This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl


 Ogłoszenie 

Aen Safirrespeath
Zaprawdę powiadam wam; oto nadchodzi dzień smrodu i zgnilizny, dzień wilczej zagłady. Nadchodzi Czas Białej Mgły i Czarnej Dupy, Czas Szaleństwa i Czas Siusiactwa, Tedd Deireadh, Ted Bundy, Czas Końca. Świat umrze i się nie odrodzi. Nie odrodzi się z Chęci Userów, z Pstrąga w Moim Zadzie, z Płaczu Ranfo. Ranfo, która nie przestanie płakać, lecz wpadnie w depresję. Moshi moshi, bakayaro! Tak będzie! Wypatrujcie siusiaków! Jakie to będą siusiaki, rzeknę wam - wprzód z mogił powstaną umarli, wrócą duchy niespokojne, żądne waszej krwi i łez. Niebo rozstąpi się na dwoje, i zstąpi czworo Bogów Admynów, i zapewni wam ostateczną rozrywkę przed zniszczeniem świata. A potem będzie tylko ciemność i brak możliwości zarejestrowania się. Tak rzekła Wieszczka Safira i Tak Się Stanie!

Pogoda
Lato dobiega końca i z drzew lecą uschnięte siusiaki. Nasila się wschodni wiatr, przynosząc ostatnie ciepłe podmuchy i obiecujący zapach mamałygi. Zaobserwowano nietypowy kierunek ptasich migracji; miast kierować się ku krainom południowym, zwierzęta odlatują we wszystkie strony świata. Wędrowcy powracający z gór twierdzą, że skały wydają z siebie buczące dźwięki.

Wieści z Cesarstwa
Jeśli ktoś kiedykolwiek chce popisać, to DIALB prosi o kontakt przez GG/PW :):)))):)))))))

Madraí Fiáin

» W całym Cesarstwie krążą plotki o rychłym końcu świata, który został jakoby przewidziany przez tajemniczą Wieszczkę Safirę. Wyznawcy przepowiedni zbierają się w grupki i krążą po traktach, głosząc słowa Aen Safirrespeath.
» Podobno ktoś widział w pałacu Echnatona, Ostatniego Legata Deireadh, utyskującego na nadmiar lewactwa i strzelającego zabójcze facepalmy. Wilk, który zawsze miał łeb na karku, stracił głowę!
» Nawiedzone Ignisdae - po mieście krążą duchy martwych obywateli. Mieszkańcy są przerażeni, kapłani nakazują spokój i modlitwę.
» Od niedawna w rejonach zbiorowych mogił ofiar nosówki wyczuwalne są lekkie trzęsienia ziemi. Uczeni ostrzegają: to może być niebezpieczne!
» Dramat niedoszłych matek: kilkanaście wader przysięga, że widziały swoje martwe dzieci, demoniczno uskrzydlone i przelatujące nad Dolnym Miastem.
» Wieści z frontu: na Północy pojawił się gigantyczny, płaski statek wykonany z pazurów - artystyczna rzeźba dzikusów czy kolejne paranormalne zjawisko?
» W Lustrze Niebios zaobserwowano wysyp tańczących mątw. Polna Warta odradza wybieranie się w to miejsce na randki.
» Pod miastem odnaleziono jaskinię, a w niej klapę, na której siedzi trójgłowy wilk. Na pewno da się go jakoś udobruchać.
» Wieści Nie Mają Sensu: pijaństwo rzutuje na jakość informacji. "Elektra znów nietrzeźwa" - potwierdza reszta ekipy.

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Elektra
2016-01-22, 11:00
Trasa Reniferów
Autor Wiadomość
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-12-01, 23:26   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


W końcu i Lebredhel pojawiła się wraz ze swoją świtą w miejscu, w którym zbierano się co roku, by zapolować na reny. Cesarzowa wkroczyła między obecnych, przyglądając się ich łupom. Niektóre były naprawdę godne podziwu...
W końcu zatrzymała się i powiodła wzrokiem po zebranych.
- Przyjaciele - zaczęła łagodnie, choć negatywne emocje zawirowały w niej na widok Darknessa Aeciasohra. Miała nadzieję, że straci głowę i w końcu popełni błąd, który zdemaskuje jego spisek... O ile w ogóle coś planował. Tłumaczyła sobie, że może po prostu jej nienawidzić, bez konkretnego powodu, ale wolała zakładač, że spiskują wszyscy.
- Jakimi pięknymi zdobyczami obdarował was Weres! Zanim więc zajmiemy się właściwym polowaniem, prawdziwymi Weresaliami, tradycyjnie wybierany zostanie spośród was ten, którego łup jest najbardziej imponujący - Regentka zatrzymała na chwilę wzrok na martwym koźle, niedaleko którego siedział czarny basior. - Jak mówi zwyczaj, wybrać powinien ktoś, kto nie upolował dzisiaj nic. Brak łaski Weresa oznacza neutralność podczas podejmowania decyzji, a na obiektywnym zdaniu nam zależy... W tym roku proponuję, by przywilej ten otrzymała panienka Elektra.
Uśmiechem Lebredhel zachęciła wilczynkę do podejścia bliżej.
- Nie tylko dlatego, że nie udało jej się niczego upolować - ciągnęła Cesarzowa. - Są to jej pierwsze Weresalia i niech pamięta z nich coś więcej, niż brak łupu. Czyż bowiem jest sprawiedliwszy wyrok od tego, które głoszą szczere, dziecięce usta? - złote oczy powiodły spojrzeniem po tłumie. Następnie wilczyca zwróciła sję do onieśmielonej Elektry. - Wybierz tegorocznego zwycięzcę.
_________________
 
 
Elektra Duchess of Ignisdae.




ród cesarski

dama dworu

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  99

STAN POSTACI:  Obolała i senna, pachnie dawno niewietrzoną pościelą.
NIEWOLNIK/PAN:  jedyna, na zawsze, Szarenka.
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  Złota aksamitka na szyi, muślinowa suknia.

GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - EMPATIA - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-01, 23:44   
   TYTUŁY: Świąteczny Duch
   MULTIKONTA: Cocatrice.


I oto stała się magia: jasna chudzina została wyróżniona spośród tylu znakomitych wilczyc i basiorów, aby własnymi łapami i słowem wprowadzić w życie boski sąd. Fakt, że publicznie wytknięto jej nieudolność w "wystawianiu drobnej zwierzyny" nieco zawstydził Elektrę, lecz już wkrótce diuszesa upatrzyła w niekomfortowej sytuacji swoją szansę, godność, powód do dumy. To właśnie ją natchnie Weres! Pokieruje jej oczami, myślami, głosem. Diuszesa bardzo była ciekawa, jakież to uczucie - być natchnioną rzez bóstwo.
Lecz wola Boga nie nadchodziła.

Skłoniła się przed Regentką, czując suchość w ustach. Odwlekała chwilę, gdy przyjdzie jej wybierać. W myślach odliczyła do jedenastu. W końcu złote tęczówki uniosły się, aby pozwolić spojrzeniu swobodnie prześlizgnąć się między zebranymi oraz ich wspaniałymi łupami. Który był najlepszy..?
Pytający wzrok powędrował ku milczącej postaci Seren. Ona znała się na wszystkim, wiedziała, potrafiła. Ona także mogła być przecież Neutralną wobec Weresa. Czy pomoże..? Rozedrgane oczy pozornie spokojnej arystokratki słały ku Protektorce rozpaczliwą prośbę. Wystarczy sugestia, znak, skinienie, cokolwiek..
_________________
 
 
Seren Sarun Tulaśna




niewolnik

Protektorka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 97

STAN POSTACI:  100 PŻ, brak prawego oka.
NIEWOLNIK/PAN:  Ela foverer
STATUS MAJĄTKOWY:  bez grosza.
EKWIPUNEK:  Zielony płaszcz i złota apaszka.

PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - NIEZWYKŁY WĘCH - NIEZWYKŁY SŁUCH - ZDOLNOŚCI BOJOWE - CZYTANIE I PISANIE


Wysłany: 2015-12-02, 00:04   
   TYTUŁY: Perfekcyjna Pani Forum || Wszechobecna Bogini Weny Tfurczej || Lateksowy Nicpoń-Sadysta || Serduszko Jeżusia || Sauna Śnieżna 2019
   MULTIKONTA: Bragi, Lebredhel, Alex Schelke


Seren dyskretnie nachyliła się do ucha Elektry.
- Dzik czarnucha jest imponujący, ale moim zdaniem to był dla niego stosunkowo łatwy łup. Spójrz sama, basior jest silny... - szepnęła pouczająco, patrząc w kierunku Darknessa. - Niebieskooka wadera ma węża i świnię, dwa łupy zamiast jednego. I wygląda na to, że faktycznie musiała się postarać. Łoś jest niczego sobie, chociaż upolowało go dwóch - ciągnęła, ale ton jej głosu wskazywał na to, że nie przyznałaby basiorom zwycięstwa, mimo że ich zwierzyna była piękna. - Moim zdaniem powinnaś wybrać między jednym dzikiem, a drugim.
Regentka nie wydawała się zadowolona z tego, że niewolnica, o której przed chwilą dość niemiło się wyrażała, pomaga Elektrze wybrać zwycięzcę - tym bardziej Seren triumfowała. Zachowując jednak emocje w sobie, odsunęła się od Eli, pozostawiając ostateczny wybór małej arystokratce.
_________________

 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-02, 00:13   

Jednak Lune nie chciała tego nadętego szlachcica wziąć w swoje objęcia. Wcale jej się nie dziwiłam, ja taż go nie chciałam. Idąc za nim w głowie wyobrażałam sobie, jak zabić go na sto sposobów. Gdy skończyłam planować trzydziesty ósmy, to przystanęliśmy. Gdzie dokładnie? Cholera wie. Podobno tutaj miały przybyć, renifery. I jakiś konkurs zna najlepszego myśliwego się tutaj odbywał. Usiadłam ponowie gdzieś gdzie nie będę rzucała się nikomu w oczy. Chociaż dźwięk łańcuchów, zapewne skutecznie przyciągał uwagę innych.

Zebrała się tutaj spora ilość wilków z wszelakiej maści łupami. Niektórych kojarzyłam z Dolnego Miasta, lub tego pokręconego wydarzenia jakie miało miejsce kilka tygodni temu. Inni byli dla mnie większą lub mniejszą zagadką.

Nagle zabrała głos ta cala szlachcianka, co ją tamten czarny basior zgwałcił a następnie ona jego drewnianym kołkiem. Musiała być kimś ważnym, skoro mówiła do wszystkich a nikt jej nie przerywał. Cesarzowa? Prawdopodobne. Więc to jej zawdzięczam swój obecny stan. Wybrała spośród tłumu jakąś młodziutką samicę, najprawdopodobniej równie będąca szlachcianką. Biedna, wyglądała na nieco zagubioną. Prawdopodobieństwo, że znała się na polowaniu było równe zeru. Jednak je koleżanka, zaczęła szeptać coś do ucha. Widać po niej było, że swym życiu stoczyła nie jedna walkę. Biła od niej pewność siebie oraz duma, która towarzyszy zawsze wojownikom. Zobaczymy jak się to wszystko dalej potoczy.
 
 
Elektra Duchess of Ignisdae.




ród cesarski

dama dworu

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  99

STAN POSTACI:  Obolała i senna, pachnie dawno niewietrzoną pościelą.
NIEWOLNIK/PAN:  jedyna, na zawsze, Szarenka.
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  Złota aksamitka na szyi, muślinowa suknia.

GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - EMPATIA - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-02, 01:04   
   TYTUŁY: Świąteczny Duch
   MULTIKONTA: Cocatrice.


Elektra szeroko otwierała oczy, starając się nadążyć za myślą przyjaciółki. Łoś.. Czy to było tamto duże stworzenie, które z takim trudem przyciągnął tu basior o wściekle zielonych tęczówkach? Wydawał się imponujący, chociaż chyba brakowało mu czegoś.. W ciele rogacza ziały olbrzymie, wygryzione dziury, które przyprawiały diuszesę o gęsią skórkę.

Uroczy kocur ocierający się o łapy szlachetnej damy przyciągał uwagę młodej waderki niczym magnes. Cóż to za urocze stworzenie.. A jednak Seren nie poświęciła mu nawet słówka. Ela zaufała zdaniu Pazura Północy.

Także kopytny o różowej sierści wzbudzał podziw młodej. Barwa koziołka miała w sobie coś niepokojącego i kuszącego zarazem; gdy Wychowanka patrzyła na niego, czuła, jak w jej ułożonym serduszku budzą się osobliwe instynkty.

Wzrok Protektorki sugestywnie zatrzymał się na postaci niepozornej wadery, której Weres zesłał świnię o gęstej szczecinie. Dziki, które Panna Ela oglądała na dworze, wyglądały całkiem inaczej; pozbawione sierści, nadziane owocami i przyprawami, miały w sobie zdecydowanie mniej.. dzikości. Poddając się działaniu siły wyższej, Elektra uczyniła krok w stronę obywatelki noszącej opatrunek na zakrwawionym ogonie i skłoniła się jej uprzejmie.
- Niewątpliwie ofiara ta miła jest Weresowi - oświadczyła swoim czystym głosem, wskazując na ciemnowłosą lochę, choć jej wzrok uparcie kierował się ku mlecznobiałemu wężowi.
W dyskretnym uśmiechu Seren znać było aprobatę dla słów podopiecznej.


[ TEGOROCZNE WERESALIOWE POLOWANKO ORAZ PRAWO DO POWALENIA PIERWSZEGO RENA WYGRYWA TOJAD! ]


Jak na wezwanie, rozsiani po okolicy zwiadowcy uderzyli w skowyt, tradycyjną pieśnią głosząc pojawienie się w polu widzenia pierwszego rogacza z Północy. Pośród zgromadzonych dało się wyczuć podniecenie, gdy zajęli miejsca po bokach trasy, czekając w pełnym szacunku milczeniu.

Rokrocznie reny przybywały w to uświęcone miejsce, świadome, że na brzegu jeziora oczekują ich Deireadhczycy. Świadomie wchodziły w paszcze wilków, a ciała i krew wybranych były opłatą, która dawała im prawo do spokojnego przeczekania zimy tutaj, na ciepłym południu. Ci, którzy znali wcześniejsze Weresalia, oczekiwali już stukotu racic i ciężkiej woni wypełniającej powietrze.
    Znaki nie nadeszły.
Spomiędzy skał wychynął jeden, samotny byk o śnieżnobiałej sierści, którą znaczyły krwawe plamy. Na jego głowie wznosił się smętnie samotny, złamany róg. Zwierzę było przerażone; mknęło urywanymi skokami, co jakiś czas zatrzymując się lub zwalniając do marszu, aby po chwili ruszać przed siebie kolejnym, gwałtownym zrywem. Jego udo znaczyła głęboka szrama.
Przemierzył Trasę, nie zważając na skamieniałych drapieżców. Broczył krwawą pianą ze szlachetnego pyska.
Był sam. Nikt nie podążał jego śladem.

Myśliwska muzyka zwiadowców milkła w ochrypłym niedowierzaniu lub urywała się gwałtownie, jakby strzała przeszyła serca głoszących. Reny nie nadeszły.

Z wiszących nad Deireadh chmur bezszelestnie oderwały się pierwsze tej zimy płatki śniegu.


*~*~*


Nad Deireadh zawisło widmo głodu! Renifery, nieodłączny element zasilający spiżarnie Cesarstwa, zaginęły bez śladu. Prawdopodobnie nie przekroczyły przełęczy. Czy jest temu winna wojna? Bariera? Magia demonów? A może działania złośliwych plemion Północy?
:spina:

Rzeczy stałe ulegają zmianie. Znaki na niebie i ziemi zwiastują bliskość ciężkich czasów. Zima nadchodzi.
EVENT ZAKOŃCZONY!
Możecie dalej pisać w tym temacie; zostanie on zamknięty, gdy zgromadzeni się rozejdą.
_________________
 
 
Zachariel



niewolnik

uczeń żigolaka

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  2 lata i 6 miesięcy (21.02.16)

STAN POSTACI:  100 HP | Wyćwiczone mięśnie | ślady po oparzeniach | cienka blizna na boku szyi i duże blizny na pysku i grzbiecie
NIEWOLNIK/PAN:  Rasaere | Margot [*]

PONADPRZECIĘTNA SIŁA- PONADPRZECIĘTNA WYTRZYMAŁOŚĆ - KAMUFLAŻ - CZYTANIE I PISANIE - ZDOLNOŚCI MANUALNE


Wysłany: 2015-12-02, 01:25   

Widocznie nie był zbyt dobry, żeby wygrać. Już pal sześć, że jego spaczony (bo jie zgadzał się z oceną Elektry) zmysł estetyczny wybrał zbika należącego do szlachcianki... ale to, że też tyle się namęczyl, aby samemu pochwycic pięknego, młodego kozła. Dopiero co zaczęły mu rosnąć rogi, ale ciałem juz był dojrzały. No cóż... z jego futra będzie piękny kocyk! Wziął jeden z ostrych kamieni i zaczął nacinac skórę tak, aby wyciąć z niego jak największą ilość sierści. Potem zdjął skórkę z kozła i odciął mu głowę tez ostrym narzędziem, nie wnikajmy skąd je wziął. Potem zjadł trochę, choć w ogóle ochoty nie miał... I poszedł w cholerę.

Zt
 
 
Dark #przed#po#w trakcie




arystokracja - Aeciasohr

Kat

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  96 AE

STAN POSTACI:  jak 27letni Woldzwagen golf 2
NIEWOLNIK/PAN:  Thalvaar, Bragi, Priori
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  klucz do swej komnaty, peleryna,

EKSTRASPEKCJA || STRASZENIE || WSPINACZKA || ZDOLNOŚCI BOJOWE || MYŚLISTWO || CZYTANIE I PISANIE || ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-02, 06:09   
   TYTUŁY: Pomocnik Zimowego Wędrowca || Mary Sue 2016 || Męska łza 2016 || De Sade 2016 || Poetycko ZRollowana || Głos Ludu || Apokryfa i Katabaza || Nieżyczonka 2019
   MULTIKONTA: Regulus


Dakness już chciał się zbliżyć do Biesa, ale na arenę wkroczyła Krwawa Kier. Niech ją szlag i niebo pochłonie. Oby zdechła na raka! Ale Dark to Dark, on się nie poddaje i szybko wymyśla jak dotrzeć do celu. Więc miał plan. Najpierw podszedł do wilczycy, która wygrała. Do Tojad, której oddał swój łup.
- Gratuluję. Jesteś na prawdę dobra. Może rozważyłabyś propozycję kolacji przeprosinowej w pałacu? Twój ogon to niewątpliwie moja wina - powiedział łagodnie i z nutką skruchy w głosie. Tego wymaga etykieta - bleh. - Odpowiedź możesz mi dać potem - rzekł na odchodne i zaczął iść w kierunku Biesa, ale nie odwrócił głowy od Tojad. Dlaczego? Bo chciał wpaść na Biesa. Chciał. I wpadł. A raczej lekko natarł swym ciałem, ale nie była to siła, która mogłaby tego weterana powalić.
- Daruj - rzekł kat do Zębatej Paszczy. Patrzył na niego bez odrazy, był na tyle blisko by móc mrugnąć do wilka porozumiewawczo. Nikt oprócz tego basiora nie mógł tego widzieć. Nawet boska regentka. Aeciasohr usiadł obok tego, którego umyślnie potrącił. - Chciałbym porozmawiać - mruknął na tyle cicho, by być słyszalnym tylko przez tego osobnika. No może i również przez Nikolaja, który przybył an miejsce razem z weteranem.
_________________
 
 
Hati Go to Hell !




szlachta - Lordaar

dorosły

PŁEĆ:  samiec
ROK URODZENIA:  5 lat (04.04.16)

STAN POSTACI:  100, ostry zapach siarki, kilkanaście widocznych blizn na ciele, po licznych walkach
NIEWOLNIK/PAN:  Paradise, Arioch
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  liny do krępowania

ponadprzecietna siła, ponadprzecietna wytrzymałość, etykieta, znajmosć anatomii zdolności bojowe, czytanie pisanie, straszenie


Wysłany: 2015-12-02, 10:21   
   MULTIKONTA: Kakashi, Eskel


Hati zjawił się w krok za jaśnie panującą. Pewnie za nim zjawił się niczym jego cień jego siostrzeniec Adonis, ciągnąc za sobą swoją „zdobycz” nieposłuszną niewolnicę. Podczas tego marszu smutek rozwiał się i basior na powrót przyjął maskę obojętności. Ponownie stał sie zimny jak stal. Stanął w pobliżu regentki z dumnie uniesioną piersią do przodu. Jego oczy śledziły naokoło wypatrując niebezpieczeństwa czyhającego w pobliżu – niczym prawdziwy oficer BORu -
Był perfekcjonistą w każdym calu. Utwierdzony w przekonaniu, że nic nie zagraża odprężył się i rozluźnił wszystkie napięte mięśnie. Zwrócił wzrok w stronę zebranych wilków. Jego wzrok wpierw dojrzał czarnego basiora. Och, co za spotkanie. Był tu Dareczek i oczywiście już się przysiadł do wilczycy, która w tak komiczny sposób stała się „nabywcą” żbika. Wodził wzrokiem po łupach. Były okazałe i piękne. Wilki postarały się w tym roku. Oczy zabłysły prefektowi. O! Był nawet i łoś złowiony przez dwójkę basiorów. Ciekawe, który z tych łupów spodoba się najbardziej bogowie polowań.
Kiedy niewolnica Elektry przemówiła zauważył niechęć jaka błysnęła na chwilę w oczach regentki. Jako basior, który uwielbiał polowania zgadzał się z jej opinią niezależnie od jej klasy społecznej . Nie pokazał jednak nic po sobie. Stał niczym posąg i jedynie oczy uważnie śledziły wszystko i wszystkich dookoła. Gwiazdeczka Echnatona przechadzała się miedzy łupami i poczęła wybierać. Jej wybór pad na łup Tojad. Hati przewrócił oczami. Rzeczywiście Tojad sporo krwi natoczyła – widać było to po stanie jej ogona - by upolować swoją zdobycz, ale w jego mniemaniu najpiękniejszą zdobyczą był młodziutki koziołek upolowany przez czarnucha o fioletowych ślepiach.
- Pani - rzekł podchodząc i stajać naprzeciwko regentki. Spuścił głowę i ściszył głos do szeptu. Tak by tylko regentka usłyszała. Starał się brzmieć jak najbardziej naturalnie, ale w jego głosie dało się wyczuć nutkę niepewności.
– Stała się rzecz straszna. Reny nie nadeszły. Czeka nas głód.
Hati wiedział, że wysoko urodzeni głodować nie będą. Ale będzie głodować cała reszta społeczeństwa, niewolnicy zwłaszcza. Taka sytuacja, która trwałaby za długo mogłoby doprowadzić do eskalacji i tak narastającego już konfliktu i niechęci wobec rodziny panującej. Brak renów mógłby oznaczać zmniejszenie ogólnej populacji zwierząt, ponieważ wilki wiedzione instynktem i głodem zaczną gwałtownie polować i wytrzebiać z lasu zwierzynę, a wtedy głód zajrzałby do oczu nawet samej arystokracji . Śmierć cesarza najwyraźniej nie była jednym nieszczęściem, które spadło na już wystarczająco utrapione cesarstwo. Nadeszło kolejne, zapewne będzie coraz gorzej. Czy to przez zły wybór Elektry uruchomił tą lawinę nieszczęść. Wilk zebrawszy myśli kontynuował dalej.
- Pozwól mi o pani zająć się tą sprawą i zbadać ją. Chcę się dowiedzieć czemu reny nie nadeszły i coś w tej sprawie przedsięwziąć. Nie można tego tak zostawić. Cała ta sytuacja uruchomi lawinę nieszczęsnych wydarzeń - Hati miał w naturze myślenie przyszłościowe i miał nadzieję, że regentka też to dostrzeże.
- Osobiście byłem przeciwny - odchrząknął - ale w tej sytuacji trzeba będzie jednak wysłać legata z wojskiem na północ i raz na zawsze rozwiązać sprawę, nie mamy wyboru. Decyzję jednak pozostawiam w pani łapach o jaśnie panująca – skłonił jej się nisko. Nie chciał niczego narzucać mimo, że jego słowa poniekąd nie brzmiały inaczej niczym rozkaz, ale liczył na mądrość panującej i jej dobre decyzje. Stał i czekał. Nie uszło jego uwadze, że Darkness zabawiał kolejną samicę. Nasza cywilizacja wali się w gruzy, a temu tylko dupy w głowie. Zresztą co można się spodziewać, który myśli członkiem, a nie głową. Czekał cierpliwie na to co odpowie regentka.
_________________


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi, pola i lasy.
Myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć.
 
 
Tojad



obywatel

dorosły

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97

STAN POSTACI:  100 | Duża, wklęsła blizna na ogonie. Zapach tojadu lisiego.
NIEWOLNIK/PAN:  Z racji bycia obywatelem, jest wolnym wilkiem
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.
EKWIPUNEK:  Zakupiona w mieście torba, a w niej mały nożyk do zbierania ziół oraz Żelazna Karta.

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZIELARSTWO | CZYTANIE I PISANIE | WSPINACZKA | STRASZENIE


Wysłany: 2015-12-02, 16:38   
   TYTUŁY: Zwyciężczyni Weresaliów 2015 || Pomocnik Zimowego Wędrowca || Wege-Półlewiatan Dei
   MULTIKONTA: Evy, Nymph


Przyglądała się dłuższy czas żbikowi, nie zwracając uwagi na szlachcica, który podszedł do niej na chwilę. Później przybyła regentka (czy jej także nie widziała przypadkiem w śnie?), która po krótkiej przemówienie wyznaczyła młodą Elektrę na sędziego, oraz inni przedstawiciele wyższych sfer. Interesujące posunięcie. Obserwowała uważnie wilczycę, która niepewnie przyglądała się wszystkim łupom, aż po chwili zwróciła się do niej samej. Tojad była lekko zaskoczona, zwłaszcza że pojawił się tu również młody rogacz o pięknym ubarwieniu. Czy on nie był odpowiedniejszy? Ale nieważne. Uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową w podzięce.
Po chwili radości nastąpił czas niepewności. Co miało oznaczać to, że pojawił się tylko jeden, w dodatku ranny renifer? Czyżby zwiastował on głód w państwie? Nim zaczęła się nad tym dłużej zastanawiać, podszedł do niej znowu Dark, gratulując jej wygranej i proponując kolację przeprosinową. Niezbyt to zmieniłoby jej nastawienie, ale czemu miałaby nie skorzystać z możliwości swobodnego wejścia i ucztowania w pałacu? Niedługo będzie musiała go odnaleźć i dać odpowiedź.
Teraz jednak podeszła bliżej do Elektry i zwróciła się do niej.
-Dziękuję panience, jestem bardzo wdzięczna, za wybranie. W podzięce oddaję Ci białego zaskrońca - w tym momencie podała go szlachciance i ukłoniła się lekko. - Zapewne bardziej by się panience spodobał żywy, ale taki jest równie piękny.
_________________
 
 
Elektra Duchess of Ignisdae.




ród cesarski

dama dworu

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  99

STAN POSTACI:  Obolała i senna, pachnie dawno niewietrzoną pościelą.
NIEWOLNIK/PAN:  jedyna, na zawsze, Szarenka.
STATUS MAJĄTKOWY:  zamożny.
EKWIPUNEK:  Złota aksamitka na szyi, muślinowa suknia.

GŁOS - CZYTANIE I PISANIE - EMPATIA - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-02, 18:28   
   TYTUŁY: Świąteczny Duch
   MULTIKONTA: Cocatrice.


Elektra nie zastanawiała się, czy jej wybór był właściwy. Zaufała swej Protektorce, biegłej w kwestii polowań. Cóż, co roku inna osoba wybierała "najpiękniejszą zwierzynę" podług swej wiedzy i uznania.. Oraz z błogosławieństwem Weresa, oczywiście. Tak, to dawało pewność..


.. Wątpliwości przyszły w chwili, gdy drogę migracji przekroczył ranny ren. Szkarłat jego krwi odznaczał się wyraźnie na tle śnieżnobiałej sierści, całkiem jak opaski zdobiące szyję młodej arystokratki i jej bojowej służki. Nagle wydało się, że jest coś złowróżbnego w tym połączeniu.
Ela nie wiedziała, co się dzieje. Książki mówiły wyraźnie o masie majestatycznych rogaczy, napływających wiekową Trasą w ogromnej sile. Tymczasem jej oczom ukazało się jedno, budzące litość stworzenie. Dookoła siebie czuła milczenie zebranych; na moment wszyscy jakby wstrzymali oddech, później zaczęły się szepty. Najwyraźniej zgromadzeni, podobnie, jak sama Elektra, nie mieli pojęcia, co myśleć o całym zajściu. Nikt nie ruszył w pogoń za samotnym bykiem. Diuszesa rozglądała się, tocząc dookoła wzrokiem pełnym pytań. Szukała wadery, do której w tym roku uśmiechnął się Weres.. Wadery, która właśnie zbliżała się do niej.

- Nie mnie należą się słowa podzięki.. - zaczęła, odpowiadając na podziękowanie, lecz szybko zająknęła się i umilkła, gdy Tojad wręczyła jej mlecznego zaskrońca. Tego się nie spodziewała.
- Och, to królewski dar, Milady - rzekła, pozwalając się obdarować wężem i odpowiadając pokłonem. - Zapewne jesteś, Pani, znakomitym łowcą.
W głowie Elektry nadal panował mętlik, jednak usiłowała wmówić sobie, że wszystko jest w porządku. Że świat się nie wali, że nie zrobiła niczego źle..
_________________
 
 
Saga Christal KRÓLOWA CZARNYCH SAL




ród Lindegrim

Rada Starszych

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  95 rok

STAN POSTACI:  100| Wszystko z nią w porządku.
NIEWOLNIK/PAN:  Arkath.
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Nie lubi nosić zbędnych rzeczy przy sobie.

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ | CZYTANIE I PISANIE | UWODZENIE | OSZUSTWO | ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-02, 19:28   
   TYTUŁY: Zawsze Do Tyłu 2016
   MULTIKONTA: Nikolaj Vasily, Arioch


Całe szczęście, że pojawiła się ukochana regentka z całym orszakiem i przerwała te dyrdymały padające z coraz większą intensywnością z pyska młodszego od niej basiora. Czerwonooki Theodor ułożył się grzecznie przy jej łapach, gdy władza podniosła szopkę. Co roku zwierzynę wybierał ktoś inny. Saga rozejrzała się po okolicznych łupach. Gdyby to ona dostała tę możliwość z pewnością prawo do powalenia pierwszego rena oddałaby właścicielowi młodego samca sarny o różowym futrze. Śliczna byłaby z niego poduszka. Tymczasem Lebredhel stwierdziła, że to młoda szlachcianka powinna wybrać najpiękniejszą zdobycz. Lindegrimówna spostrzegła jej spojrzenie na Teddym. Delikatny promyk nadziei na zwycięstwo pojawił się równie szybko, jak szybko zgasł. Elektra chyba wiedziona radą białej koleżanki wybrała Tojad, czyli tamtą waderę, która przybyła na trasę zaraz po Sadze. Wilczyca westchnęła sobie niezadowolona pod nosem. Teraz był czas na wypatrywanie renów. Postawiła uszy na sztorc w poszukiwaniu dźwięku rogów cesarskich. Wszystko szło zgodnie z planem. Wtedy na horyzoncie pojawił się ren. Śnieżnobiały byk, którego sierść była przyprawiona szkarłatnymi barwami. Krew. "Matko moja, spójrz przez okno, wszędzie śmierć i krew." Intuicja Sagi podpowiadała najgorsze. Czyżby renifery nie przedostały się przez barierę? To była szansa. Jeśli faktycznie inne zwierzęta miały problem z dostaniem się do cesarstwa, to czekać nas będzie nieciekawy los. Saga zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli brak mięsa zacznie doskwierać to wpierw odczują to niższe warstwy społeczne, czyli tłuszcza. Przecież nie można być aż tak złej myśli. Nikomu nie będzie zależało na tym, aby postawić gospodarkę Deireadh na włosku, prawda? Dwukolorowe ślepia odruchowo padły na Regentkę. Saga zdecydowała się do niej podejść.
- Witam ponownie. - Skinęła jej łbem z perfekcyjnie zagranym szacunkiem, a następnie kontynuowała: - Nie uważasz, że w związku z takimi okolicznościami powinniśmy zebrać radę? - Władza przecież nie mogła całego zajścia puścić płazem. Całe szczęście, że prefekt pretorianów również zainteresował się całym zjawiskiem. Miała nadzieję, że i on przystanie na spotkanie rady.
_________________




Rezerwacja:
# #00d2ff
 
 
Tojad



obywatel

dorosły

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  97

STAN POSTACI:  100 | Duża, wklęsła blizna na ogonie. Zapach tojadu lisiego.
NIEWOLNIK/PAN:  Z racji bycia obywatelem, jest wolnym wilkiem
STATUS MAJĄTKOWY:  niezamożny.
EKWIPUNEK:  Zakupiona w mieście torba, a w niej mały nożyk do zbierania ziół oraz Żelazna Karta.

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | ZIELARSTWO | CZYTANIE I PISANIE | WSPINACZKA | STRASZENIE


Wysłany: 2015-12-02, 22:33   
   TYTUŁY: Zwyciężczyni Weresaliów 2015 || Pomocnik Zimowego Wędrowca || Wege-Półlewiatan Dei
   MULTIKONTA: Evy, Nymph


Uśmiech nie znikał z jej pyska, póki nie dojrzała, że coś pannę trapi. Czyżby myślała, że brak reniferów był jej winą? Ach, niepotrzebnie, przecież nie miała w ogóle na to wpływu.
- Tak, tak, podziękowania należą się Weresowi - dokończyła zdanie, które szlachcianka przerwała wpół. - Ale tobą on pokierował. I nie jestem żadną Milady, tylko zwykłą obywatelką, która nawet nie pochodzi z tego państwa. Nie czas jednak, abym opowiadała o swojej skromnej przeszłości, zanudziłaby się panienka na śmierć - zaśmiała się krótko. Polubiła nawet trochę tę wilczycę, pomimo iż nie przepadała zazwyczaj za przedstawicielami wyższej warstwy społecznej. - Znakomita nie jestem, wiedzy o myślistwie mam tyle, żeby z łatwością przeżyć poza miastem. Ach, i gdzie moje maniery! Przedstawić się przecież wypada. Mnie nazwali Tojad, prosto i skromnie.
_________________
 
 
Lebredhel Hail the Empress!




ród cesarski

Regentka

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  AE 94

STAN POSTACI:  100 PŻ | kuleje z powodu dysplazji biodra
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Stalowy diadem wysadzany rubinami, srebrny wisior w kształcie słońca. W tym sezonie L. nosi także specjalnie zaprojektowany dla niej płaszcz, przyozdobiony kwiatami.

GŁOS - NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - ETYKIETA - CZYTANIE I PISANIE - ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY - ZNAJOMOŚĆ HISTORII I WIEDZA GEO-POLITYCZNA - EMPATIA - STRASZENIE


Wysłany: 2015-12-03, 21:10   
   MULTIKONTA: Seren, Bragi, Alex Schelke


Lebredhel skrzywiła się, widząc, że wybór Elektry był oparty na opinii jej niewolnicy. Nigdy w życiu Regentka nie zaufałaby służącemu ani w tej kwestii, ani w żadnej innej.
Tak samo nigdy w życiu nie spodziewałaby się, że na Weresaliach pojawi się tylko jeden, ranny renifer...
Posyłając królewski uśmiech zwyciężczyni konkursu (Lebredhel z ulgą przyjęła fakt, że to nie Darkness wygrał, chociaż nietypowy rogacz i tak był zdobyczą w jej mniemaniu godniejszą uwagi od pospolitych świni, które upolowali Aeciasohr i Tojad... ale czy decyzja niewolnika mogłaby kiedykolwiek być właściwa?), kątem oka dostrzegła idącego ku niej Hatiego. Po chwili zjawiła się także Saga, wyraźnie zaniepokojona. Regentka skinęła do niej głową w odpowiedzi na pozdrowienie.
- Koniecznie - zwróciła się najpierw do wadery. - Chciałam zwołać posiedzenie w przyszłym tygodniu, ale w tej sytuacji myślę, że powinniśmy spotkać się od razu po powrocie z Weresaliów. Hati, ty jesteś potrzebny w pałacu. Weźmiesz udział w Radzie i wyznaczymy kogoś, by zajął się tą sprawą - powiedziała do basiora. Tak naprawdę chciała go mieć przy sobie z egoistycznych pobudek, w końcu taki obrót wydarzeń mógł przyczynić się do ogólnej nienawiści skierowanej ku Regence. W obliczu katastrofy głodowej Lebredhel zaczęła bać się o siebie jeszcze bardziej - i nie bała się głodu, lecz wzburzonego tłumu. Nie chciała więc pozbywać się nikogo ze swej osobistej gwardii, wysyłając go do zbadania przyczyny braku renów. Najprawdopodobniej więc trzeba było wysłać kogoś od Echnatona... Co wcale nie było rozwiązaniem, które podobało się Lebredhel.
- Myślicie, że powinniśmy zabronić im zabicia tego smutnego zwierzęcia? - zapytała szeptem, patrząc na rannego rena. - Potraktować to jako jakiś znak od Weresa? Że też na Weresaliach nie ma żadnego mistrza ceremonii, kapłana, który jakoś ładnie wyjaśniłby, czemu bóg nie zesłał nam zwierzyny...
_________________
 
 
Diuna



niewolnik

DROBNA ZŁODZIEJKA

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  6 lat i 6 miesięcy

STAN POSTACI:  100hp
NIEWOLNIK/PAN:  Pan: Adonis
STATUS MAJĄTKOWY:  ubogi.
EKWIPUNEK:  Królicza łapka, wytrych ukryty za prawym uchem, szeroka bransoleta z osadzonymi szarymi agatami i wygrawerowanym rodem

ZDOLNOŚCI BOJOWE - WSPINACZKA - PONADPRZECIĘTNA ZRĘCZNOŚĆ- KAMUFLAŻ - STRASZENIE-PONADPRZECIĘTNA SIŁA-EKSTRASPEKCJA


Wysłany: 2015-12-03, 21:29   

Już to wcześniej planowałam. Gdy miały się pojawić renifery i zapewne wtedy, większość wilków będzie podziwiać ich galop, ja podkradnę się do mego nieszczęsnego Pan i wezmę to co moje. Jednak stało się coś o wiele bardziej nieoczekiwanego. Pojawił się wyłącznie jeden roślinożerca, zamiast tysiąca. Dodatkowo krwawił, a na jego Głowie zwisał jeden samotny złamany róg. To niebyła dobra wróżba. Najwidoczniej bogowie postanowili ukarać zarozumiale Cesarstwo. Ich wspólny szok, był dla mnie okazją do uwolnienia się z więzów niewoli. Jak przystało na złodziejkę, zakradłam się do basiora i wzięłam moje rzeczy wykupione od handlarza. Po czym dyskretnie wycofałam się. Stąpałam tak, aby łańcuchy na moich łapach nie wydały żadnego dźwięku. Potrafiłam to zrobić, skradanie było moją specjalnością.

Gdy oddaliłam się na pewną w miarę bezpieczną odległość, wyciągam wrytych i ścigałam z łap więzły niewoli, a następnie uwolniłam swój pysk. Byłam wolna! Chciałam tańczyć i wyć z radości, ale mieście nie było na to zbyt odpowiednie. Postanowiłam popędzić ile sil w łapach do miejsca, gdzie widziałam ostatnio Czarną kruszynkę. Musiałam działać szybko, bo zapewne młody szlachcic nie odpuści mi takiej zniewagi i wyśle za mną list gończy. Gdy przybędzie będę gotowa na to starcie.

[z/t]
 
 
Saga Christal KRÓLOWA CZARNYCH SAL




ród Lindegrim

Rada Starszych

PŁEĆ:  samica
ROK URODZENIA:  95 rok

STAN POSTACI:  100| Wszystko z nią w porządku.
NIEWOLNIK/PAN:  Arkath.
STATUS MAJĄTKOWY:  bardzo zamożny.
EKWIPUNEK:  Nie lubi nosić zbędnych rzeczy przy sobie.

PONADPRZECIĘTNA SIŁA | NIEZWYKŁA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ | CZYTANIE I PISANIE | UWODZENIE | OSZUSTWO | ODPORNOŚĆ NA TRUCIZNY


Wysłany: 2015-12-03, 23:32   
   TYTUŁY: Zawsze Do Tyłu 2016
   MULTIKONTA: Nikolaj Vasily, Arioch


Całe szczęście Lebredhel poszła po rozum do głowy i nie miała zamiaru odwlekać spotkania rady. Wadera o dwukolorowych ślepiach spojrzała prosto w oczy regentki, jakby słuchała z uwagą. W istocie, można powiedzieć, że właśnie się tak było. Biała kita Lindegrimówny nerwowo chodziła, a żbik plątał się pomiędzy łapami. Mieliła pazurami ziemię pod prawą łapą.
- Udajmy się od razu do pałacu. - Przytaknęła wdowie po cesarzu. Jeden zakrwawiony ren niczego dobrego nie wróżył. Wieści niedługo rozejdą się po stolicy i tłuszcza zacznie szeptać, plotkować, opowiadać. Może się to dla władzy źle skończyć. Trzeba całe zdarzenie stłumić w zarodku.
- Myślę, że nikt nie powinien ruszać tego rena. Trzeba szybko usunąć zebranych z Lustra Niebios, żeby plotki się nie rozeszły. Chociaż z drugiej strony... jeśli pozwolimy im go upolować nie było by powodów do szeptania o dziwnym przebiegu święta. Twoja decyzja, Regentko. - Były dwa rozwiązania. Saga na jej miejscu wybrałaby drugą opcję, lecz nie do białej decyzja należała. Poruszyła uszami, jakby chciała wyłapać kolejne odgłosy rogów cesarskich. Jakby renifery miały zaraz nadejść. Mimo to nie nadchodziły. Nastały ciemne czasy...
_________________




Rezerwacja:
# #00d2ff
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© Deireadh
Zakaz kopiowania treści oraz kodów
zawartych na forum bez pozwolenia administracji.

Szata graficzna i kody autorstwa Runthora i Viserysa.
Pola profilu w oparciu o corazon.



BlackButler HogwartDream Krol Lew

Vampire Knight