Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 21:10
Ruiny
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-05, 15:38   Ruiny



Zwierzyna: gryzonie, nietoperz, płazy i gady ; łoś, jeleń, rosomak.
Roślinność: chmiel, ogórecznik, bez czarny, bluszcz, mandragora, wrotycz.
 
 
Aenyeweddien



niewolnik

Nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata.

STAN POSTACI:  100 PK
NIEWOLNIK/PAN:  Kikyo
Wysłany: 2015-09-09, 14:29   

Wadera powoli przechadzała się po tych terenach. Zaraz... czy przechadzaniem można było nazwać skuloną postawę ciała, ogon wlekący się tuż przy tylnych łapach no i te kroki, które starała się aby były jak najcichsze? Nie sądzę. Może nie była obecnie w najlepszym nastroju, ale mimo tego nawet całkiem cieszyła się z tego, że w końcu jest sama, z dala od innych wilków które nie zawsze miały dobre intencje.
Usiadła sobie pod jedną z części ruin i oplotła swoje chude łapy ogonem aby trochę odpocząć.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-09, 15:04   

4 miesiące... Tyle dokładnie minęło od pamiętnego dnia. Do tamtej pory wszystko szło idealnie. Mieszkał w pałacu, miał własną komnatę, podstępem schwytał dowódcę buntowników i się z nim rozprawiał w lochach... Do czasu najazdu tych przeklętych Deireadharczyków. Wtedy stracił wszystko. Dom, nawet może i rodzinę... Bolała go jednak też utrata wolności i niezależności. Był księciem, teraz jest zwykłym niewolnikiem.
Te 4 miesiące odbiły się na psychice oraz wyglądzie młodego. Wychudł, nie mogąc sobie znaleźć przez dłuższy czas jedzenia, przy którym by nie umarł, był zastraszony... Przez to reagował agresją na każdy rodzaj kontaktu. Tak samo jak teraz...
Podniósł łeb, wyczuwając w powietrzu woń innego wilk.a, nastraszając przy tym sierść. Nie jest już tak mały, a jego naturalnie potężna postawa mogła przestraszyć... Gdyby miał możliwość budowania mięśni. A takiej nie miał. Zatrzymał się, napinając mięśnie do granic możliwości i szykując się do ewentualnej ucieczki. Nie wiedział, czy wadera była przyjacielem, czy wrogiem. Lepiej nie kusić losu.
 
 
Aenyeweddien



niewolnik

Nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata.

STAN POSTACI:  100 PK
NIEWOLNIK/PAN:  Kikyo
Wysłany: 2015-09-09, 17:22   

Rozluźniła się lekko, wiedząc, że nikogo tutaj oprócz niej nie ma. A raczej czuła. Pozwoliła sobie trochę ,,odpłynąć" myślom. Dużo ostatnio rozmyślała nad tym, co się z nią w najbliższej przyszłości będzie działo. Swoją przyszłość widziała w szarych barwach bo jako niewolnica raczej jej życie nie będzie usłane różami.
Wtem usłyszała coś. Był to dźwięk bardzo cichy, jednak jej radary i tak się poruszyły.
- Halo? - spytała niepewnie, bardzo cicho, jakby sama do siebie.
Od razu się zaniepokoiła, jej mięśnie lekko drgnęły, gotowe do ewentualnej ucieczki. Po chwili udało jej się między roślinnością zauważyć czyjąś postać. Wstała powoli a jej chude łapy zachwiały się lekko. Brakowało jej sił, była bardzo zmęczona tym wszystkim.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-09, 18:18   

Widział, jak się zachwiała, nawet z takiej odległości. Nie mogła być kimś złym... A nawet jeśli, to była w potrzebie. Nie może tak przejść obojętnie. Kiedy on się tak zmienił?
Podszedł powoli, opuszczając nieco łeb i łagodzącym całą swoją postawę. Nie wyrażała już agresji i chęci ataku. Jednak wadera powinna wiedzieć, że przez cały czas był gotowy się obronić. Wskazywały na to napięte mięśnie oraz nieufność w fiołkowych ślepiach.
- Witaj... W czymś pomóc może...? - zaczął niezręcznie, nie potrafiąc prowadzić tego typu rozmów, jednak jego ton był odpowiedni - powolny i spokojny, nie wskazujący na żadne większe uczucie.
 
 
Aenyeweddien



niewolnik

Nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata.

STAN POSTACI:  100 PK
NIEWOLNIK/PAN:  Kikyo
Wysłany: 2015-09-09, 18:59   

Kiedy zauważyła że sylwetka wilka zaczęła się poruszać, wadera znieruchomiała. Jedynie końcówka jej ogona lekko drgała. Stała tak i patrzyła się na podchodzącego do niej basiora mając nadzieję że to nie ktoś ze szlachty.
- Tak, błagam, zabierz mnie stąd. - przeleciało jej przez głowę kiedy usłyszała słowa czarnego, jednak nie wypowiedziała tych słów. Jedyne co jak na razie zrobiła to powoli usiadła, w końcu zdolna do jakiegokolwiek ruchu.
- Nie, wszystko w porządku. - ah, jak bardzo się myliła. Chciała żeby wszystko było w porządku. Jednak nie będzie. - Znaczy... - dodała, próbując jakoś sprostować swoją wcześniejszą odpowiedź. - Nie jest zbyt dobrze. - odpowiedziała w końcu, zwieszając swoje szare ślepia w glebę.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-09, 19:31   

Był w bezpiecznej dla niego i komfortowej dla niej odległości, nie podchodząc bliżej. Nie chciał jej przypadkiem spłoszyć, widać, że biedaczka ma za sobą ciężkie życie.
- Mogę... Jakoś pomóc? Nie wiem w czym... mogę zapolować na przykład - zapytał, po czym rzucił pomysłem, będąc skrępowanym zaistniałą sytuacją. Wiedział jednak, że jak zdobędzie paru przyjaciół, z którymi będzie mógł poczuć się bezpieczniej. Potrzebuje tego dla swojego dobra.
Zastanawiał się również, kto go weźmie na swojego niewolnika... Miał nadzieję tylko, że nie jakiś gej, który będzie go gwałcić dwa razy dziennie. Resztę może przeżyć... Przynajmniej tak myślał.
 
 
Aenyeweddien



niewolnik

Nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata.

STAN POSTACI:  100 PK
NIEWOLNIK/PAN:  Kikyo
Wysłany: 2015-09-09, 20:47   

Nie chciała już uciec. Nagle poczuła się trochę bezpieczniej. Mimo tego ze nie znała basiora to i tak czuła, że nic jej nie zrobi. Ale zawsze mogła się mylić.
- Zapolować? - spytała niepewnie, podnosząc ślepia ponownie na samca. - Mógłbyś to zrobić? Byłabym wdzięczna. - dodała a na jej licu pojawił się lekki, prawie niezauważalny uśmiech. Myśl o tym, że w końcu mogłaby coś zjeść dodała jej otuchy.
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-09-09, 20:56   

- To chodźmy... Tutaj za dużo się nie znajdzie - zaproponował, po czym sam ruszył w... nieznaną sobie stronę. Miał nadzieję, że instynkt go nie zawiedzie i znajdzie miejsce, gdzie będzie mógł schwytać swoją ofiarę. Także wyszedł, mając nadzieję, że wadera podąży za nim.

zt
 
 
Aenyeweddien



niewolnik

Nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata.

STAN POSTACI:  100 PK
NIEWOLNIK/PAN:  Kikyo
Wysłany: 2015-09-09, 20:57   

Ruszyła za basiorem.

Z.t
 
 
Bies



niewolnik

DOROSŁY

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Pięć lat i dwa miesiące.

STAN POSTACI:  100% wilka w wilku.
NIEWOLNIK/PAN:  Sagan Bristol
EKWIPUNEK:  średnia mikstura lecznicza (+30hp), mikstura milczenia (3 posty), szczęśliwa moneta

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ, MYŚLISTWO, ZDOLNOŚCI BOJOWE, ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY, PONADPRZECIĘTNA SIŁA


Wysłany: 2015-11-11, 18:07   
   MULTIKONTA: Tan Dalan, Bloede


Z trudem otworzył zlepione zakrzepłą juchą ślepia. Czuł pod sobą trawę. Błotnistą ziemię. Wokół szumiały liście, obrywane z drzew mocnymi powiewami wiatru. Powietrze targało też jego futrem w miejscach, gdzie nie było całkiem sztywne. Gdzie nie tworzyło sklejonej sokami skorupy. Sokami gleby i sokami jego własnego ciała. Osłabionego, wychudzonego, skatowanego ciała. Łapy, zbyt zmęczone, by unieść wilczy ciężar, bezradnie przeorały ziemię zdartymi pazurami. Obydwie naraz. Były związane. Pod pętami nie było skóry. Było mięso. Czerwone.
Powietrze brał i oddawał ze świstem. Z trudem. Bolało w klatce. I uciskało. Zakaszlał i zabolało bardziej. Niejasna świadomość cicho podpowiadała, że jeśli uciśnie mocniej... Jeśli uciśnie... To wyciśnie z łupura życie. Zostanie tylko dziurawy worek z krwią, trzewiami i wyraźnie zarysowanym kształtem szkieletu.
Język był suchy. I gardło. W paszczy nie miał śliny. Metaliczny, gorzko-kwaśny posmak karzący kojarzyć się z wymiocinami. I smród. Wygiął szyję. Złapał kłami krępujące ciało więzy i próbował wybadać ich splot. Próbował przerwać zębiskami grubą linę. Nadaremnie. Nie miał sił. Opadł w błoto, charcząc na swą dolę. Zmarszczył pysk, szczerząc się jak diabeł. Oprawcy. Gdzie są oprawcy?
 
 
Thalvaar złego licho nie bierze




niewolnik

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  dziwieńdziesiąt dwa

STAN POSTACI:  cielsko i pysk mocno ponaznaczane szramami | pachnie deszczem i winem | jego żadne choróbsko nie zmorze
NIEWOLNIK/PAN:  Darkness
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  mikstura paraliżująca| KLUCZ KURNA DO KOMNATY DARKA no | bransoleta | sygnet | mieszek z hajsem - 40 srebrników | szczypta zajebistości

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | MOCNA GŁOWA | NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ | MYŚLISTWO | ZDOLNOŚCI BOJOWE | OSZUSTWO | PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ


Wysłany: 2015-11-11, 18:35   
   TYTUŁY: Zakleszczony_16 || Lampny Krul Lata 2016
   MULTIKONTA: Rasaere x Ragnhild


Idąc ulicami skażonego chaosem miasta coś mocno zakuło go w piersi. Instynkt dawał o sobie znać, jak nigdy dotąd. Oczyska starego skierowały się w stronę dalekich pól, gdzieś na wschód. Tam też postanowił wyruszyć.
Zajęło mu trochę czasu, zanim dotarł do ruin. Już w ich pobliżu w powietrzu wyczuł wyraźny, mdlący zapach juchy. Nieco go to zaniepokoiło. Przyśpieszył, chcąc znaleźć źródło mocnej woni. Wnet stanął jak wryty. Wynurzając się zza starego głazu, obrośniętego zewsząd przyżółkłym mchem ujrzał wychudzoną postać, spętaną zabrudzonymi krwią linami.
Bies.
Wszędzie poznałby te oczy. A i więc odnajdywanie starych weteranów będzie odbywać się stopniowo. W tejże sytuacji trudno było ujrzeć dawną posturę wilczyska. Podszedł do niego natychmiast. Tuż pod silnymi łapskami Thalvaar leżało posklejane truchło, z którego powoli uchodziły resztki życia. Świadczył o tym płytki i charczący oddech, który widocznie sprawiał wiele bólu leżącemu.
- To cię skurwysyny urządziły... - rzekł, po czym zabrał się do rozwiązywania zranionych łap. Gryzł stare wiązy, próbując je osłabić po czym lina pękła, dając wytchnienie poharatanym łapom. Podszedł do niego bez pytania i stanowczo, aczkolwiek ostrożnie spróbował go podnieść. Musiał go jak najszybciej dostarczyć do znachora, aby opatrzył okropne rany. O szczegóły wypyta później, teraz liczyło się życie compadre. Po chwili porania się z truchłem w końcu zarzucił je na grzbiet. Prostując się w miarę możliwości, ruszył powoli przed siebie.
- To nie potrwa długo - powiedział mu nieco stłumionym głosem, gdyż nielekkie cielsko czarnucha nieco go przygniatało. Mimo to nie miał większych problemów z jego transportem. I tak oto ruszył z nim do miasta, oczywiście jakimś obejściem, żeby nie rzucać się nader w oczy gapiów.

zt z Biesełem
_________________


X | X | X | <3



[/size]

 
 
Yekuggon Lord of the Fap




obywatel

DOROSŁY

PŁEĆ:  samiec

STAN POSTACI:  100/100HP
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - TEOLOGIA


Wysłany: 2016-04-15, 21:27   
   TYTUŁY: Wielki Mistrz Ankiet || Dziki Pies
   MULTIKONTA: Głuszek-Okruszek


Minął już tydzień, może półtora, od mojej ostatniej wizyty w karczmie Trzy Kawki. Zobaczyłem tam wiele i usłyszałem jeszcze więcej - źle się działo w mieście, w każdej jego dzielnicy. Bezsprzecznie dostrzegałem w tym rękę bestii, która przeklęła krew Éibheara, gdy ten odmówił zapłaty. Ostatni kapłani zdążyli już zbłądzić, skoro Ignisdae grzęzło w biedzie, głodzie, wojnie, rozpaczy i zarazie, powoli zapadało się w mroki grzechu i herezji, jakby pękało pod nim sklepienie pandemonium, onego przedsionka psich kazamatów, w który lada dzień wszystko miało runąć. Już nie było czystego pyska i wiernego umysłu, który w stanie byłby naprowadzić tłuszczę na należytą ścieżkę; już nie było klechy, który godny byłby bożej tkliwości.
Ogół wilczej rzeszy przeżywał właśnie zezwierzęcenie - już nie pomnę o umyśle, ale nasze ciała... degenerowały się. Przez wiele lat w Stolicy nie obrzczerło ni potencjału epidemii, lecz w ciągu ostatnich tygodni wilki padały niby szczury dławione morowym powietrzem w brudzie rynsztoka. Wprawdzie to myślę, że powoli naprawdę stawaliśmy szczurami, gdyż nastrój ciała zależy od stanu ducha i umysłu, a myśmy przez dziesiątki lat kisili się pośród starych, zakurzonych murów, dokładnie jak szczury w ciasnych, ciemnych gniazdach. To nie mogło się dobrze skończyć, ja wiem.
Z resztą, przez ten tydzień od wizyty w karczmie, w której funt mięsa kosztował tyle, ile winno kosztować pięć funtów, gnieździłem się niby przerażony szczur w podziemiach Antykwariatu, gdzie zaraza nie mogła dosięgnąć mię. Może ze strachu to zrobiłem, może z rozsądku, nie wiem, ale wiem, że nie było to nic złego. Gdyby wszyscy przygłupi biedacy na raz pozamykaliby się w chałupkach i wyzionęli tam ducha, albo i czekali tylko na koniec plagi, to prędko chorobę dałoby się zatrzymać. Nie mam pojęcia, dlaczego Cesarz nie nakazał palenia ciał chorych i umierających! Komuż potrzebne było przedłużyć agonię tych, którzy sprowadzali ją na innych? Zwłoki ostatecznie i tak wędrowały do pieca.
Prawdopodobnie jedynym powodem, dla którego wychynąłem nosa z czeluści popadłych w ruinę podwalin Miasta Cesarskiego, był koszmarny smród dobiegający z jednego z odleglejszych tuneli. Pamiętam, że zupełnie nie spodziewałem się tak długiej podróży przez martwe trzewia cywilizacji, i wyposażyłem się w jeno lampę olejną, sierp oraz nóż. Przemierzanie pierwszych setek jardów zawiłego labiryntu wmiażdżonych w glebę kamienic i zatęchłych piwnic wydawało mi się pewną rozrywką; z nielichą ekscytacją śledziłem wzrokiem rozechwiane cienie najróżniejszych antycznych przedmiotów i nie mogłem doczekać się, kiedy żółtawe światło latarenki oświetli absurdalną erozję kondygnacji, w której zastygły rozgałęzienia tunelu tuż za następnym zakrętem. To było trochę jak zwiedzanie onirycznego wnętrza wilczego umysłu; tak właśnie wyobrażałem sobie jego nietrwałą konstrukcję.
Prędko miast zliczać jardy, począłem zliczać mile, dziesiątki mil. Mogło się zdawać, że zwyczajnie krążyłem pod miastem, że zabłądziłem, ale z każdym kwadransem odór wzmacniał się. Po kilku godzinach mogłem wyczuć w nim delikatniejsze nuty zapachowe i coraz natrętniej napierała na mnie świadomość tego, że gdzieś niedaleko czekają na mnie gnijące wilcze trupy.
Byłem prawie u celu, kiedy przecisnąłem się wąską norą wspartą próchniejącymi belkami i moje łapy uderzyły w... bruk? Znalazłem się w miejscu, które przypominało stare lochy zapomnianego zamku. Zbudowane były inaczej niż te pałacowe, prymitywniej, jakby powstały jeszcze przed narodzinami pierwszego Cesarza. Ledwo wszedłem do głównego korytarza, gdy moje łapy zalał mętny, brązowawo-zielony szlam. Dostrzegłem, że po schodach prowadzących na parter spływały kolejne kwarty bagnistej cieczy, tym razem rzadszej.
Pierwszą moją myślą było wydostać się z tego obrzydlistwa, i takoż się jej oddałem. Zajęło mi może dwie minuty, żeby wspiąć się po krzywo wyciosanych stopniach. Okazało się, że na powierzchni czekało na mnie pewne rozczarowanie - mokre słońce raziło moje ślepia z całą mocą, gdyż żadna powała czy mury nie stanęły mu na drodze. Nie było tutaj pogańskiego zamku, tylko kilka rozrzuconych kamieni, które pretendowały do tytułu ruin.
Czy powinienem wrócić pod ziemię i szukać ciał?
_________________
 
 
Astrid



niewolnik

podrostek

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  2 lata i 2 miesiące (16.05.16)

STAN POSTACI:  100 HP, zapach lasu
NIEWOLNIK/PAN:  szukam
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  tylko kolczyki w uchu

Kamuflaż || Zielarstwo


Wysłany: 2016-04-16, 17:17   
   MULTIKONTA: Dark, Regulus


Bagna cieszyły się złą sławą wśród wilków z Kręgu. Ale co nie było takie? Wszystko, co nie podobało się kapłanom było złe, nieczyste, a zetknięcie z tym okrywało wilczycę hańbą. A że jak do tej pory nic złego nie spotkało Astrid z powodu opuszczenia rodziny, powzięła sobie za cel sprawdzenie, czy to co zakazane, faktycznie jest takie...złe. Czarcie Pola figurowały na jej liście jako pierwsze miejsce, które trzeba odwiedzić. Koniecznie! A co na polu rzuca się w oczy najbardziej, jak nie namiastka cywilizacji? Ruiny przyciągnęły uwagę wilczynki, która postanowiła je pozwiedzać. Miasto wciąż było przerażające. Bragi mówiła, że nic im tam nie grozi, lecz Astrid dawno jej nie widziała, a miała tyle pytań!
Gdy tylko dotarła do ruin zamku, poczęła przechadzać się po pozostałościach po dawno mieszkających tu. Może ktoś z nich jeszcze żył? Ale wtedy to miejsce wyglądało by inaczej. A jednak...Czarne oczy ujrzały ducha, który znajdował się u wyjścia spod ziemi. Duch? Nie, gorzej. Potwór! Jedna z tych maszkar, które prześladują szczeniaki. Nie jestem szczeniakiem, nie boję się. A może on jest smutny i szuka przyjaciół? Myśli w jej głowie kotłowały się, ale wreszcie podjęła decyzję. Podeszła bliżej niego, jednak nie ukrywając swojej obecności.
- Jesteś duchem czy potworem? - przekręciła łebek i nie cofnęła się przed stanięciem z nim pysk w pysk. Patrzyła mu w oczy i fascynowała się. Dawno z nikim nie rozmawiała, nie licząc królika, który nie odpowiadał.
_________________
 
 
Tojad



obywatel

dorosły

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97

STAN POSTACI:  100 | Duża, wklęsła blizna na ogonie. Zapach tojadu lisiego.
NIEWOLNIK/PAN:  Z racji bycia obywatelem, jest wolnym wilkiem
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.
EKWIPUNEK:  Zakupiona w mieście torba, a w niej mały nożyk do zbierania ziół oraz Żelazna Karta.

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZIELARSTWO | CZYTANIE I PISANIE | WSPINACZKA | STRASZENIE


Wysłany: 2016-04-19, 21:19   
   TYTUŁY: Zwyciężczyni Weresaliów 2015 || Pomocnik Zimowego Wędrowca || Wege-Półlewiatan Dei
   MULTIKONTA: Evy, Nymph


Miał przekazać wiadomość Shierradowi Z Krwi Éibheara. "Panowie opłacili magiczną klatkę krwią sług"...
Odkąd wyszła z zacisznej karczmy, słowa te cały czas rozbrzmiewały w jej głowie. To... Ugh. To mogło oznaczać tylko tyle, że ta cała bariera była opłacona przez szlachtę. Tylko dlaczego? I komu zapłacono? Czy w cesarstwie żyje jakiś wilk władający tak potężną magią? Cholera. Jeżeli tak, to jak potężny jest? Co potrafi zrobić oprócz tej "magicznej klatki"? Tyle pytań, a nikogo, kto byłby w stanie odpowiedzieć.
Z zamyślenia wyrwała ją jakiś głos. Huh? Nawet nie zauważyła kiedy dotarła do ruin. Jak długo tak szła? Teraz przydałby się ktoś znający mapę i odległości między różnymi miejscami... Nie, koniec rozmyślania nad wszystkim. Głos oznaczał, że gdzieś w okolicy ktoś był. Ktoś, z kim może dałoby się pogadać i przestań choć na chwilę zaprzątać sobie głowę sprawą bariery. Na szczęście długo jej nie zajęło odnalezienie żywej duszy. A właściwie dwóch żywych dusz.
- Śmiesznie tak wyglądacie, stojąc naprzeciwko siebie i patrząc - uśmiechnęła się lekko na ich widok. Wilka chyba skądś znała, musiał być mieszczaninem, ale ta wadera była jej zupełnie obca.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight