykonuję brudną robotę, patrzę w ich oczy i słyszę krzyk. Ona nawet na oczy nie widziała wojny. Dla niej to tylko kilka sformułowań i strategia obronna.
Czekali już na niego. Dwaj strażnicy czuwali przy basiorze, który został wywleczony z sali tronowej. Jeden pilnował drugiego samca i Dark domyślał się, że to ten magik. Jego bóstwo było niczym w porównaniu do potęgi Demona, który dawał siłę nie oczekując ofiar w zamian.
- Do celi i zakneblować - skinął na niejakiego Al'Maira. Potem przeniósł wzrok na drugiego więźnia - Sam się nim zajmę - tymi słowy oddalił strażników. Podszedł do zakutego białaska i ściągnął knebel.
- Podobno masz cięty języczek, co młokosie? - zażartował i stanął na przeciw niego. W tym osobistym królestwie to Dark decydował o winie lub niewinności i to on będzie sądził kurdupla. Może napakowany, ale w obecnej sytuacji to czarnuch ma przewagę.
Irys nie odpowiadał.
- Co, strach Cię obleciał? Miałem uciąć Ci język, ale lepiej przetrącę kark. Zakała społeczeństwa - po tych słowach złoto Oki miał przyłożyć Irysowi lecz ten nagle zdechł.Trup. Po chwili ciało skazańca było już wolne i żywy wilk przełożył je gdzie indziej. Sprzeda je aptekarzowi, może mu się przyda. Następnie kazał wprowadzić Al'Maira. Tego posadził na krześle i zamknął łapy oraz pysk w okowach. Kaganiec na pysku był spięty ciasno i z pewnością miał tak być spięty. Aeciasohr oddalił straż i zamknął ciężkie wrota do sali. Skierował się do małego kuferka. Z niego wyjął kredę, którą nakreslil piecioramienną gwiazdę. Na końcach ramion ustawił kolejno wodę w fiolce,piach, puste miejsce, ziemię w sakiewce i wreszcie w odkreconym słoiku zostawił zapaloną zapałke. To mialo trzymać moce tamtego wilka w uwięzi. Bo nie ma większej siły niż Demona Władcy Podziemi, którego za pomocą paru słów dałoby się przywołać, a gwiazda stałaby się portalem. A przynajmniej tak wierzył Dark.
- To przez Ciebie on umarl. Teraz gadaj, co zrobiłeś temu wilkowi - rzekł czarnuch głosem nie znoszącym sprzeciwu.
_________________
 
 
Yekuggon Lord of the Fap




obywatel

DOROSŁY

PŁEĆ:  samiec

STAN POSTACI:  100/100HP
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - TEOLOGIA


Wysłany: 2016-01-28, 05:32   
   TYTUŁY: Wielki Mistrz Ankiet || Dziki Pies
   MULTIKONTA: Głuszek-Okruszek


Jasne ślepia Proroka wodziły za twoją sylwetką beznamiętnie. Na jego pysku nie lza dostrzec było ni znaku jakiegokolwiek afektu, ale wyraźnie czułeś szyderę, jakby chorały tysiąca obelg podrażniały twoje nerwowe postronki, jakby obmierzła, obca siła pulsowała wrogo tuż obok ciebie. Lepkie macki nieokreślonej grozy z wolna, leniwie, przejmowały supremację nad, hmm, salą? Podziemiami? Całym Cesarstwem? Może po prostu nad twoim umysłem?
Więzień siedział bez słowa, pysk miał skrępowany i nie był zdolny do wyartykułowania nawet jednego słowa, lecz coś jego spokoju zdało ci się wyjątkowo niepokojące. Jeszcze nie umiałeś tego dokładnie określić, ale nieśmiałe podszepty twojej podświadomości sugerowały ci, że nie wytrzymasz tutaj zbyt długo.

kek
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2016-01-28, 06:21   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Kat irytował się bardzo szybko i jeszcze szybciej przechodził do łapoczynów. Przecież kaganiec nie uniemożliwia mowy. Zwykle skazani mówili wszystko w nadzieji na ułaskawienie.
- Póki co jest Ci wygodnie, ale zaraz możemy to zmienić - uśmiechnął się zlowieszczo. Po gwałcie żaden samiec nie jest już taki hardy. Ale są jeszcze narzędzia. Dark miał ochotę użyć czegokolwiek przeciwko temu śmieciowi.
_________________
 
 
Yekuggon Lord of the Fap




obywatel

DOROSŁY

PŁEĆ:  samiec

STAN POSTACI:  100/100HP
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - TEOLOGIA


Wysłany: 2016-01-29, 03:38   
   TYTUŁY: Wielki Mistrz Ankiet || Dziki Pies
   MULTIKONTA: Głuszek-Okruszek


Naraz spore uszy Proroka drgnęły - wtedy jego wzrok porzucił czarną postać i stał się absurdalnie nieobecny. W obecności bestialskiego kata, owiany stęchlizną i mrokiem lochów, nagle a całkowicie machinalnie porzucił świat doczesny i wszelką troskę o swój los. Należało doszukiwać się w tym głębszego sensu czy była to błaha oznaka strachu? Przecież wszyscy wiedzą, że szaleńcy nie potrafią właściwie okazywać emocji!
Ciepły, cuchnący oddech więźnia mącił piwniczną atmosferę wzmożonym tempem. Powietrze z cichym sykiem przedostawało się między szczękami ciasno zamkniętymi w okowach(?). Gdyby Al'mair był przy zdrowych zmysłach, z pewnością zakpiłby z lotności kata.
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2016-01-29, 06:41   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Ten uśmiech na jego pysku poszerzył się. A to, szczególnie w tej sali, nie zwiastowało niczego przyjemnego.
- Doskonale - rzekł entuzjastycznie Dark i poszedł po swój ulubiony bat, na którym znajdowały się kolce, przypominające tę na róży, lecz o wiele większe i z hartowanej stali. Na końcach były pozakrzywiane tak, by wbić się w skórę. Rękojeść przedmiotu jedynie nie miała takowych. Kat wziął narzędzie do łapy i zaczął smagać batem Al'Maira.
Raz...
Drugi...
Piąty...
Dziesiąty.
Tak, tyle chyba starczy. Czarnuch zaprzestał i spojrzał na tę wywłokę przed sobą. Z pewnością widok nie był miły. W końcu bat służył wielokrotnie do zdzierania skóry.
_________________
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2016-02-01, 20:34   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Lebredhel kroczyła po schodach z całą dumą, na jaką pozwalało jej chore biodro. Pretorianie podążali w milczeniu za Regentką, pilnując, by się nie potknęła na stromych stopniach.
- Luno... zastanawiam się nad tym, co mówiłaś w sali. Znam tę historię, ale wolałabym na razie uniknąć tak drastycznych kroków.
Chyba że nikt nie wiedziałby o tym, że to cesarski rozkaz...
Władczyni przystanęła i gdyby nie świetny refleks pretorian, z pewnością wszyscy spadliby z krętych schodów aż do samego lochu. Na pysku Lebredhel pojawił się wyraz głębokiego zamyślenia.
Gdyby faktycznie udało się jakoś odseparować chorych... i pozbyć się ich? W końcu i tak nie płacą podatków.
Przeraziło ją, że myśli o tym poważnie. Czy faktycznie zaczynała już wariować, czy sytuacja w Deireadh obudziła w niej bezwzględność, o jaką wcześniej się nie podejrzewała?

W końcu Regentka stanęła przed żelazną kratą, stanowiącą wejście do lochów. Pilnujący jej strażnicy ukłonili się z szacunkiem i otworzyli przejście na korytarz, na końcu którego znajdowały się masywne drzwi sali tortur. Lebredhel nie słyszała krzyków ani skomlenia - co nieco ją zdziwiło. Po chwili jednak do jej uszu dotarł świst bata, który mógł oznaczać tylko jedno - Aeciasohr wziął się do roboty.
Strażnicy przy wejściu do sali tortur zawahali się.
- Jaśnie pani... Kat zabronił przeszkadzać - powiedział niepewnie jeden z nich. Lebredhel spojrzała na niego znacząco.
- Myślę, że się na mnie nie obrazi - odparła pobłażliwie. Ciężkie drzwi zostały więc otwarte.

Pentagram narysowany na podłodze, woreczki z jakimś piachem, wypalona zapałka w słoiku... Co tu się, na wszystkich bogów, wyprawiało?
Czarny basior zawzięcie biczował więźnia, którego pysk kaganiec spinał tak ciasno, że nie był w stanie nawet krzyczeć - mógł jedynie skomleć z każdym uderzeniem makabrycznej broni.
- Na Weresa, Darkness! - warknęła Lebredhel. - Miałeś go przesłuchać, a nie zakatować na śmierć!
_________________
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2016-02-01, 21:19   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


PRZECIEŻ NAPISAŁAM, ŻE W KAGAŃCU MÓGŁ MÓWIĆ!!!

Drzwi otwarły się. Miano mu nie przeszkadzać. I do cholery jednak regentka postanowiła skalać jego ziemie swoimi łapami. Szlag, Demonie zabij ją tu i teraz! Samiec powstrzymał się od dalszego biczowania. Odłożył bat i podszedł do regentki. Obyś zdechła.
- Odmawia współpracy, więc trzeba mu trochę rozwiązać pysk. A kaganiec tylko po to, żeby nie gryzł. Mówić może, ale jakoś się nie kwapi. Ponadto już miałem zacząć rozmowę z niejakim Irysem, gdy nagle ten padł martwy, zupełnie bez przyczyny. Wiem doskonale, że to sprawka tego tu - wskazał pyskiem Al'Maira przymocowanego do krzesła. Bardzo żałował, że sam nie może wymierzyć sprawiedliwości.
- Po co mam coś z niego wyciągać? Mogę organy wewnętrzne. Ja to bym go skazał na śmierć już teraz. Jest winny, nie mam co do tego wątpliwości. Niewolnik - warknął z obrzydzeniem. Tak na prawdę nie podobał mu się ten wilk tylko dlatego, że roztaczał tę dziwną aurę i Aeciasohr czuł się przy nim nieswojo.
_________________
 
 
Luna



szlachta - Polun

gwardzistka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97

STAN POSTACI:  100
NIEWOLNIK/PAN:  niewolnica: Nani(trup)
STATUS MAJĄTKOWY:  średniozamożny.
EKWIPUNEK:  torba z drobnymi nożami, bicz, żelazna "rękawica" z kolcami na lewej przedniej łapie

Znajomość anatomii, Głos, Ponadprzeciętna zręczność, Ponadprzeciętna wytrzymałość


Wysłany: 2016-02-01, 21:26   
   TYTUŁY: Specjalny Unikalny Pies Regentki
   MULTIKONTA: Mite, Hatsuyuki


Luna uśmiechnęła się
-Zawsze możne zrobić tajny oddział-
Waderę nieco to bawiło i dodała jeszcze
-No i medycyna ponoć najlepiej rozwija się na ie etycznych doświadczeniach więc paru żądnych wiedzy medyków też pewnie by się znalazło-
Ona w przeciwieństwie do władczyni nie miała by problemów wydać takiego rozkazu ale nie ona była władczynią.

W końcu weszli do sali z skazańcem, a samica nieco sie uśmiechnęła
-Podoba mi się to! Ja też chcę go pokatować-
To był sarkazm czy rzeczywista chęć biczowania skazańca. Luna cicho zwróciła się do regentki
-Miałam nadzieję że dostanę go do zabawy Irysa i przerobienia na skórę pod kominek ale słyszę że się już do tego nie nadaje bo padł martwy-
_________________
rezerwacja
X
ஜ۩۞۩ஜ
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2016-02-01, 23:25   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Skoro jej pomysły pokrywały się z chorymi wyobrażeniami Luny, to jak źle musiało być z Regentką? Trudne sytuacje wymagają desperackich kroków, ale Lebredhel miała nadzieję, że nie trzeba będzie uciekać się do palenia uboższych dzielnic miasta.

Entuzjazm pretorianki na widok skazańca nieco zakłopotał Cesarzową. Luna była świetną wojowniczką, ale czasem zachowywała się... no, jakby nie do końca miała wszystko poukładane w głowie. Jej dziecięca radość z ujrzenia zakrwawionego więźnia oraz traktowanie przemocy jak zabawy, niezmiennie wywoływały w Regentce poczucie, że jedna z jej najwierniejszych gwardzistek jest nieco poniżej normy intelektualnej. Inaczej nie umiała wytlumaczyć sobie takiej fascynacji wyrządzaniem krzywdy. Z drugiej strony jednak nie miała nic przeciwko, dopóki Luna nastawiona była przeciwko wrogom Lebredhel. To nieco podnosiło Regentkę na duchu.
- Nie wydaje mi się, by miał swobodę mówienia w tym żelastwie na pysku - powiedziała chłodno, tym razem świadomie nie odpowiadając Lunie. Wzrokiem wodziła od Darknessa do zakutego w łańcuchy Proroka. - Odkneblować go.
Podejrzewała, że to Darkness zabił Irysa. Miał w końcu jedynie odciąć mu język, ale nikt nie wiedział, co dzieje się w lochach... I nikt o tym nie mówił. Lebredhel żałowała, że nie przyszła wcześniej - może ten niewolnik nie zginąłby, a przyłapałaby Aeciasohra na złamaniu rozkazu... Teraz mogła co najwyżej obserwować jego "pracę" z drugim więźniem. Ciekawa była, co rudy ma do powiedzenia. Pochodził ze wschodu, z mało dotąd zbadanej pustyni i z tego powodu interesował Lebredhel. A jeśli nic nie powie... cóż, miasto potrzebowało odwrócenia uwagi od problemu głodu. Publiczna egzekucja wydawała się pomysłem w sam raz.
A gdyby tak połączyć to z religią? Złożylibyśmy Weresowi ofiarę z wroga, może lud by to nieco uspokoiło...
_________________
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2016-02-02, 01:19   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza
   MULTIKONTA: Regulus


Podszedł do uwięzionego i zdjął mu kaganiec. Wedle życzenia Krwawa ściero. Odłożył przedmiot na miejsce i wziął w swoje posiadanie rzecz bardzo zabawną. Bardzo niebezpieczną. Były to obcęgi do wyrywania pazurów. A czasem palec odrywał się razem z pazurem. W tej chwili w lochach, prócz strażników, znajdowali się sami psychopaci. Zwariowana regentka, zniewieściały kat, ześwirowana pretorianka i samozwańczy prorok. To mogłaby być piękna orgia połączona z zabójstwem samic i więźnia. Wszystko to przez chwilę widział Dark oczami wyobraźni, ale...Szybko odsunął te myśli. Żałował, że nie ma okazji na zabicie Lebredhel tu i teraz. Nie odzywał się tylko stał z zaciętą miną, piorunując Al'Maira wzrokiem. W końcu postanowił jednak wydobyć z siebie głos.
- Ostatnia szansa na przyznanie się do zabicia Irysa - potem przeniósł wzrok znacząco na obcęgi. Uśmiechnął się obrzydliwie złowieszczo, niczym furiat.
_________________
 
 
Luna



szlachta - Polun

gwardzistka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97

STAN POSTACI:  100
NIEWOLNIK/PAN:  niewolnica: Nani(trup)
STATUS MAJĄTKOWY:  średniozamożny.
EKWIPUNEK:  torba z drobnymi nożami, bicz, żelazna "rękawica" z kolcami na lewej przedniej łapie

Znajomość anatomii, Głos, Ponadprzeciętna zręczność, Ponadprzeciętna wytrzymałość


Wysłany: 2016-02-02, 12:47   
   TYTUŁY: Specjalny Unikalny Pies Regentki
   MULTIKONTA: Mite, Hatsuyuki


Luna spojrzała na Darka, potem na regentkę, a na koniec gdzieś w dal
-Czy bóg lubi całopalne ofiary z swoich wrogów? Ponoć kiedyś palono czarownice, może takie widowisko ku chwale Weresa było by dobre?-
Samica znów spojrzała na przesłuchiwanego więźnia
-Wybór więźnia go nie ocali. Może dać się zakatować a wtedy Dark będzie podejrzany o zabicie Irysa albo powiedzieć że to on ale przy tej sile przesłuchiwań chyba każdy wilk by powiedział że to on zabił...-
Wadera popatrzyła na kata
-Ale kat chyba nie jest tak głupi by odbierać ludności widowisko więc można wątpić w jego powiązanie ze śmiercią Irysysa, tym bardziej że mówi się iż ten był czarowany przez tego tu.-
Samica przedstawiła oczywiste fakty i zajęła pozycję taką by lekko zasłaniać Leb od więźnia. Tak by przypadkiem ten nie rzucił uroku na jej władczynię.
_________________
rezerwacja
X
ஜ۩۞۩ஜ
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2016-02-11, 17:03   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Seren przejmuje ster! Resistance is futile.

- Nie nam osądzać, co bogowie lubią, a czego nie - odparła cicho Regentka. Nie ufała Aeciasohrowi do tego stopnia, że była przekonana o tym, że to właśnie on zabił Irysa. Bicz w jego łapie świadczył sam o sobie - kat lubił przemoc i chętnie ją stosował. Możliwe więc, że zamęczył biednego niewolnika na śmierć.
Lebredhel niespecjalnie przejęła się więc dalszymi słowami Luny. Kiedy Darkness zdjął kaganiec z pyska więźnia, Regentka niemal niedostrzegalnie poruszyła łbem. Pretorianie natychmiast zacieśnili krąg wokół niej, a Luna odważnie stanęła między władczynią a czarownikiem.

Al'Mair mlasnął, rozluźniając obolały pysk, po czym gęstą, zabarwioną krwią śliną splunął prosto w oko swego oprawcy. Nienawistnym spojrzeniem zmrużonym oczu powiódł po zebranych. Słyszał szept demonów, sączyły mu do ucha ich myśli. Wszyscy byli zepsuci. Gnili. Zżerało ich robactwo, którego nie widzieli i nie czuli, ale on, Al'Mair, widział je dokładnie.
- Stado psów, a rządzi nimi suka - wychrypiał. - Banda głupców, a na ich czele kretynka. Pokłoń się Pustce, Regentko Lebredhel Tisiphone Gammahr, póki jeszcze żyjesz!
Z głośnym gruchotem opancerzona rękawica Luny spotkała się z nosem więźnia. Wilk pisnął i szaronął się w łańcuchach, a jego pysk zalała krew.


Lebredhel zmrużyła oczy.
- Czym jest Pustka? Dlaczego przybyłeś do Deireadh? Kto cię tu przysłał? Czy zabiłeś Irysa? - pytała, ale Prorok tylko wyszczerzył zębiska i zlizał własną krew z warg.
- Wszyscy jesteście martwi - charczał, mówiąc niewyraźnie przez złamany nos. - Jesteście stadem psów, które zżera się nawzajem. Pokłońcie się Pustce albo zgińcie!
- Tutaj, w Cesarstwie, jedyną osobą, której należy się kłaniać, jestem ja - warknęła Regentka. - Nauczymy cię tego, skoro jesteś tu nowy.
Jeden z pretorian błyskawicznie wysunął się i podciął nogi więźnia, który zawisł na łańcuchach w półklęczkach.
- Nie złamiecie mnie. Nie zabijecie mnie - mamrotał Al'Mair. - Zagryziecie się nawzajem, a ja, Mair inb Ji'Adir, stanę na stosie waszych trupów i będę patrzył, jak żywią się nimi Demony!

Więzień zakrztusił się krwią, plując na podłogę. A potem uniósł łeb i spojrzał prosto na kata.
- Tego chciałbyś, prawda? - spytał cicho, wskazując brodą Lebredhel. - Chciałbyś zabić tę sukę. Tarzać się w jej krwi...
Al'Mair czuł, że demony się cieszą. Były podekscytowane, a on razem z nimi. Poczuł, jak znów przepływa przez niego ich moc, jak wypływa z jego umysłu do umysłu kata, wzbudzając w nim wizje spełnionych marzeń o martwej, nabitej na pal Regentce. Wizje o tronie, władzy i samicach. Wizje brutalne, ale jednocześnie seksualnie podniecające...
Kolejny cios spadł na łeb Proroka, pozbawiając go przytomności.


Lebredhel skrzywiła się.
- Magia - powiedziała z obrzydzeniem. - Magia jest w Deireadh zabroniona. Podobnie jak bałamucenie kata i obrażanie władczyni. I mieszkańców, nazywając ich głupimi psami.
Spojrzała Aeciasohrowi w oczy, próbując stwierdzić, czy samozwańczy Prorok blefował, czy faktycznie dojrzał w kacie chęć zamordowania jej... Ale pysk Darknessa był nieprzenikniony, a oczy pałały takim samym blaskiem, jak zwykle.
- Cóż - powiedziała w końcu wilczyca. - Chyba naprawdę niczego się od niego nie dowiemy. Ten więzień jest szalonym magiem, który próbował sabotować Deireadh i jego mieszkańców. Należy go zabić... Publicznie. Kacie, przygotuj szafot w Dolnym Mieście.
Wargi Regentki rozciągnęły się w łagodnym uśmiechu.
- Niech odbędzie się egzekucja.
Poinstruowała Aeciasohra, by przekazał jej werdykt Prorokowi, kiedy ten się zbudzi.
Czy chciałbyś mnie zabić, Darknessie?, pomyślała, patrząc na niego podejrzliwie. Wciąż jednak nie mogła wyczytać niczego z jego pyska. Gdzieś z tyłu głowy zamajaczyło jej mgliste wspomnienie kata i wydarzeń odległych jak sen oraz tak samo nieuchwytnych, lecz przerażających i mrocznych... Było to jednak przelotne wrażenie, które szybko minęło.
Regentka i jej straż ruszyli z powrotem, lecz w progu wilczyca zatrzymała się jeszcze i rzuciła przez ramię:
- A w sprawie śmierci Irysa... Porozmawiamy po egzekucji.

[zt Lebredhel i Luna]
_________________
Ostatnio zmieniony przez Seren 2016-02-11, 18:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight