This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Deireadh

Podziemia - Zapomniana kaplica

Seren - 2016-06-30, 17:17
Temat postu: Zapomniana kaplica


Zapomniana kaplica poświęcona deireadzkim bogom. Od dawna nikt tu nie przychodził...

Dark - 2016-07-09, 11:12

Tutaj właśnie przyszedł sam Darkness z rodu Aeciasohr wraz ze swoją przyszłą małżonką Safirą z Erenevar, przyszedł by zawrzeć związek małżeński. Samiec naturalnie wpuścił wilczycę pierwszą, ale potem szedł przodem, bowiem miejsce nie było zbyt przyjaźnie wyglądające. Nie mniej jednak stary kapłan, który ongiś tu urzędował, powinien gdzieś tu być. Kat widywał go wielokrotnie, gdy szedł do lochów czy sali tortur. Ale czy ten dziadeczek jeszcze żył? Nieźle się trzymał, to fakt. Powinien nie robić problemów skoro i Dark i Safira wyznają wiarę w tych samych bogów.
- Kapłanie Harajelu - głos basiora odbił się od ścian kaplicy i stało się echo, mrożące krew w żyłach. Nawet jeśli przez dziury w niektórych miejscach przechodziło słońce, kaplica wydawała się bez życia. Nikt nie potrzebował w dzisiejszych czasach takich miejsc, właściwie bardzo rzadko. Dark przystąpił do posągu przedstawiającego Weresa. Najpotężniejszy jednak był posąg Askleta. Była także Nemesa. O bogowie, pomóżcie mi. Sprawcie, by wszystko poszło gładko i aby moje dzieci były najsilniejsze, najmądrzejsze i najsprytniejsze, by pozostały u władzy jaką pragnę dla nich zdobyć. W zamian ja opłacę odrestaurowanie waszej świątyni.

Safira - 2016-07-09, 11:47

Za wpuszczenie jej pierwszej, cicho podziękowała, ale tak, by ten mógł usłyszeć. Podziemia... Nigdy w takowych nie była. Lekko zadrżała widząc to miejsce. Widać było, że przychodzi tu naprawdę mało wilków, można by było powiedzieć, że samo miejsce już nie żyje. Szła cały czas za Darkness'em, z lekka bała się tego miejsca, ale głównie szła za nim, gdyż on prowadził tutaj. Usłyszawszy odbicie się głosu Dark'a, tak zwane echo, wzdrygnęła. Safira zatrzymała się, gdy zauważyła, że kat podchodzi do jednego z posągów, a był nim posąg Weresa. Zapewne się modli czy coś. Przeleciało jej szybko przez głowę, po czym zniżyła łeb i wpatrywała się w Dark'a.
Tojad - 2016-07-09, 14:12

Powolnym krokiem wszedł do kaplicy stary, wysoki wilk, okryty ciemnoczerwoną szatą. Dumnym krokiem zbliżył się do pary wilków.
- O waleczny Weresie, kogóż ty sprowadził do tej starej kaplicy! - ponury głos rozbrzmiał głośniej, niż nawoływanie kata chwilę wcześniej. - Niestety, drogi Darknessie, muszę cię zasmucić. Harajel w najbliższym czasie nie będzie mógł się pojawić, lecz jeśliż to jednak śpieszna ci sprawa, może ja byłbym mógł ci pomóc.
Skinął uprzejmie na przywitanie młodej samicy, która wyglądała w jego oczach, jakby nie czuła się do końca pewnie w towarzystwie wielkich statui.

Dark - 2016-07-09, 14:32

- Witaj zatem gospodarzu onego przybytku. Ja i panienka Safira z Ernevar chcemy się pobrać możliwie jak najszybciej. Wesele wyprawimy potem, lecz ślub choćby tu i teraz, prawda Safiro? - zapytał wilczycę, chcąc potwierdzić swoje słowa. - Zrobię wszystko by się z nią ożenić.
W myślach Dark próbował przypomnieć sobie kimże jest ten jegomość, dlaczegóż nie zna jego imienia i czy nie widywał go w towarzystwie Harajela? Co się zaś stało z kapłanem? Chory, martwy? A może ten tu to jego morderca? Lub brat, który przybył go odwiedzić w zapomnianej kaplicy. Możliwe, że tak, że nie znał tutejszych zwyczajów tych murów, bo słowa, które padły z jego pyska zabrzmiały głośniej, niż nawoływanie Kata.

Safira - 2016-07-09, 22:01

Wpatrywała się cały czas w dwa basiory, widząc, że stary wilk skinął się w jej stronę, ona odpowiedziała promiennym uśmiechem. - Tak, tak. Bardzo nam zależy. - Potwierdziła kilka zdań Dark'a. Podeszła bliżej do swoich towarzyszy. - J-Jeśli mogłabym zapytać Pana, mógłby się Pan na początku przedstawić? - Zapytała dość niepewnym głosem, spoglądając na obcego im wilka. Na swe słowa, lekko opuściła łeb, czekając na odpowiedź starszego. Ona jak i zapewne Darkness musieli być ciekawi.

//Wybaczcie, że krótko i tak późno, ale internet mi nie pozwala na więcej, więc zapewne będę rano i wieczorem/nocą, wtedy net trzyma się najlepiej.//

Tojad - 2016-07-11, 17:05

Zapewne gdyby wilk posiadał brwi, to by je teraz zmarszczył w zamyśleniu.
- Zaślubiny i to jak najszybciej, tak? - stary dawno nie przygotowywał żadnego ślubu, więc z trudnością przypominał sobie, jak ma przebiegać cała ceremonia i co jest do niej potrzebne. - Mortimer Alerio, kapłan Weresa, panienko. A ty, kacie, powinieneś wiedzieć, kim jestem. Czyżbyś nie pamiętał już ścięcia tego rudego, tfu, psa z południa?
Mimo, że nie mówił już tak głośno, jak na początku, wciąż brzmiał donośnie.



Dark - 2016-07-11, 17:32

Zamyślił się. O tak, pamiętał ścięcie, pamiętał śmierć białego wilczka, pamiętał, że cholernie bolała go noga po wyprawie do wiedźm, bo była złamana i nieposkładana. Kapłana nie pamiętał, a na pewno nie wyraźnie, bo ktoś tam błogosławił Al'Maira przed śmiercią.
- Tak, tak. Dokładnie. Oh, kapłan Weresa? Mojego opiekuna? Cóż, tak się złożyło, że byłem na egzekucji ciałem, ale moje myśli krążyły gdzie indziej - usprawiedliwił się, choć wiedział, że to i tak niczego nie zmieni. Większość wilków była pamiętliwa. Z resztą pewnie Mortimer pomyśli sobie, że Dark myślał o Diunie, którą próbował potem ratować, a która ostatnio nie okazuje mu w ogóle wdzięczności! Czy wadery dzielą się na te wdzięczne i niewdzięczne? Safira, Priori, Casiopea - one w mniemaniu czarnucha na pewno były w porządku. Ale Diuna, Bragi, Lebredhel, służka czarownic, wszystkie niewdzięczne.

Tojad - 2016-07-17, 19:05

Basior rzucił wymownym spojrzeniem na Darknessa i powoli zbliżył się do ołtarza, przypominając sobie kolejne szczegóły.
- Cóż... Przed ceremonią powinniście spędzić tydzień na oddawaniu się rozmyślaniom o powadze tego wydarzenia i wzniosłości samego związku. Powinniście też wykonać jakąś rzeźbę, malunek czy inne rękodzieło, które przedstawiałoby wyobrażenie czegoś związanego z waszym przyszłym wspólnym życiem - westchnął, masując się łapą po głowie. - Każde z was powinno mieć również po jednym świadku i... Zaraz sobie przypomnę więcej, dajcie mi chwilę.

Dark - 2016-07-18, 10:53

Co, co, co? Świadku? Rękodzieło? Czy to aby nie za wiele? I jeszcze jakiś tydzień rozmyślań.
- Kiedy my już przemyśleliśmy powagę związku. A sponsorowanie odremontowania kaplicy powinno być wystarczającym rękodziełem - zwłaszcza w czasach, w których rządzi pieniądz, a małżeństwa zawierane są właśnie dla pieniędzy i wzmocnienia wpływów. - To oznacza wieloletnią pracę nad związkiem, wartym samych Bogów. Świadków chcielibyśmy z urzędu. Moja siostra w tej chwili jest niedysponowana - Dark zastanawiał się kogóż by tu wziąć na świadka? Musi? Nie spodziewał się, że zawarcie związku będzie tak trudne. Może z Kikyo byłoby łatwiej? W końcu byli sobie obiecani, ale w związku z późniejszymi wydarzeniami chyba zostało to anulowane.

Tojad - 2016-07-18, 19:26

Słysząc słowa czarnego zaśmiał się w duchu.
- Nie sądzę, żeby wasze rozważania były wystarczająco... silne, lecz jeżeli oboje jesteście pewni swego, to w ostateczności mógłbym je uznać. Dzień przed ceremonią jednakże i tak winniście spędzić wraz ze mną na modlitwach oraz dyskusjach o waszym przyszłym, wspólnym życiu jako małżonków oraz o jego duchowym wymiarze - odparł spokojnie. - I jak rozumiem, własnoręcznie odremontujecie tę kaplicę. Wspaniale! Nigdy nie sądziłem, że ktokolwiek szlachetnie urodzony byłby zdolny do tak wymagającej pracy siłowej - ciekawiło go, czy arystokrata zmieni jednak swoją propozycję w obliczu własnej głupoty. - Zajmie wam to zapewne parę miesięcy, co jest odrobinę sprzeczne z twoimi pierwszymi słowami skierowanymi do mnie o jak najszybszych zaślubinach.
Odwrócił się i spojrzał jeszcze raz na Darknessa. Nie wyglądał najmłodziej, miał pewnie jakieś pięć lub sześć lat... Czemuż więc był taki głupi? Mortimer zawsze uważał, że z wiekiem wilki mądrzeją, ale najwyraźniej nie wszystkich to dotyczyło, albo, o zgrozo, basior był kiedyś jeszcze głupszy. A może sobie właśnie żartował tak?
- Albo masz interesujące poczucie humoru, albo pomyliłeś tę kaplicę ze świeckim urzędem. Świadkowie z urzędu, hoho - zaśmiał się pod nosem. - No, ale koniec żartów na tę chwilę. Do ceremonii potrzeba odpowiednio udekorować ołtarze. Panienka Safira powinna jakieś wybrać i się tym zająć. Ty mógłbyś przynieść srokę na przykład. Przy odpowiednim świetle jej pióra przepięknie opalizują, jak zapewne wiesz.

Dark - 2016-07-18, 20:05

- Mam od tego niewolników. Chyba nie sądziłeś, że będę się parał taką robotą? A może mam Ci przynieść łeb jakiegoś więźnia z lochów? - zapytał sarkastycznie, choć w jego ustach brzmiało to jak najbardziej poważnie. W końcu to też rękodzieło.
Czym ten dziad mi tu zarzuca? Jakieś gadki szmatki. Nigdzie indziej tego nie załatwię. Co się stało z Harajelem?! On udzieliłby ślubu od tak, bez jakichś bzdurnych pseudo ceremoniałów. Jak się zaraz nie przymknie, dostanie w mordę. Ja jestem arystokratą, JA mam pieniądze, a bez nich ten kapłanek zdechnie, bo nie kupi nigdzie ani kęsa. JA ustalam zasady...Wrrrr, jeszcze słowo. To miało trwać tylko chwilę, tak?! Co za bezużyteczna kupa mięcha. Weresie, niechaj on sczeźnie czym prędzej, bom się nie powstrzymam..
- Po co komu sroka? I jakieś bibelociki? My chcemy tylko ślubu - w jego głosie słyszało się zniecierpliwienie, ale jeszcze nie złość. Jeszcze.

Tojad - 2016-07-20, 19:35

A jednak kat był głupi. I w dodatku bezczelny.
- Niewolników masz od tego, tak? Najwyraźniej nie zrozumiałeś, że to wy powinniście wykonać rękodzieło, co oznacza, że macie to zrobić sami, a nie wysługiwać się innymi - mimo że głos Mortimera był spokojny, wewnętrznie zaczął się już powoli frustrować zachowaniem arystokraty. - A nie sądzę, żeby czyjś ścięty łeb mógł symbolizować cokolwiek innego, niż szybki koniec związku.
Darkness nawet nie wiedział, jak bardzo się mylił, uważając, że Harajel "udzieliłby ślubu od tak, bez jakichś bzdurnych pseudo ceremoniałów". Nie wiedział najwyraźniej również, że nieważne, gdzie by poszedł w mieście, wszędzie proces zaślubin wyglądałby tak samo. Czyż to nie jest tradycyjna, religijna uroczystość? Czyż wychowani w wierze nie powinni przestrzegać tradycji?
- Sroka i te "jakieś bibelociki" są bardzo ważne w ceremonii, Darknessie. Ślub to nie jest rzecz do wykonania w chwilę, żeby podpisać jakiś papierek i mieć daleko w poważaniu Bogów. Póki nie zrozumiesz powagi tej uroczystości, nie pokazuj się w tej kaplicy ani jakiejkolwiek świątyni w mieście! - ostatnie zdanie rozbrzmiało echem i nawet najmężniejsi zlękli by się słysząc ten donośny jak dzwon a głęboki jak Otchłań głos.

Dark - 2016-07-20, 19:51

Zląkł się, lecz tylko na chwilę. Jego gniew sięgnął szczytów.
- Mam gdzieś te wszystkie symbole, sroki i ceremonie! Przyszedłem tu po udzielenie ślubu - Dark zbliżył się do kapłana bardzo blisko, co było dość jednoznaczne. - Może głowa kapłana załatwi sprawę - wywarczał piorunując przeciwnika wzrokiem. - Przysięgam, że Bogowie mi mili i towarzyszą mi każdego dnia, w przeciwieństwie do Ciebie, a przynajmniej mogą Cię dziś opuścić - kolejne słowa wypowiadał coraz ciszej, a ostatnie było prawie jak szept, co wydało się pewnie sarkastyczne. - Nie wyjdę stąd bez aktu zaślubin.

Bloede - 2016-07-20, 22:00

Tym razem bogowie pokazali swemu wybrańcowi nieco inne oblicze. Zdecydowanie mniej reprezentacyjne. Trochę futrzaste. Uwieńczone radośnie zadartym w górę ogonem. Krótko mówiąc - dupę. Oto bowiem drzwi świątyni zazgrzytały, zajęczały, rozchyliły się i wpuściły do wnętrza postawnego basiora. Potencjalnego świadka zbrodni. Osobnik ów stał przez chwilę w progu, jakby zastanawiając się, czy swym przybyciem nie przeszkodzi w rozmowie zgromadzonych... Kaplica była jednak otwarta dla wszystkich wyższych rodem wiernych i nikt nie miał prawa zabronić mu przebywania za jej murami. Wszedł więc. Na prawo. W cień. Mógł się wydawać podobnym do pewnego szlachcica... Jednak mrok, który skrył jego facjatę, nie pozwalał właściwie określić tożsamości. Nawet odzienie, stan higieny i woń, jaką wokół siebie roztaczał, nie wskazywały na jego przynależność do wyższych sfer. Kulał na prawą tylną łapę, co wyraźnie słychać było w rytmie uderzających o świątynną posadzkę pazurów.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group