Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Jeśli ktoś kiedykolwiek chce popisać, to DIALB prosi o kontakt przez GG/PW :):)))):)))))))

Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Seren
2016-11-01, 20:49
Slumsy
Autor Wiadomość
Evy



niewolnik

Dorosły

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 99

STAN POSTACI:  100
NIEWOLNIK/PAN:  Bronkeay
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Nic

NIEZWYKŁY SŁUCH | ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | KAMUFLAŻ


Wysłany: 2015-11-20, 22:13   
   MULTIKONTA: Tojad


Patrzyła cały czas na małą Mortife, gotowa zareagować, jakby jednak chciała się bić. Zamiast tego, czarnej popłynęła łza. Pewnie udawała taką odważną tylko, ale tak naprawdę bała się tak samo jak Evy. Aż jej się zrobiło żal trochę. Odwróciła się do Diuny, gdy ta się odezwała i posmutniała. Gdyby to było takie łatwe, żeby mogła ją odprowadzić do domu.
- Mi nadano imię Evy - odparła zaraz po tym, jak przedstawiła się Mort. - Do domu mam bardzo daleko, więc mnie pani Diuna nie odprowadzi. Chyba, że zechce pani się przedzierać do samej Północy, ale to chyba niebezpieczne.
Gdy skończyła mówić, podeszła do czarnej i przytuliła ją szybko, żeby choć trochę ją pocieszyć.
_________________

Żadna noc nie może być aż tak czarna,
żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.
 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-11-20, 22:28   

Czyli obie były sierotami… Pomimo młodego wieku, los je tak brutalnie potraktował, zabierając im wszystko co mógł zabrać. Zostały same, zdane tylko na siebie. Gdy Evy, podeszła do Mortife i przytuliła ją, dając choć trochę otuchy. Pomimo różnych matek i ojców, były takie same. Wstałam i wytarłam z pyszczka czarnej, słoną łzę. Zapewne nie pierwsza która wyleciała z tych wielkich błękitnych oczu, po czym przytuliłam obie sierotki.

- Evy, Mortife –zwróciłam się do nich matczynym głosem- Skoro już się poznałyśmy, co wy na to aby zjeść coś w pobliskiej gospodzie? Zapewne jesteście głodne, a tam zjemy coś smacznego i porozmawiamy. Co wy na to?

Nie chciałam im dać odejść. Pragnęłam, aby zostały zemną jak najdłużej jak to tylko możliwe. W pewnym sensie, poczułam z nimi więź. Zapewne gdyby odeszły, zaczęłabym je szukać po całym cesarstwie.
 
 
Mortife Conscie



obywatel

nieaktywna

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  10 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  No, wiemy, że Mortifiunia żyje, ale nie w stu procentach, może jakieś dziewięćdziesiąt. Ma parę ran, przy których unosi się zapach krwi. W tamtym miejscu ma sklejone futro.
EKWIPUNEK:  Ma na przedniej, prawej łapie czerwoną chustkę. Oprócz tego ma swoje piękne czarne futerko i swą duszyczkę.

UWODZENIE


Wysłany: 2015-11-20, 22:46   

Poczuła, szczerze, ulgę, kiedy Evy ją przytuliła. Zdecydowanie, nawet w gronie nieznanych wilków było o wiele raźniej. Jeszcze raz, o wiele, wiele ciszej powiedziała przepraszam. Gdy Diuna otarła jej łzę również było jej lepiej. Po odpowiedzi wilczycy w jej wieku pojeła, że ona też jest sama. Ale teraz, chociaż na chwilę nie były samotne, były same nawzajem razem, a w dodatku ze starszą wilczycą. I mimo, że ich nie znała to czuła ciepło pośród tego smutku, żalu i nicości. Kiedy "duża" wadera przytuliła je obydwie znów gdzieś tam w środku był płomyk nadzieji. No, teraz czarna już całkiem straciła tą twardą postawę.
- Tak, tak, ja bym chętnie coś zjadła.. - powiedziała.
Chciała, żeby te momenty zatrzymały się, żeby obie wilczyce nie odchodziły, nie miała jakiejkolwiek chęcie by być znów sama.
_________________
 
 
Evy



niewolnik

Dorosły

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 99

STAN POSTACI:  100
NIEWOLNIK/PAN:  Bronkeay
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Nic

NIEZWYKŁY SŁUCH | ZMYSŁ ARTYSTYCZNY | PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ | KAMUFLAŻ


Wysłany: 2015-11-20, 23:06   
   MULTIKONTA: Tojad


Gdy Diuna przytuliła je, poczuła się tak samo, jak gdy mama ją przytulała. Powstrzymała się, żeby się nie rozkleić, bo i tak to nic już nie pomoże, a tylko przeszkodzi. Kiedyś będzie coś mogła jeszcze jakoś naprawić sytuację, ale nie teraz. Gdy usłyszała propozycję zjedzenia czegoś, uradowała się bardzo, bo od dawna nic nie jadła.
- Tak, chodźmy coś zjeść! - radość dawno tak z niej nie promieniowała, jak w tej chwili.
_________________

Żadna noc nie może być aż tak czarna,
żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.
 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-11-20, 23:08   

Uśmiechnęłam się z zadowolenia, że te małe istotki postanowiły mi towarzyszyć w gospodzie. Kto wie? Może los będzie dla mnie łaskawy i postanowią zostać zemną już na zawsze.

- W takim razie chodźmy. Niema co zostawać w tym obskurnym miejscu, dłużej niż potrzeba.

Wstałam i ruszyłam powolnym krokiem, tak aby maluchy zdążyły. Zdecydowanie, ta noc jest wyjątkowa na swój niepowtarzalny sposób.

[z/t] x3
 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 00:11   

Slumsy najbiedniejsza dzielnica tego całego pieprzonego Cesarstwa, była pozbawiona wszelkich zasad. Tutaj nawet prawo nie obowiązywało, a Legioniści omijali to miejsce szerokim łukiem. Właśnie tutaj przyszło mi szukać, małej ptaszyny. Zapewne była zagubiona i wystraszona. Szukając jej z Runthorem po wszelkiej maści zakamarkach i krętych, ślepych uliczkach. Swój gniew jaki jeszcze chwile temu, wylewał się z mego ciała przekształciłam w determinację. Pragnęłam ją odnaleźć tak bardzo, że dałabym się za to pokroić. Pytałam wszystkich napotkanych wilków, czy widzieli może szczenię o czarnej śmierci i niebieskich oczach z czerwoną chustą na łapię. Jednak nikt takiego, dziecka nie widział.

Tak spędziliśmy kilka godzin. Determinacja która mnie napędzała, z każdym przeszukaną uliczką malała, a na jej miejsce wchodziło całkiem inne uczucia. Bezradność, smutek, rozczarowanie… Byłam tak beznadziejną opiekunką, że nie potrafiłam odnaleźć jednego szczeniaka. Dodatkowo drugie z nich było w niewoli. Zatrzymałam się nagle, a mój wzrok utkwił na mych łapach.
 
 
Runthor Agstarg tak.




niewolnik

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  95.

STAN POSTACI:  blizny na szyi, klatce piersiowej, grzbiecie, pysku (jedna większa nad prawym okiem, dwie mniejsze na prawym policzku); poparzenia, ubytki w sierści.
NIEWOLNIK/PAN:  jeszcze się taki nie urodził, ha!
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  duża lecznicza mikstura.

CZYTANIE I PISANIE | OSZUSTWO PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ ZDOLNOŚCI BOJOWE | KAMUFLAŻ | EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 00:35   
   TYTUŁY: Prorok Jeżusia || An Hero || Słoneczko Deireadh || Krulowa Lata 2016
   MULTIKONTA: nie.


Cóż — posłusznie przemierzałem coraz to większy obszar dolnego miasta, przez cały ten czas krocząc tuż za Diuną. Rozglądałem się uważnie mając nadzieję, że w tłumie otaczających nas wilków uda mi się wyłapać sylwetkę małej. O niczym więcej dzisiaj bym nie marzył. Wbrew pozorom doskonale zdawałem sobie sprawę, że zniknięcie Mortife było moją winą, a nie Thalvaara, na którego próbowałem to wszystko jeszcze przed chwilą zrzucić. Miałem się nią zająć, przypilnować przez dosłownie kilkanaście minut, bo biała dosyć szybko po nią wróciła, a nawet tego nie potrafiłem zrobić. To była chwila, moment, wymiana kilku zdań i po czarnej nie było nawet śladu.
Choć nie widziałem pyska białej, tak doskonale wyczuwałem jej smutek. Stanąłem obok niej, choć wiedziałem o tym, że mogę tego srogo pożałować, gdyby Diuna jednak postanowiła wyładować na mnie swoją złość, ale... co ja mogłem teraz zrobić?
Przepraszam...
_________________

 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 01:05   

- Nie przepraszaj, to moja wina… Gdybym wtedy niezabrana je do tego baru, byłby zemną całe i zdrowe. A teraz…

Teraz jedna jest w niewoli, a druga pozbawiona wszelkiej ochrony. O Lune, stój na starzy ich bezpieczeństwa i nie pozwól aby spotkała je jakaś krzywda.
Nawet nie wiem kiedy wszystkie złe uczucie, dały upust w postaci łez powoli spadających po mych policzkach. Była… Nawet nie umiem określić stanu w jakim się znajdowałam obecnie. Była to czarna dziura, pełna smutku, rozpaczy oraz pełna negatywnych emocji. Obiecałam je chronić! A tymczasem, ja zawaliłam na całej linii.

- Dziękuje ci za pomoc…

Bez wątpienia byłam mu wdzięczna za to, że poświęcił swój czas na poszukiwaniach malej. Przecież, ona w jakikolwiek stopniu niebyła z nim spokrewniona. Mógł przecież iść i zostawić mnie samą z tym wszystkim. Jednak mimo to został i szukał.
 
 
Runthor Agstarg tak.




niewolnik

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  95.

STAN POSTACI:  blizny na szyi, klatce piersiowej, grzbiecie, pysku (jedna większa nad prawym okiem, dwie mniejsze na prawym policzku); poparzenia, ubytki w sierści.
NIEWOLNIK/PAN:  jeszcze się taki nie urodził, ha!
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  duża lecznicza mikstura.

CZYTANIE I PISANIE | OSZUSTWO PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ ZDOLNOŚCI BOJOWE | KAMUFLAŻ | EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 14:38   
   TYTUŁY: Prorok Jeżusia || An Hero || Słoneczko Deireadh || Krulowa Lata 2016
   MULTIKONTA: nie.


Zdawałem sobie sprawę z tego, jak Diuna teraz się czuje — w końcu sam kiedyś miałem córkę, więc do dzisiaj pamiętam stan tego cholernego poczucia bezsilności. Chciałem ją jakoś pocieszyć, choć nie za bardzo wiedziałem, jak miałbym tego dokonać. Niemniej jednak podszedłem do niej bliżej... jeszcze bliżej i trąciłem ją nosem, by następnie stanąć naprzeciw, patrząc wprost w jej szare ślepia.
Nie płacz... może Corvus i Thalvaar mieli więcej szczęścia? Poza tym... Mortife jest... jest bardzo mądra i dzielna. Na pewno nic jej się nie stało — stwierdziłem, naprawdę sam chcąc w to uwierzyć. Przecież nie mogłem potwierdzić jej obaw, choć ich scenariusz był bardzo prawdopodobny.
Nie musiała mi za nic dziękować — gdyby trzeba było, spędziłbym kolejne kilka godzin na szukaniu tej małej razem z nią. Byłem tutaj przede wszystkim dla niej.
_________________

 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 21:20   

Rzadko płakałam. Nie byłam typem wilczycy która, płaczę z byle powodu. Wszystko trzymałam w sobie, a gdy nie wytrzymywałam z nadmiaru emocji po prostu biegłam tak długo, dopóki nie padłam z sił. I zapewne nie zdałabym sobie sprawy, że płaczę dopóki Runthor o tym nie wspomniał. Musiałam wyglądać, żałośnie… Gdzie podziała się ta dumna Łania którą byłam? Pewnie gdzieś zdechła w czasie drogi do tego cholernego Cesarstwa.

Mimo tych całych złych emocji, czułam się nieco niezręcznie gdy tracił mnie nosem. A mimo to jednak oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Czemu? Może to dlatego, że bil od niego pewien dziwny spokój. Masz ci los. Będąc w Captivity moje kły chciały, właśnie w tym miejscu wyrwać mu serce, przez co została mu blizna. A teraz przytulałam się do tego miejsca. Los lubi z nas kpić i śmiać się nam prosto w twarz.

Powinniśmy ruszyć do Kruka i Cienia. Może ich poszukiwania były bardziej owocne, ale nie ruszyłam się jednak nawet o centymetr. Musiałam się najpierw uspokoić, bo przecież zapłakana do nich nie pójdę. A Run intuicyjnie wyczuwał mój stan. W końcu sam był rodzicem, więc wiedział że potrzebuje teraz chwili spokoju i wyciszenia. Może to pomoże mi w jakiś sposób uporać się z chaosem w mojej głowie.
 
 
Runthor Agstarg tak.




niewolnik

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  95.

STAN POSTACI:  blizny na szyi, klatce piersiowej, grzbiecie, pysku (jedna większa nad prawym okiem, dwie mniejsze na prawym policzku); poparzenia, ubytki w sierści.
NIEWOLNIK/PAN:  jeszcze się taki nie urodził, ha!
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  duża lecznicza mikstura.

CZYTANIE I PISANIE | OSZUSTWO PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ ZDOLNOŚCI BOJOWE | KAMUFLAŻ | EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-05, 22:29   
   TYTUŁY: Prorok Jeżusia || An Hero || Słoneczko Deireadh || Krulowa Lata 2016
   MULTIKONTA: nie.


Nie, nawet taka zapłakana nie wyglądała ani trochę żałośnie. Nagromadzone emocje musiały znaleźć w końcu jakiejś ujście, prawda? Gdy Yennefer znikła... może nie tonąłem w łzach, aczkolwiek cholernie się martwiłem i nawet z tą złamaną łapą byłem gotów szukać jej po całym Captivity. Dlatego też potrafiłem ją zrozumieć — sam miałem córkę i miłość oraz poświęcenia dla dziecka nie podlegają żadnym negocjacjom. Gdy w grę wchodzi ktoś dla nas bliski, możemy pozwolić sobie na zdjęcie maski, którą nałożyliśmy sobie na pysk i nie ma w tym niczego wstydliwego. Diuna nadal była tą samą Diuną, którą poznałem te kilkanaście miesięcy temu — ta odwaga, duma... ten pazur nadal w niej był. Bezkompromisowa, potrafiła zdominować jak nikt inny. Wystarczyło jedno słowo, a zrobiłbym wszystko, co tylko kazałaby mi zrobić... i właśnie to w niej lubiłem — nie była bierna, nijaka. Miała charakter, potrafiła wziąć to, co w danej chwili chciała.
Trochę mocniej zabiło mi serce, kiedy to Diuna oparła swój łeb o moją klatkę piersiową. To... to była ostatnia rzecz, jakiej teraz mógłbym się po niej spodziewać, naprawdę. Może to i głupie, ale patrząc na naszą wspólną przeszłość, w pierwszej chwili pomyślałem o tym, że biała jednak zamierza się na mnie wyładować, a tu takie... zaskoczenie. Bardzo miłe zaskoczenie. Choć muszę przyznać, że trochę nie wiedziałem, jak mam się w tym momencie zachować; gdzie jest granica — na co tak naprawdę mogę sobie pozwolić, żeby jednocześnie Diuna nie odebrała tego w zły sposób. W końcu Łania nie była jedną z tych panienek, które wcześniej wrzucałem do worka pod tytułem "puknąć i zapomnieć". Chciałem, żeby nasza relacja przebiegała w wyznaczonym tempie, aby żaden ruch nie był zbyt pochopny, gwałtowny... aby rozwijała się w sposób prawidłowy. Nawet, jeżeli przebicie się przez mur — który biała wokół siebie postawiła — będzie trwało naprawdę długo... wiedziałem, że warto to zrobić. Wiedziałem, że warto jest czekać.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak taki jeden mały gest wprawił mnie naprawdę w błogi stan. W świecie, który kręcił się tylko wokół seksu, gdzie wierność to towar deficytowy... brakowało mi właśnie tego rodzaju bliskości.
Więc stałem tak, a moje czarne ślepia były przez cały czas zamknięte. Chciałem dać Diunie tyle czasu, ile tylko potrzebuje. Słowa nie znaczyły teraz nic.
_________________

 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-06, 00:02   

Prawie zawsze to Thalvaar, służył mi jako osoba której zwierzałam się z moich problemów. Chłonął moje smutki jak swoje, a mój ból był jego. To tylko i wyłącznie z nim mogłam milczeć, a mimo to rozumiał bez słów. Tak właśnie działał ten mechanizm. Pewnie jakiś wróżbitka powiedziałaby, że jesteśmy pokrewnymi duszami i dlatego tak się dzieje. Jednak teraz nie było tutaj Cienia, lecz stał Runthor. I to właśnie jego futro stawało się coraz bardziej mokre od moich łez. A mimo to nie czułam się skrępowana. Od nich obydwu, biła ta dziwna aura. Jednak w przypadku Thalla, było wiadome jakie relacje nas łączą. Zaś z byłym szlachcicem, co mnie łączy? Wspólna przeszłość z Cap? Kilka zadanych wzajemnych blizn? Spotkanie w celach? Nie, to nie to. Więc co? Nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Cień kiedyś zasugerował, że Runthor miał do mnie słabość. Wtedy jednak go wyśmiałam za to stwierdzenie. Jednak teraz, miałam wątpliwości… Mogło być również, tak że po prostu samiec się nade mną litował. Dlatego pozwalał mi bezkarnie wtulać się w swoją pierś. Bez żadnych konkretnych podtekstów.

Nie wiem co nim kierowało ale byłam mu wdzięczna. Spokój który miał w sobie, jakoś wpłynął na mnie, dzięki czemu udało mi się uspokoić i odzyskać dawnego ducha. W końcu odkleiłam się od niego i spojrzałam hardo w jego oczy. Cóż, koniec łez i słabości na dziś.

- Chodźmy, może Cień i Kruk czegoś się dowiedzieli.


Po czym ruszyłam pewnym krokiem w kierunku Górnego Miasta. Ta stara Diuna gdzieś tam dalej była we mnie, a ona właśnie nie pozwalała mi się poddawać. Widziałam że Run podąży za mną, a jego obecność dodawała mi w jaka kiś dziwny pokręcony sposób odwagi.

[z/t]
 
 
Runthor Agstarg tak.




niewolnik

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  95.

STAN POSTACI:  blizny na szyi, klatce piersiowej, grzbiecie, pysku (jedna większa nad prawym okiem, dwie mniejsze na prawym policzku); poparzenia, ubytki w sierści.
NIEWOLNIK/PAN:  jeszcze się taki nie urodził, ha!
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  duża lecznicza mikstura.

CZYTANIE I PISANIE | OSZUSTWO PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ ZDOLNOŚCI BOJOWE | KAMUFLAŻ | EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-06, 12:26   
   TYTUŁY: Prorok Jeżusia || An Hero || Słoneczko Deireadh || Krulowa Lata 2016
   MULTIKONTA: nie.


Bardzo ucieszyłem się z tego, że mój spokój udzielił się również i białej. Jej obecność sprawiła, że — po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu — mogłem poczuć się pozbawiony tych wszelkich trosk, z którymi musiałem żyć na co dzień; mogłem oderwać się chociaż na chwilę od rzeczywistości. Ona również na mnie wpłynęła.
Gdy stanęła naprzeciw mnie, spojrzałem prosto w jej szare ślepia i uśmiechnąłem się lekko. To była tylko kwestia czasu, aż Diuna znowu powróci do zdecydowanych działań. To dobrze — nie lubiłem, jak płacze.

[z/t]
_________________

 
 
Seren Sarun Tulaśna




niewolnik

Protektorka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 97

STAN POSTACI:  100 PŻ, brak prawego oka.
NIEWOLNIK/PAN:  Ela foverer
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Zielony płaszcz i złota apaszka.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - NIEZWYKŁY WĘCH - NIEZWYKŁY SŁUCH - ZDOLNOŚCI BOJOWE - CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2016-11-01, 20:49   
   TYTUŁY: Perfekcyjna Pani Forum || Wszechobecna Bogini Weny Tfurczej || Lateksowy Nicpoń-Sadysta || Serduszko Jeżusia
   MULTIKONTA: Bragi, Lebredhel, Alex Schelke


1. I oto nadszedł dzień na długo przed rokiem dwa tysiące i osiemnastym, dzień wilczej zagłady. Dies Irae Safirae, Tedd Deiread, Czas Końca. Jaskrawa błyskawica przecięła niebo na dwoje i rozległ się trzask gromów. I stanął świat w białym ogniu. A kiedy rozproszyła się jasność, ukazały się cztery postacie. I Czworo ich było, nie więcej i nie mniej. Czworo Bogów Admynów, którzy zstąpili na ziemię, by na wilczy lud ostateczną zagładę zesłać.

2. I szła na przedzie ta, która miecz ognisty dzierżąc, siekła i paliła nieszczęśników. A barwą jej była czerwień krwi, którą się ziemia przed nią płużyła. I wokół niej wilki szaleć poczynały, brat bratu do gardła się rzucał, pod jej rozkazami walczyły zdjęte szałem armie. A największe czyniła ze wszystkich zamieszanie.

3. A za nią szedł kolejny, czernią otulony, za którym podążała wszelka zwierzyna. A jak przechodził polem, marło wszystek zboże, a więdła roślinność rozmaita, a jałową stawała się ziemia. A zwodził on wszystkich nigdy nie spełnioną obietnicą odpisu. Albowiem był on tym, przez którego głód panował wśród wilczego ludu.

4. A jako trzecia zjawa śnieżnobiała, co jasnej dłoni dotykiem zwodziła naiwnych. A gdzie dotknęła, tam mór i robactwo ciało toczyć poczynało, a płuca wilcze wodą wzbierały, a lała się czarna krew i żółta ropa. A imię jej jako trucizna było, i jad z jej ust płynął i palców, którymi pisała na sb. I narzekały wilki, lecz nic nie mogły poradzić.

5. I szła jako ostatnia, choć ze wszystkich najważniejsza, bez barwy i we wszystkich barwach: ta, przed którą żaden nie mógł uciec, która wszystkim jednako była przeznaczona. I w jej ramionach kończyli ci, co Trójki zmęczeni działaniem, kładli ciała znużone i sponiewierane na ziemi, by wydać ostatnie tchnienie. I zabierała ona udręczone dusze, a robiła to czule i bardziej od reszty była łagodna, i kochał ją lud wilczy.

6. Tedy się zeszły ostatnie wilki i rzekły: "Albo to trzeba robić apokę?"
A Czworo im odpowiedziało: "Tak."

7. I świat zatrząsł się i rozstąpił, a z głębin Madrai Fiain, które ukryte było przed wzrokiem śmiertelnych, wytrysnął strumień niepowagi. I Bogowie Admini śmiali się, a lud wilczy zniesmaczył. Lecz nic nie mogli poradzić. I wychynęły na ziemię dzikie psy i ludziowilki, i wszelkie inne maszkary, i rozerwały wszystko na strzępy, i kamień na kamieniu nie pozostał. I wiedzieli Bogowie Admini, że to było dobre.

8. I odeszło Czworo, zabierając psy i ludziowilki, i cały ten chaos. I zostały zgliszcza i ziemia jałowa, która w posty nie obrodzi. Albowiem zabrali też Bogowie możliwość pisania. Zostawili jednak śmiertelnym dawne dzieje, by mogli czasem wspomnieć Deireadh i zapłakać nad jego początkiem i końcem.

9. https://www.youtube.com/watch?v=yM0r8sPuDBQ
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight