Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 21:09
Kostucha
Autor Wiadomość
Kuplerka



obywatel

martwa

PŁEĆ:  samica
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.

____


Wysłany: 2015-09-05, 14:32   Kostucha



Zwierzyna: ptactwo, kozica górska, rzadko: owca; żbik, ryś, żmija.
Roślinność: różeniec górski, babka lancetowata, bez czarny, tojad.
 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-09-22, 16:27   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Hati nigdy nie zaliczał się do tej części wilczej szlachty, która jedynie lubowała się w spędzaniu swojego wolnego, cennego czasu zamknięta w domowych zacisznych pieleszach nie wyściubiając nosa na zewnątrz, pozwalając wszystko zrobić za siebie swoim niewolnikom. Czarny basior stawiał na własny rozwój i indywidualizm. Wojskowy rygor, któremu był karnie poddawany od lat za bardzo dawał o sobie znać. Zbyt długie przebywanie we własnym mieszkaniu. Zamknięty zbyt długo w czterech ścianach sprawiało, że wariował tak strasznie, że miał ochotę wyjść na zewnątrz i zabić pierwszą, lepszą przypadkową ofiarę lub w najgorszym wypadku tłuc głową o ścianę. Dlatego często opuszczał mury miasta i wybierał się na długie przechadzki po leśnej głuszy. Dzikość serca tej krainy, tętniąca życiem natura i tylko on sam. Żadnych innych pętających się pod nogami wilków, zero krzyków handlarzy z targu niewolników reklamujących swój drogocenny niewolniczy towar. Hati czuł się zrelaksowany. Cała złość jaką nosił w sobie, jeszcze kilka dni temu, wyparowała z niego jak z przekutego balona. Był w drodze kilka dni. Ta dziwna przechadzka zeszła mu z grubo tydzień. On sam stracił rachubę czasu. Za dnia odpoczywał i wylegiwał się skryty w cieniu gałęzi wielkich drzew, smaganych wiatrem. W nocy zaś wędrował i stawał się jednością z naturą. Teraz jednak poczuł nieprzyjemne ssanie w żołądku. Sygnał do mózgu został już wysłany, że wypadało by się posilić. Nogi zawiodły go do osławionego okrutnie złą sławą miejsca zwanego Kostuchą. Czarny zatrzymał się w połowie drogi. Mrużąc krwiste oczy długo lustrował krainę. Wysokie szczyty górskie majaczyły w oddali. Ich granie były ostre jak ostrze brzytwy i i według licznych opowiadań niejeden wilk stracił w tym miejscu niechybnie swoje życie. Hati nie należał jednak do tych strachliwych. Odważnie szedł dalej przed siebie, postanowił zbadać to miejsce Chętnie by zapolował na niedźwiedzia, których pewnie sporo się kręciło po okolicy. Był okres gdy te leniwe, spasłe zwierzęta właśnie udawały się do się do swoich gawr na zimowy spoczynek i robiły się senne i dużo mniej niebezpieczne niż w porze wiosennej. Ale czarny doskonale wiedział, że sam w pojedynkę z niedźwiedziem nie miał szans. Skupił się zatem na dużo mniejszej zdobyczy. W tych rejonach powinny być owce - pomyślał i oblizał nerwowo kły wielkim czerwonym jęzorem. Samiec uniósł lekko łeb do góry, wyczuwając w pewnym momencie swej wędrówki podmuch wilgotniejszego powietrza. Zdecydowanie zbliżała się jesień. Zatrzymał się i zmierzył wzrokiem krajobraz przed sobą. Podłoże było złożone z licznych ostrych małych i większych nałożonych na siebie kamieni i rzadkiej roślinności, ale na tyle licznej że dawała możliwość ukrycia się i ataku z zaskoczenia. Całkiem przyjemne miejsce. Kto wie, może nawet znajdzie tu jakąś zwierzynę łowną. Zresztą na chwilę obecną, nie znał lepszego zajęcia na zabicie czasu podczas gdy nie było nic pilnego do wykonania, jak polowanie. A więc znów będzie tropić jedzenie? Na to wyglądało, więc basior postanowił od tej chwili poruszać się ostrożniej, tak, by nie ryzykować spłoszenia potencjalnej zwierzyny zanim w ogóle złapie jej trop. Zapadał zmierz ale Hatiemu to nie przeszkadzało. Wprost przeciwnie wolał polować w nocy niż za dnia. Czuł się wtedy dużo pewniej. Dodatkowo jego czarne futro mieszało się mrokiem nocy. Problem jedynie stanowiło kamieniste podłoże. Musiał być w tym wypadku, dodatkowo ostrożnym. Niewłaściwie postawiłby łapę jeden raz, i szelest poruszanych kamieni spłoszyłby każdy potencjalny obiad wokoło. Jedno szczęście, że przynajmniej wiatr wiał w jego stronę, nie musiał się więc martwić o to, że paręset metrów dalej jakaś zwierzyna umknęłaby w gąszcz, czując wilczą woń. Czarny szedł wolno przed siebie, cicho stawiając łapy tak by nie poruszyć żadnym kamieniem. Przystawał co jakiś czas , spuszczał łeb obwąchiwał ścieżkę, węszył w powietrzu. Postawił radary do góry licząc, że usłyszy coś więcej niż szum wiatru.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Bloede



szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  Sześć lat.

STAN POSTACI:  100 | Brudny i nie pachnący perfumami. Futro w nieładzie. Odzienie proste. Oczy dziwnie przymrużone. Kuleje na prawą tylną łapę.
NIEWOLNIK/PAN:  -
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.

ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY, ZDOLNOŚCI BOJOWE, RACHOWANIE, CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-09-23, 17:03   
   MULTIKONTA: Bies, Tan Dalan


W tak wysokich górach wiatr bywał zmienny. Dlatego też Hati nie od razu poczuł woń zwierzyny. W pewnym momencie natknął się jednak na świeże odchody kozic. Zwierzęta musiały przechodzić tędy najwyżej przed trzydziestoma minutami. Ze śladów można było wywnioskować, że kierują się w stronę szczytu, a dokładniej - niemal pionowej kamiennej ściany, która zdecydowanie utrudniała do niego dostęp. Najwyraźniej szukały nocnego schronienia.
 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-10-24, 11:49   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Dość szybko czarny potężnie umięśniony basior zreflektował się, że wiatry dudniące i szumiące nad skalnymi wzniesieniami Kostuchy są zmienne. Albo to przez urok tego miejsca, albo przez tą nieprzyjemną i niesprzyjającą aurę i porę roku. Hati zmrużył wściekle czerwone oczy i podszedł blizej gdy zauważył niedaleko ślad. Spuścił łeb. Węszył długo zapamiętując zapach. Zwierzyna przechodziła tędy niedawno. Więc musi być niedaleko. Tylko gdzie. Tego czarny nie wiedział. Niezadowolony basior jęknął cicho w myślach. Nie był smakoszem mięsa kóz, które przeważnie w jego ocenie były chude, żylaste i po prostu niesmaczne. Liczył na jakąś soczystą grubiutką dziką owcę, jak i możliwość zdobycia jej skóry, Ale dziś najwyraźniej nie miał szczęścia. Jak to mawiają jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wilk był głodny i musiał zaspokoić ssanie w żołądku. Choć uroku w tym było niewiele i nie przystało arystokracie na taki akt. Czarny wilk wytarzał się bezceremonialnie w odchodach kóz, w pobliskich gąszczach oraz brudnych kałużach. Może i był arystokratą z urodzenia, ale serce miał wojownika, a teraz był myśliwym. Zatem wiedział by osiągnąć swój cel trzeba było czasem coś poświecić i schować wielkopańskie maniery głeboko. Kiedy skończył pachniał jak całe otaczające go otoczenie. Z takim zapachem zapewne łatwiej będzie mu się podkraść nie zwracając już bacznej uwagi na wiatr tylko skupiając się na celu. Szedł dalej wolno za śladami. Cicho stawiał przed sobą łapy bezszelestnie. Ogon i głowę miał spuszczoną bardzo nisko. Co jakiś cza, jednaks zatrzymywał się i zamierał w bezruchu, nastawiając uszy do góry i nasłuchując czegoś więcej niż głośnego zawodzenia wiatru nie usłyszy. Gdzież mogły się znajdować owa zwierzyna, którą tak nieprzerwanie tropił.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Paradise



niewolnik

nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  rok i siedem miesięcy (10-06-16)

STAN POSTACI:  sto punktów życia | zdrowa.
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.

ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-10-26, 01:09   

Młoda przemierzała nieznajome tereny, nie mogąc znaleźć dla siebie... nic. Nie potrafiła jeszcze nic złapać, nie potrafiła nic zrobić... Żyła przez ten cały czas w ukryciu i dopiero teraz jej obecność wyszła na światło dzienne. A, jak wiadomo, ciężko jest się czegokolwiek nauczyć, kiedy jest się tak wychowywanym. Wychudła bardziej, niż wcześniej, jej sierść była ubrudzona błotem i krwią z niewielkich zadrapań, które już zdążyły się (jakoś) zagoić. Marzyła o jakimś posiłku... marzyła o ciepłym kącie. Jednak nie mogła nic znaleźć... Czy naprawdę jest aż tak beznadziejna?
Idąc przez gęstwinę, robiła nieświadomie mnóstwo hałasu, który pewno przepłoszył okoliczną zwierzynę. Nie wiedziała, że ktoś tu jeszcze jest i właśnie niszczy mu polowanie. Przez zupełny przypadek wpadła na ten sam szlak, co czarny basior, a na jego widok zdębiała. Nie wiedziała, co ma zrobić. Czy poddać się instynktowi i uciec, będąc wtedy narażonym na rany i śmierć czy... próbować przeprosić. A może to i to?
- Ja... Przepraszam - pisnęła cichutko cienkim głosem, po czym położyła uszy po sobie, zacisnęła powieki i zaczęła biec w przeciwnym kierunku. Brak kondycji dał o sobie znak. Po krótkim odcinku zaczęła mieć już zadyszkę.
_________________

 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-11-05, 21:10   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Hati dziarsko i odważenie parł przed siebie. Przepełniała go pewnością siebie i był pełen wiary, że już niedaleko, tuż tuż za zakrętem czekają na niego ukryte lecz nie spodziewające się ataku ofiary. Cicho stawiał łapy i stąpał po niestabilnym kamiennym gruncie. W pogardzie mając szpony mrozu tnące i wiary wiejące robił wszystko co mógł, co było w jego mocy by pozostać nieuważonym. Chciał podkraść się i dopaść ofiarę pierwszy zanim ona się spostrzeże i zacznie uciekać w popłochu. Przystanął usłyszawszy gdzieś jakiś szelest, który rozległ się niedaleko niego. Kozice ? Zdziwił się, ale gdzie? Nerwowo obracał głowę na boki, węszył w powietrzu i wyczekiwał. Zamarł w bezruchu niczym posąg, starając się stać niewidocznym, maskując się z mrokiem. Zmrużył czerwone ślepia, by lepiej widzieć, wytężył wszelkie zmyły. Ugiął i przysiadł na łapach, trąc brzuchem do samej ziemi. Był gotowy do ataku i wykonania skoku. Widząc jednak co się wyłoniło, zdębiał i zesztywniał w tej dziwnej pozie.
- To chyba jakieś jaja - skarcił sam siebie, a z jego gardła wydobył się cichy wściekle werblowaty warkot. Wargi uniosły się w gniewie, odsłaniając wampirze kły. Natychmiast stracił koncentrację nad misternym myśliwskim planem, który wziął w łeb i runął niczym domek z kart. Ale że jak ! Szczeniak skąd on się tutaj wziął. Na takim zapomnianym przez bogów zadupiu. Tamten na jego widok zaczął uciekać. Hati przewrócił oczami. Potężny basior nie dał mu szansy. Jednym susem dopadł małą waderkę, masywne cielsko przeskoczyło nad nią i Hati stanął naprzeciwko na lekko ugiętych łapach blokując jej drogę ucieczki. Nie wyglądał na zadowolonego. Chwilę obserwował to szczenię wyglądające jak obraz nędzy i rozpaczy. Daleko by nie uciekła i chyba miała zadyszkę. Nagle na jego pyszczku dało się zauważyć zdziwienie i zmieszanie, które zastąpiło wcześniejszy wybuch gniewu. Wadera? Oblizał wargi czerwonym językiem. W końcu podniósł się i uniósł do góry pokazując swoją potężną postać w pełnej okazałości.
- Kim jesteś i co tutaj robisz? Gdzie twoi rodzice? – odezwał się twardym, dudniącym głosem domagającym się natychmiastowej odpowiedzi.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Paradise



niewolnik

nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  rok i siedem miesięcy (10-06-16)

STAN POSTACI:  sto punktów życia | zdrowa.
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.

ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-11-06, 00:11   

Chciała biec tyle, ile jej sił w łapach wystarczyło... Jednak nie powiodło jej się. Jej organizm nie chciał współpracować, za szybko się męczył. Zatrzymała się szybko, przysiadając na zadzie i patrząc na wielkiego jak dąb basiora. Przełknęła przerażona ślinę, kuląc się i spłaszczając się zupełnie, spuszczając wzrok na ziemię. Zaraz ją zabije. Spłoszyła mu zwierzynę. Oberwie jej się mocno. Zacisnęła powieki, czekając na najgorsze. Jednak on zadał tylko pytanie, przez co mała spojrzała po chwili na niego zbita z tropu.
- N...Nazywam się... Paradise i nie wiem... mama umarła... Tata nie wiem gdzie jest... Nie mam rodziców - odpowiedziała cicho na pytanie, z każdym słowem coraz bardziej się kuląc. Sama pociągnęła nosem na wspomnienie tego feralnego dnia... Teraz i ją śmierć czekałą.
_________________

 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-11-06, 18:40   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Hati wydawał się olbrzymem przy tym małym wychudzonym szczeniaku. Gdyby chciał to mógłby jedną łapą przygwoździć ją do ziemi i rozgnieść na placek. Czerwonymi ślepiami przyglądał się jej długo i z ciekawością . Gniew już mu minął, Zastąpiło go jakieś inne dziwne uczucie. Coś czegoś czego od dawna nie czuł. Troska, zmartwienie? A może co innego. Czarny basior pokiwał przecząco głową i skarcił się w duchu. Nie czas na takie głupoty i fanaberie. To szczenię nie miało dla niego wartości ani znaczenia. Waderka nie miała rodziców, cóż taki los, który nie był sprawiedliwy. Była całkiem sama zdana na laskę i niełaskę losu, cóż go to obchodziło, ale jednak coś tam w nim drgnęło. Dlaczego? On sam nie umiał sobie tego wyjaśnić. Mimo, że był szlachcicem w tej chwili pachniał wcale nie ładniej niż ona. Roztaczał zapach kozich odchodów, mokrej ziemi i zgniłej trawy. Futro też miał w okropnym nieładzie. Jedynie jego sylwetka zdradzała, że dba o formę i dobrze się odżywia. Tak jedzenie, na samą myśl z jego brzucha wydobyło się uporczywe burczenie. Był głodny. Chwilę zastanowił się co by tu zrobić. Mógłby ją zrzucić ze stropu i pozbyć się problemu. Hmm. Podszedł bliżej do waderki i zniżył pysk na wysokość jej trzęsącego się ciałka i kłapnął jej potężnymi zębiskami przed małym pyszczkiem
- Słuchaj no... Paradise - odezwał się - Jeśli chcesz jeść to musisz mi być posłuszna. Jasne? Przede wszystkim cisza. Masz być najciszej jak tylko zdołasz. Jeśli spłoszysz mi zwierzynę ukarzę cię. Zrozumiałaś? - odburknął ściszając o parę tonacji swój dudniący głos. Hati podniósł głowę do góry i zaczął węszyć, następnie ją opuścił blisko ziemi i znów czarnym jak smoła nosem niuchał próbując odzyskać utracony przez pojawienie się Paradise trop.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Seren Sarun Tulaśna




niewolnik

Protektorka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 97

STAN POSTACI:  100 PŻ, brak prawego oka.
NIEWOLNIK/PAN:  Ela foverer
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Zielony płaszcz i złota apaszka.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - NIEZWYKŁY WĘCH - NIEZWYKŁY SŁUCH - ZDOLNOŚCI BOJOWE - CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-11-06, 21:32   
   TYTUŁY: Perfekcyjna Pani Forum || Wszechobecna Bogini Weny Tfurczej || Lateksowy Nicpoń-Sadysta || Serduszko Jeżusia
   MULTIKONTA: Bragi, Lebredhel, Alex Schelke


Dopisało ci szczęście - nie musiałeś długo węszyć, by ponownie złapać trop. Znajomy zapach zwierzyny spowodował kolejny koncert twoich domagających się pożywienia wnętrzności. Woń zdawała się słabsza, niż poprzednio - najwyraźniej kozice zdążyły już nieco się oddalić. Sądząc po zapachu było to małe stadko i znajdowało się gdzieś na północny-zachód od miejsca, w którym stałeś wraz z Paradise - kozice pozostawały jednak poza zasięgiem twego wzroku. Musiałeś tymczasowo polegać wyłącznie na swym nosie i ogromnej ostrożności, wiedziałeś bowiem, że zwierzyna na którą polujesz, jest niezwykle płochliwa.
_________________

 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-11-07, 11:28   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Szczęście w nieszczęściu, że ponownie nie musiał tropić by znów natrafić na ślad. Zapach nadal był wyraźny i Hati wiedział którą stronę wybrać i gdzie podążać. Jednak ofiary musiały już ruszyć z miejsca swojego postoju. Na razie były poza zasięgiem czerwonych ślepi basiora. Noc, która na dobre zapada dodawała mu otuchy i wzmagała jego pewność siebie. Przynajmniej teraz kiedy na dobre promienie słońca zaszły za horyzont jego czerwone ślepia miały pole do popisu. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że za dnia widział znacznie gorzej. Z całej duszy nie cierpiał promieni słońca, ale ukrywał to w tajemnicy. Gdyby wyszło na jaw, że prefekt pretorianów słabiej widzi za dnia mogłoby to wyjść na jego niekorzyść i zostać w przyszłości wykorzystanie przez jego wrogów. Na razie Hati bardzo dobrze się krył ze swoją dziwną ułomnością i nikt o tym nie wiedział. Ah jakie to byłoby cudowne gdyby na tym świecie panowała wieczna noc. Hati byłby w wniebowzięty. Spojrzał na waderkę. mrużąc oczy i zastanawiając się co zrobić, Mógł kazać jej iść za sobą, ale sądząc po jej stanie zraz narobiła by hałasu potykając się o pierwszy lepszy wystający ostry kamień, a tutaj potrzeba było specjalisty w byciu cichym. Przewrócił oczami. Jednym zdecydowanym ruchem mocnych szczek które od dziwo okazały się również delikatne podniósł ją do góry i umieścił na swoim karku.
- Siedź na moim grzbiecie, trzymaj się mocno, bądź cicho i nie odzywaj się - nakazał czarny basior.
- Obserwuj, może czegoś się nauczysz - zniżył swój basowy mocny głos do cichego szeptu. Teraz zapadła już upiorna cisza. Powoli zaczął iść przed siebie z nosem przy ziemi, czujnie stawiając łapy przed sobą by żadnego kamyka przypadkowo nie trącić i nie wywołać najmniejszego hałasu. Liczył, że wkrótce nie tylko jego nos ale i jego postawione na sztorc uszy usłyszą, a czułe oczy dojrzą zwierzynę
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Paradise



niewolnik

nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  rok i siedem miesięcy (10-06-16)

STAN POSTACI:  sto punktów życia | zdrowa.
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.

ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-11-07, 11:59   

Drgnęła, uchylając pyszczek w wyrazie strachu, a drżała jeszcze bardziej. Przecież on mógłby ją zjeść! I nawet by nie musiał gryźć, taka jest mała. Połknąłby ją w całości, a ona podziwiałaby jego wspaniałe wnętrze i powoli tam umierała z głodu. Przytaknęła głową na słowa basiora, który mówił, żeby zachować ciszę. Najlepiej, jeśli zostanie tu w miejscu, o! Staniem hałasu nie narobi. Bardzo nie chciała podpaść temu czarnemu potworowi. Nagle on złapał ją za kark, a ona stłumiła pisk. Co on robił? Położył ją... na karku? Spojrzała zdezorientowana, dlaczego otworzyła oczy, a wszystko jest takie wielkie. Już wie! Urosła! Tak, w końcu! Nagle jednak ziemia pod nią poruszyła się, a sama złapała małymi łapkami jego futro, wtulając się w nie i zaciskając powieki. Trzęsienie ziemi! A nie... Jednak to nie jest ziemia... Ani ona nie urosła. Po prostu basior wziął ją na barana. Nakazał jej obserwować, więc obserwowała. Czy on zabiera ją na polowanie?
_________________

 
 
Seren Sarun Tulaśna




niewolnik

Protektorka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 97

STAN POSTACI:  100 PŻ, brak prawego oka.
NIEWOLNIK/PAN:  Ela foverer
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Zielony płaszcz i złota apaszka.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - NIEZWYKŁY WĘCH - NIEZWYKŁY SŁUCH - ZDOLNOŚCI BOJOWE - CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-11-07, 12:22   
   TYTUŁY: Perfekcyjna Pani Forum || Wszechobecna Bogini Weny Tfurczej || Lateksowy Nicpoń-Sadysta || Serduszko Jeżusia
   MULTIKONTA: Bragi, Lebredhel, Alex Schelke


Najpierw faktycznie je usłyszałeś - ciche beczenie, którym nawoływały się nawzajem. Noc zbliżała się nieuchronnie i kozice szukały odpowiedniego miejsca, w którym mogłyby ją spędzić. Stado poruszało się bez pośpiechu, najwyraźniej zwierzęta czuły się dość bezpiecznie. Słyszałeś cichy stukot ich racic na kamienistej ścieżce.
W końcu także je dostrzegłeś - stadko złożone z kilkunastu osobników wspinało się właśnie po stromym żlebie. Widocznie miały już upatrzoną kryjówkę w trudno dostępnym miejscu. Niebawem miała przyjść zima, szczególnie ciężka w górach, dlatego kozice były dobrze odżywione. Zauważyłeś, że od całej grupy nieco odstaje jedna starsza samica oraz dwoje koźlątek, za którymi co chwila oglądały się ich matki.
_________________

 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-11-07, 21:15   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Do postawionych do góry trójkątnych radarów w końcu dotarło znajome beczenie. Czarny basior uniósł głowę do góry. Uśmiechnął się złowieszczo i wyszczerzył kły w radości. Nareszcie. Jego czerwone ślepia dostrzegły w końcu grupkę w oddali. Na jego szczęście kilka osobników odłączyło się od grupy. Hati zatrzymał się i zamarł w bezruchu niczym posąg, zlewając się z mrokiem nocy. Obserwował dokładnie zwierzynę. Chwilę analizował co zrobić i które ze zwierząt zaatakować. Jego wybór padł na młode, małe koźlęta, które w jego opinii były dużo smaczniejsze niż stara koza. Gdyby polował na większą zdobycz zapewne musiał by się dłużej, ukrywać i zakradać. W tej chwili to już nie miało znaczenia. Widział swoją zdobycz doskonale i wiedział co roić. Ukrywanie się nie miało już sensu. Spiął wszystkie mięsnie swoich potężnych łap, zmuszając się do nagłego, energicznego wysiłku. Ruszył naprzód do ataku, błyskawicznie niczym wypuszczona nagle strzała. Używając całej swojej siły w kilku potężnych skokach znalazł się tuż przy kozach. Wpadł pośród nie z złowrogim impetem. Z jego gardła wydobył się głośny potężny warkot. W jednej chwili wywołał popłoch i zamieszanie . Nie zatrzymał się ani na moment. Mając cały czas na oku młode, bez chwili namysłu i wytchnienia rzucił się pogoń za uciekającymi koźlętami. Starał się prowadzić je w dół po ostrej skarpie licząc, że mało doświadczone młode w popłochu przewróci się o wystające kamienie. Miał ochotę na oba koźlęta i inna opcja nie wchodziła w grę. Zatem jak tylko dorwie i zabije pierwsze, a z jego siłą nie powinno mu to zająć dużo czasu od razu rzuci się w pogoń za drugim. Jego nadzwyczajna wytrzymałość gwarantowała, że szybko nie zrezygnuje z pościgu i nie za wróci za drugim koźlęciem. Noc była jeszcze młoda, a on miał dużo czasu i dużo sił przeznaczonych na pościg.
- Trzymaj się lepiej mocno mała - warknął ostro do Paradise. Cały czas nie spuszczał z oczu uciekających przed nim ofiar. Z minuty na minutę dystans między nim a koźlęciem się zmniejszał. Czary basior próbował dorwać pierwsze koźlę.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Paradise



niewolnik

nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  rok i siedem miesięcy (10-06-16)

STAN POSTACI:  sto punktów życia | zdrowa.
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.

ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-11-08, 03:13   

Pisnęła zaskoczona, kiedy basior nagle zerwał się do ataku. Trzęsło nią i rzucało na wszystkie strony, a sama rozpaczliwie próbowała się utrzymać na jego grzbiecie. Zacisnęła ślepia, nie chcąc spotkać się tak blisko z ziemią... Z taką prędkością uderzyć o nią to... nie byłoby przyjemne na pewno. Kiedy jednak już gonił koźlęcia, łapki ją zaczęły boleć od intensywnej, statycznej pracy. Próbowała zmienić jakoś położenie swoich kończyn, aby je nieco odciążyć. Nic z tego, gon był za szybki, a sama nie wiedziała, ile jeszcze zdoła się utrzymać. Słabnie.
_________________

 
 
Seren Sarun Tulaśna




niewolnik

Protektorka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 97

STAN POSTACI:  100 PŻ, brak prawego oka.
NIEWOLNIK/PAN:  Ela foverer
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Zielony płaszcz i złota apaszka.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - NIEZWYKŁY WĘCH - NIEZWYKŁY SŁUCH - ZDOLNOŚCI BOJOWE - CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-11-08, 08:58   
   TYTUŁY: Perfekcyjna Pani Forum || Wszechobecna Bogini Weny Tfurczej || Lateksowy Nicpoń-Sadysta || Serduszko Jeżusia
   MULTIKONTA: Bragi, Lebredhel, Alex Schelke


Hati: Koźlę było już tuż przed tobą, zdecydowałeś się więc na ostateczny skok. W tym samym momencie, w którym lądowałeś, zabrakło ci zręczności i równowagi - twoja lewa tylna łapa ześlizgnęła się ze skały. Poczułeś ostry ból, ale szybko poprawiłeś pozycję, a twoje szczęki dosięgły już szyi koźlątka i zacisnęły się na jego gardle, dusząc ofiarę... Ale było ci jakby lżej, zupełnie jakby... Paradise zniknęła.

Upolowałeś dorodne koźlątko! Ale skręciłeś lewą tylną kostkę, -5 HP i utrudnione bieganie/skoki.

Paradise: Nagły zryw Hatiego był czymś, czego się spodziewałaś słysząc jego ostrzeżenie. Ale nawet w najśmielszych snach nie podejrzewałabyś, że utrzymanie się na plecach lecącego w powietrzu wilka okaże się tak trudne! Zmuszając mięśnie do zwiększonego wysiłku udało ci się zachować równowagę. Zaciskałaś pazury tak mocno, że czułaś jak niemal wbijają się w jego skórę... Kiedy jego łapy dotknęły ziemi, wezbrało w tobie poczucie triumfu: udało się!
Nie do końca jednak. Ciałem Hatiego szarpnęło, gdy poślizgnął się na skale i nagle poczułaś, że znów lecisz - tym razem jednak już sama, nie na plecach basiora. Szok i niedowierzanie nie pozwoliły ci na poczucie upadku, nie wiedziałaś, co się stało. Tocząc się po skalistym zboczu jak mała, futrzana kulka, uświadomiłaś sobie, że spadasz. Z zaciśniętego przerażeniem gardła wyrwał się skowyt.
Zatrzymałaś się na niewielkim występie, z całej siły uderzając w niego plecami. Powietrze uszło z twych płuc i przez jedną, straszną chwilę nie mogłaś złapać tchu. Całe ciało było gorące, serce szaleńczo pompowało krążącą w żyłach adrenalinę - nie czułaś więc jeszcze bólu...

Jesteś bardzo poobijana, skały cię poraniły - nie masz żadnych większych uszkodzeń, żadnych złamań, za to mnóstwo ran i siniaków. Jesteś w szoku, jeśli chcesz to możesz zemdleć (niekoniecznie). Jesteś malutka i wygłodzona, nie masz siły ani wytrzymałości, więc -15 HP
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight