This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Deireadh

Podziemia - Zbrojownia

Seren - 2015-11-01, 11:53
Temat postu: Zbrojownia

Bragi - 2015-11-03, 22:15

Zarządca pokrótce opisał wilczycom ich obowiązki, a potem kazał Bragi zaprowadzić je w miejsca, gdzie miały pracować.
- Resztę szczegółów przekażą wam mistrzowie - powiedział na odchodnym.
Ruda wilczyca ruszyła więc, oddając najpierw Runę szefowi kuchni, a następnie odprowadzając Eivor do mistrza ogrodników. Na końcu wraz z Ciris udała się do pałacowej zbrojowni, gdzie czekał już na nie, uprzedzony o nowym nabytku, kapitan pałacowej straży.
- Ciris. Będziesz zajmowała się konserwacją i magazynowaniem broni i zbroi cesarskich żołnierzy - powiedział po dokonaniu przez Bragi krótkiej prezentacji. - Ostrzysz miecze, polerujesz napierśniki, rzeczy wymagające poważniejszej naprawy zanosisz do Felka, to nasz kowal. Wyklepuje pancerze, łata kolczugi... Jeśli będzie potrzebował pomocy, to też twoja robota.
Basior oprowadzał Ciris i Bragi po zbrojowni, na chwilę też zajrzeli do kowala, który pomachał im znad miecha. Kapitan straży zmrużonymi oczami przyglądał się srebrnookiej waderze.
- Czy samica da radę pracować w takim miejscu? - zapytał w końcu, widząc, że Ciris nie przerażają jej przyszłe obowiązki.
Bragi nie odzywała się do końca ich rozmowy, a potem odwróciła się do Ciris.
- Muszę cię teraz zostawić - powiedziała. - Na pewno dasz sobie radę, nie przejmuj się gadaniem tych samców. Pokaż im, ile jesteśmy warte! - mrugnęła porozumiewawczo. Pożegnała się z towarzyszką, umawiając się z nią, że regularnie będą spotykać się w komnatach Darknessa.

[zt]

Arioch - 2016-06-20, 01:21

Trochę to trwało zanim znalazłem się w zbrojowni. Najwięcej czasu zaczęło mi odnalezienie właściwych drzwi do podziemi, a nie udało mi się znaleźć nikogo, kto mógłby mi wskazać drogę.

Przed moimi oczami rozpostarła się ciemna przestrzeń przeszyta jedynie blaskiem pochodni wiszących na ścianach. Dałem krok do przodu. aby wybadać, czy schody nie są śliskie. Nie były. Chwilę później znalazłem się w pałacowych podziemiach. Rozejrzałem się naokoło, coby wybrać odpowiednie ujście. Stąpałem równo i miarowo w nadziei, że faktycznie trafię do zbrojowni. I trafiłem. Głupi ma zawsze szczęście, jak to mówią. Mówią tak? W sumie nigdy nie słyszałem. Nigdy nie słyszałem rozmów poza areną i teraz - komnatą Hatiego. Uśmiechnąłem się delikatnie, co zapewne musiało zabawnie wyglądać. Zwłaszcza patrząc na mój groźny pysk. Choć gorzej było wtedy, kiedy zacząłem się odzywać. Spuściłem łeb na moment się zatrzymując pośród pochodni, a moje powieki opadły...

Hmmm... jak ciepło. Ogrzewa mnie czyjeś ciało. Rude futro wchodzi mi w nos. To jedyne co widzę. Czubek własnego nosa i rudość futra starszego towarzysza. Jest mi jakoś wyjątkowo dobrze i przyjemnie. Kim jesteś?

Otwarłem czerwone ślepia i ruszyłem naprzód. Trochę to trwało aż ujrzałem wejście do zbrojowni, u którego wrót stało dwóch żołnierzy. Podszedłem do nich.
- Dostałem zezwolenie na wejście do środka i wybranie sobie oręża.

Dark - 2016-06-20, 09:34

Strażnicy popatrzyli po sobie. Coś w ich spojrzeniach mówiło Ci, że nie specjalnie uwierzyli. Ten po prawej zwrócił się do Ciebie.
- Okaż zezwolenie na piśmie - usłyszałeś jego gruby, basowy głos, który idealnie pasował do jego umięśnionej sylwetki. Był duży w przeciwieństwie do swego cherlawego kolegi po lewej.

Arioch - 2016-06-30, 14:55

Patrzyłem na nich uważnie. Nie zrobili na mnie wrażenia. Widziałem już większych i straszniejszych wojowników. Na arenie spotykało się najróżniejszych przeciwników. A mimo wszystko... nadal tu jestem. Chciałem się nawet uśmiechnąć z przekąsem, lecz po chwili zaniechałem i moje lico pozostało niewzruszone. Tylko czerwone oczy jarzyły się mierząc dwóch strażników. Nie wiedziałem, czy faktycznie powinienem okazać im zezwolenie, ale chyba właśnie dlatego je otrzymałem, prawda? Stałem lekko na łapach. Nie ufałem tym dwóm wilkom, dlatego wolałem pozostać w bezpiecznej pozycji gotowy do uskoku. Sięgnąłem łapą po zezwolenie od mego pana Hatiego. Oby nie sprawiali problemów i pomogli wybrać mi odpowiedni na te treny oręż. Bez słowa wręczyłem papier potężniejszemu strażnikowi znajdującemu się po mojej prawej. Nie chciałbym rozlewu krwi w pałacu. Chociaż jeżeli będzie trzeba, to cóż. Westchnąłem w duchu. Całe szczęście miałem dużo cierpliwości. Ponownie spojrzałem na basiora po prawej w oczekiwaniu.
Seren - 2016-06-30, 15:26

Przejmuję ekszyn.

Cherlawy kolega obserwował cię uważnie bystrymi oczkami, podczas gdy drugi strażnik oglądał pismo.
- Wydaje się w porządku... możesz wejść - zawyrokował wreszcie, oddając ci dokument. Zostawiając tego chudego przed drzwiami, poprowadził cię do wnętrza zbrojowni.
Nie prezentowała się tak imponująco, jak można byłoby spodziewać się po głównym magazynie Deireadh. W rzeczywistości wojna mocno zubożyła skład broni i zbroi, jakie tu przechowywano - twoim oczom ukazały się przerdzewiałe pancerze, wołające o czyszczenie kolczugi, wyszczerbione ostrza.
- Ciris! Ciris, głupia dziwko, gdzieżeś się znowu podziała?! - wrzasnął gwardzista, jednak jego pytanie odbiło się echem od opustoszałych ścian i wróciło bez odpowiedzi. - Znowu uciekła, kurwa z lasu... Chodź, niewolniku, jak widzisz muszę tu wszystko, kurwa, sam robić.
Najwyraźniej taka sytuacja nie zdarzyła się już pierwszy raz... nie miałeś pojęcia, kim jest Ciris, ale strażnik wyraźnie był wściekły.

Arioch - 2016-06-30, 16:33

Nie wiem dlaczego, ale lekko się stresowałem, gdy strażnik oglądał papier. Co prawda, dorównywałem mu wielkością, lecz nie wiedziałem jeszcze, jak walczą tutejsi żołnierze, a wiadomo, że co region, to inne strategie i zupełnie różny oręż. Przypomniał mi się wtedy jatagan oraz chepesz, a także kilka innych ciekawych broni białych z moich rodzinnych stron. Na pewno z rodzinnych? Tak, raczej tak. Chociaż tak naprawdę pewności nie mam.
Wszedłem do zbrojowni za przysadzistym basiorem i nie ukrywam, ze delikatnie łapy mi opadły. Podobne wyposażenie miałem będąc w pierwszym kręgu potyczek na arenie. Zanim jeszcze na siebie zarobiłem. Pokręciłem wtedy łbem z zażenowaniem. Rdza, rdza, wszędzie rdza. Dlaczego? Czy to państwo nie jest bogate? A może tylko wyposażenie dla niewolników wygląda tak a nie inaczej? Zacząłem wątpić w mego pana, chociaż z pewnością niesłusznie. W końcu chciał dobrze. Gdy chciałem zapytać o powód takiego stanu uzbrojenia, basior podniósł głos i nie oszczędził plugawych słów skierowanych w stronę niejakiej Ciris. Byłem ciekawy kim ona jest. Znów za nim poszedłem.
- Czemu zbrojownia jest taka... zubożała? - Miałem nadzieję, że uzyskam odpowiedź na moje pytanie i przy okazji dowiem się kim jest wadera, którą uprzednio wyzywał strażnik.

Seren - 2016-06-30, 16:59

Być może i byliście równi wzrostem, lecz strażnik był od ciebie starszy... i możliwe, że bardziej doświadczony w boju. Wyraźnie zirytował się stanem uzbrojenia, którego teoretycznie musiał pilnować.
- Skąd ty się, kurwa, synku, urwałeś? - zapytał z nieskrywanym zdziwieniem. - Wojnę mamy. Z północą, tfu, tfu. Jebał ich pies, zaraza zawszona... Wszystek broń i zbroje poszły na front, armię lza zaopatrywać. Zostały tylko te, co widzisz... Chociaż BYŁYBY W LEPSZYM STANIE GDYBY PEWNA LENIWA DZIWKA JE REGULARNIE CZYŚCŁA!
W sumie nic dziwnego, że tak traktowana niewolnica nie wypełniała swoich obowiązków. Pewnie uciekła albo ukryła się gdzieś, słysząc nadchodzącego gwardzistę... każdy by tak zrobił na jej miejscu.
- Czym ty w ogóle umiesz walczyć, synku? - widocznie wszystkie jego myśli krążyły wokół zbiegłej służki, skoro z "niewolnika" awansowałeś nagle na "synka"... grunt, że swojej złości nie próbował wyładować na tobie. - Nie żebyś miał tu, hehe, kurewsko szeroki wybór, ale może coś ci znajdziemy...

Arioch - 2016-07-01, 22:38

Mają tutaj wojnę? Z jakąś Północą? Przecież jesteśmy na Północy. Tego się nie spodziewałem. W tym kraju i tak jest zdecydowanie chłodniej niż tam skąd pochodzę, a on mówi mi jeszcze o jakieś innej północy. Chciałbym zobaczyć tę Północ. Poznać kogoś stamtąd. Przecież wilki są różne. Tutaj wyglądają też zupełnie inaczej niż w Ydheem. Chociaż jak spojrzę na siebie, to bardziej pasuję do tych wilków, tego społeczeństwa.
Z rozmyślań ocucił mnie krzyk basiora. Znów wspomniał o Ciris i zwyzywał ją od dziwek. Hmmm... najwyraźniej była niewolnicą i nie wykonywała swoich obowiązków należycie. Ja jednak nie chciałem taki być. Zwłaszcza, że mój pan był dla mnie dobry. Choć spodziewałem się czegoś innego. Hm. Nie powinienem narzekać.
- Najlepiej radzę sobie z bronią białą. Krótkie miecze, puginały, półtoraki. Byle nie włócznie. Nienawidzę tego ścierwa. - Zdziwiłem się trochę tym, że przed chwilą nerwowo wyzywał na niewolnicę, a teraz nazwał mnie synkiem. Czyżby był niezrównoważony? I to się zdarza. Jestem mu podległy i o tym muszę pamiętać. Liczyłem, że wybór mimo wszystko będzie przyzwoity. Nadzieja. Prawda. Hm. Zawsze lubiłem te słowa.

Seren - 2016-07-02, 22:38

Twoje zdziwienie nie uszło uwadze basiora, który nagle zatrzymał się, spoglądając na ciebie podejrzliwie.
- Ejże. Ale ty nie jesteś z Północy, co? - zapytał nieufnie. Co prawda było mało prawdopodobne, że prawdziwy północnik zdradziłby swoje pochodzenie w obliczu takiego zachowania, ale strażnik widocznie o tym nie pomyślał...

Arioch - 2016-07-03, 12:59

Otrząsnąłem się zaraz z rozmyślań, kiedy strażnik skierował do mnie pytanie o me pochodzenie. Jakby się zastanowić... nie pasowałem do społeczności Ydheem, choć w moich wczesnych wspomnieniach jedynie je pamiętałem. Nie nie... nie powinienem się tak rozwodzić nad tym wszystkim. Świat jest przecież prosty, a ja doszukuję się w nim głębi. Rządzi się prawem silniejszego. Czy to miecza, zębów, czy łapy - jak to woli. Spojrzałem ponownie na mego rozmówcę.
- To jest dla mnie północ. Nie wiedziałem, że jest jakaś inna. - Czułem jak strażnik nieświadomie próbuje wymusić na mnie rozmowę, a wcale nie miałem na to ochoty. Chociaż z drugiej strony to jedna z niewielu sytuacji, które mi się pewnie przytrafią, w których mogę się dowiedzieć czegoś o tym kraju. Jak on się nazywał? Pan Hati mi mówił.... Deireadh? Tak. Szedłem z wolna za strażnikiem rozglądając się na boki. Może Ciris nie ukryła się daleko?

Seren - 2016-07-06, 20:24

Strażnik spojrzał na ciebie najpierw z bezgranicznym zdziwieniem, a potem z sympatią.
- Ożeż kurew, to ty jesteś z Ydheem, co? Musisz być z Ydheem! Niesamowite! - basior kręcił głową z niedowierzaniem i rozbawieniem. - No to nic dziwnego, hehe, kurwa, nic dziwnego...
Nie wiedziałeś, o co dokładnie mu chodzi, ale może bezpieczniej było nie pytać. Gwardzista poprowadził cię wgłąb zbrojowni.
- Jeśli jest tu jakiś miecz ostrzejszy od moich, kurwa, żartów, to tylko w tym miejscu - powiedział, pokazując ci stojak nieopodal jakichś drzwi, zamkniętych na cztery spusty. Dochodziły zza nich przytłumione odgłosy kowalskiego młota uderzającego o kowadło. Czyżby tu, na dole, pracował także pałacowy kowal?
- Ale pancerz to nie wiem, czy znajdziemy jakiś lepszy niż to gówno... Pan Hati może zdziałałby więcej, mógłby u kowala zamówić - mówił dalej basior, przyglądając ci się podczas szukania oręża. - Jak ci jakiś wpadnie w oko, to bierz, Ydheemczyku.
Nie pytał, jakim cudem jesteś niewolnikiem, mimo że pochodzisz z - teoretycznie - sprzymierzonego z Deireadh państwa. Najwyraźniej jedynym, co go interesowało, było to, czy nie jesteś z Północy.
- No, jeśli już wybrałeś, to wracajmy, bo mojemu koledze pewnie smutno, hehe - żenujący poziom żartów strażnika był... no, żenujący.

[Arioch może wybrać średniej jakości broń i - jeśli będzie chciał - jakiś kiepski pancerz; jeśli nie chce dalej gadać, to koniec akcji, może wyjść z tematu :3]

Arioch - 2016-07-07, 15:57

Nic dziwnego? Co jest? Nie wiedziałem zbyt o co chodzi strażnikowi, który pokazał mi zbrojownię. Natomiast rad byłem, iż mogę sobie wybrać oręż oraz pancerz, mimo iż niezbyt dobrej jakości. Mógłby poprosić mego pana o zamówienie, ale czy to nie będzie lekka przesada? Przemyślę to jeszcze.
Przemierzałem stojaki w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Ostatecznie wybrałem gladius, czyli krótki miecz oraz jedyny sejmitar jaki był w zbrojowni. Jeśli chodzi o pancerz... za dużego wyboru nie mieli. Zarzuciłem na siebie czarny płytowy napierśnik pozbawiony hełmu i peleryny. Nie chciałem zagłębiać się w dalsze komnaty zbrojowni, toteż bez słowa postąpiłem kilka kroków do wyjścia. Moja ciekawość ten jeden raz nie zmusiła mnie do wejścia. Nie, jednak zmusiła. Słyszałem pracę kowala.
- Nic dziwnego? O co chodzi? I czy słyszę stukot młota uderzającego w kowadło? - Wymsknęło mi się. W dodatku cały czas zastanawiałem się co z Ciris. Być może znajdziemy ją u kowala.

Seren - 2016-11-01, 20:10

1. I oto nadszedł dzień na długo przed rokiem dwa tysiące i osiemnastym, dzień wilczej zagłady. Dies Irae Safirae, Tedd Deiread, Czas Końca. Jaskrawa błyskawica przecięła niebo na dwoje i rozległ się trzask gromów. I stanął świat w białym ogniu. A kiedy rozproszyła się jasność, ukazały się cztery postacie. I Czworo ich było, nie więcej i nie mniej. Czworo Bogów Admynów, którzy zstąpili na ziemię, by na wilczy lud ostateczną zagładę zesłać.

2. I szła na przedzie ta, która miecz ognisty dzierżąc, siekła i paliła nieszczęśników. A barwą jej była czerwień krwi, którą się ziemia przed nią płużyła. I wokół niej wilki szaleć poczynały, brat bratu do gardła się rzucał, pod jej rozkazami walczyły zdjęte szałem armie. A największe czyniła ze wszystkich zamieszanie.

3. A za nią szedł kolejny, czernią otulony, za którym podążała wszelka zwierzyna. A jak przechodził polem, marło wszystek zboże, a więdła roślinność rozmaita, a jałową stawała się ziemia. A zwodził on wszystkich nigdy nie spełnioną obietnicą odpisu. Albowiem był on tym, przez którego głód panował wśród wilczego ludu.

4. A jako trzecia zjawa śnieżnobiała, co jasnej dłoni dotykiem zwodziła naiwnych. A gdzie dotknęła, tam mór i robactwo ciało toczyć poczynało, a płuca wilcze wodą wzbierały, a lała się czarna krew i żółta ropa. A imię jej jako trucizna było, i jad z jej ust płynął i palców, którymi pisała na sb. I narzekały wilki, lecz nic nie mogły poradzić.

5. I szła jako ostatnia, choć ze wszystkich najważniejsza, bez barwy i we wszystkich barwach: ta, przed którą żaden nie mógł uciec, która wszystkim jednako była przeznaczona. I w jej ramionach kończyli ci, co Trójki zmęczeni działaniem, kładli ciała znużone i sponiewierane na ziemi, by wydać ostatnie tchnienie. I zabierała ona udręczone dusze, a robiła to czule i bardziej od reszty była łagodna, i kochał ją lud wilczy.

6. Tedy się zeszły ostatnie wilki i rzekły: "Albo to trzeba robić apokę?"
A Czworo im odpowiedziało: "Tak."

7. I świat zatrząsł się i rozstąpił, a z głębin Madrai Fiain, które ukryte było przed wzrokiem śmiertelnych, wytrysnął strumień niepowagi. I Bogowie Admini śmiali się, a lud wilczy zniesmaczył. Lecz nic nie mogli poradzić. I wychynęły na ziemię dzikie psy i ludziowilki, i wszelkie inne maszkary, i rozerwały wszystko na strzępy, i kamień na kamieniu nie pozostał. I wiedzieli Bogowie Admini, że to było dobre.

8. I odeszło Czworo, zabierając psy i ludziowilki, i cały ten chaos. I zostały zgliszcza i ziemia jałowa, która w posty nie obrodzi. Albowiem zabrali też Bogowie możliwość pisania. Zostawili jednak śmiertelnym dawne dzieje, by mogli czasem wspomnieć Deireadh i zapłakać nad jego początkiem i końcem.

9. https://www.youtube.com/watch?v=yM0r8sPuDBQ



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group